 |
CartoonTrabant v1.0
cartoon trabant polska 1.0
|
|
kopci z rury wydechowej trabipolo 1,1 |
| Autor |
Wiadomość |
papieju
Gość
|
Wysłany: 2010-10-21, 08:16
|
|
|
| Z rury leje jak się jeździ na gazie na krótkie trasy, gdzie wydech się nie zdąży rozgrzać. Jednak taka jazda mija się z celowością montażu LPG w aucie, bo wydech szybciutko leci, a i inne problemy się robią. U mnie nic nie leci po 60km, sucho pod autem, po 3 - owszem. |
|
|
|
 |
papieju
Gość
|
Wysłany: 2010-10-21, 08:22
|
|
|
A co do dizla, to nie opłaca się jeździć dizlem jak się robi trasy i nie ma firmy. Co z tego że pali 4-5, jak paliwa za 4.50 - daje nam to 22zł za 100km. Gazu bierze powiedzmy 8, co daje 17.60 - 4zł 40 gr na każde 100km. Pomnóżmy tę różnicę razy 50 (robię średnio 5tys miesięcznie, a więc 50 setek) - daje mi to 220zł miesięcznie. Pomnóżmy razy 12 miesięcy - 2640. Zaokrąglimy na 2500zł - jak dla mnie mogę wydech robić raz w roku - koszt 400zł, droższy przegląd - 60zł, doliczmy świece i kable WN - 150zł, oraz gazownika co wymienia filtry i ustawia raz w roku - koszt powiedzmy 80zł. Razem - około 700zł. Jak by nie liczył, te 1800-1900 zeta zostaje w kieszeni. Przy tych przebiegach - instalacja zwraca się z nawiązką po roku i jeszcze sporo zostaje. Potem czysty zysk.
Dalej nie rozumiem uwielbienia dla kopciuchów w bolandzie. Nie ma tańszego paliwa niż LPG, nie ma. Może CNG, ale jest na tyle niepopularne, że można je nazwać niszowym i nie brać pod uwagę.
To po co katować trampka dyzlem? |
|
|
|
 |
Piotr Kucharski (kuchar)
Gość
|
Wysłany: 2010-10-21, 09:06
|
|
|
@papieju, oprócz przeliczania wszystkiego na złotówki, istnieje jeszcze coś takiego jak osobiste preferencje i przyjemność z jazdy. Nie jestem przeciwnikiem lpg, wręcz przeciwnie. Sam miałem na lpg różne auta, które łacznie zrobiły z pół miliona km, nawet nasza polówka, którą holujemy qeka, też jest na lpg. Nigdy nie miałem większych kłopotów z autami zasilanymi lpg i szybko kończę rozmowę z osobnikiem, który uważa, że lpg niszczy silniki lub, że "gaz jest dobry do zapalniczek". Jak dla mnie świadczy to tylko o ograniczeniu takiego osobnika, bo dziś nie wiemy na czym będą jeszcze jeździć samochody w przyszłości.
Ale przyjemność mi daje jazda dieslami, lubię ich równomierny klekot i praktycznie bezobsługowość przez setki tysięcy kilometrów (poza wymianą oleju rzecz jasna). Lubię ich chęć do oddawania dużej mocy już od niskich obrotów i łatwość z jaką wdrapują się na wzniesienia, nawet z pełnym obciążeniem. Nic tak dobrze nie ciągnie przyczep, czy lawet jak diesle. Poza tym nie odwiedzam stacji co 200-300km, tylko co 1000. Nie wiem, dlaczego używasz sformułowania "kopciuchów", ta era już minęła, nawet 20-letnie diesle mają katalizatory. Wiem natomiast, że smród spalonego lpg emitowanego przez auto bez katalizatora (m.in. wartburg i trabant) jest na dłuższą metę nie do zniesienia.
@dymatorek, w dieslach też się leje z wydechu, gdy jest zimno. Woda jest zawsze jednym z produktów spalania węglowodorów, praw fizyki nie oszukasz. |
|
|
|
 |
papieju
Gość
|
Wysłany: 2010-10-21, 09:48
|
|
|
Wiesz, era dizli do których się nie zaglądało minęła bezpowrotnie, teraz masz dwumasy, pompy wielociśnieniowe, filtry cząstek stałych (tylko w bolandzie ktoś mógł wpaść na pomysł wycinania zamiast naprawy/wymiany - ale to już koszty, a środowisko i kopcenie to sprawa drugorzędna - dyzel ma być tani!!) i cała masa innych bzdetów, które drastycznie obniżają trwałość nie tyle samego silnika, co ogólnie auta jako takiego. Kolega miał 3 letnie Clio 1.5Dci, najpierw padła pompa wtryskowa za którą dał regenerowaną coś koło 2 koła, potem 2 z 4 wtrysków, w serwisie powiedzieli za 1 1500 zeta, ale wymieniają tylko komplety, więc 6kola + robota. Kupił regenerowane i kilka dni później opylił auto jakiemuś nawiedzonemu fascynatowi dizla, który cieszył się że pojeździ za grosze i zrobi miliony kilometrów nie otwierając maski. Obecnie jeździ Golfem IV 1.6b i nachwalić się nie może.
Dizle ładnie ciągną ciężary, ale nie wolnossące. Spróbuj pociągnąć coś autem z silnikiem SDI, powodzenia. A tu już przy awarii - koszty.
Dobrze Ci się jeździ dizlami, bo pewnie powozisz czymś ze stajni VW na pompowtryskach klasy 1.9 TDI. To są ostatnie jako-tako niezniszczalne silniki, jednak co 300tys wymagają ingerencji w turbinę. Za to klekotają i trzęsą autem niemiłosiernie, osobiście mam odruch wymiotny jak słyszę dizla o poranku. W życiu nie przekonam się do kopciucha, podobnie jak i w życiu nie posiądę Opla. Są pewne zasady...
Współczesne dizle to nie to samo co dizle w mercach beczkach 200D które bez otwierania maski potrafiły zrobić milion km. Dziś nie jest już tak, że prędzej auto zgnije niż zajeździsz silnik. Nie te czasy, to se ne wrati. |
|
|
|
 |
Piotr Kucharski (kuchar)
Gość
|
Wysłany: 2010-10-21, 10:15
|
|
|
@papieju, napisz, ile kilometrów przejeździłeś dieslami i z jakimi silnikami, znasz diesle z autopsji, czy tylko z opowieści kolegów? Wtedy może będzie jakaś płaszczyzna do dalszej polemiki. Ja mam w "życiorysie" wolnossącego 1,6D (54KM)i absolutnie się nie zgadzam z tym co napisałeś, bowiem auto to holowało mi i przyczepę kempingową, i towarówki i lawetę z autem z Holandii, sprawnie, oszczędnie, bezproblemowo.
Pisałem o osobistych preferencjach, tylko tyle. Wartburgiem jeździsz z biedy, czy dlatego, że lubisz wartburgi? |
|
|
|
 |
papieju
Gość
|
Wysłany: 2010-10-21, 10:46
|
|
|
jeżdżę, bo lubię. I póki co spełnia moje wymagania. Pali niedużo, taniego paliwa, nie jest upierdliwy w serwisie, dla mnie bardzo wygodny.
W poprzedniej robocie jeździłem dizlami, przeważnie VW 1.9TDI, ale Berlingo 1.9 też się zdarzało. O ile VW jako tako, tak Berlingo miało zero mocy, za to klekot niemiłosierny. Może ja uczulony jestem.
1.6D - no to też masz praktykę. Stara konstrukcja z tych niezajeżdżalnych. Spróbuj zrobić tyle km współczesnym, powodzenia. W poprzedniej firmie zajmowałem się min obsługą softu dla floty, więc siłą rzeczy widziałem co się dzieje z autami. Jak padają turbiny (ale to można akurat zwalić na usera), jak w HDI są kłopoty z pompami, wtryskami, jak czułe są na paliwo - mimo że lane tylko w ramach floty na Orlenie, jak głupiały komputery - a auta były różne, od prostego Berlingo 1.9 poprzez Golfy IV 1.9TDI (później V-tki) aż do P307, Kia Ceed. Wszystko w dizlu i wszystko sprawiało mniejsze lub większe kłopoty. Szczytem był pożar silnika w 307 które miało 3 tysiaki nakręcone - nie bardzo chcieli uznać gwarancyjnie, ale jednak się udało - po podniesieniu maski był to jeden wielki stopiony plastik i popalone kable. Współczuję gościom którzy wyjmowali ten silnik, pół dnia zeszło na zeskrobywaniu żeby się do mocowań dostać.
Tak więc kolego o dizlach mam pojęcie większe niż z gazet, acz ekspertem się nie nazwę. I dalej twierdzę że nie ma tańszego paliwa jak LPG. I że współczesny dizel to nie to samo i o milionowych przebiegach bez dotykania należy zapomnieć. |
|
|
|
 |
Piotr Kucharski (kuchar)
Gość
|
Wysłany: 2010-10-21, 11:43
|
|
|
ja mam preferencje, Ty uprzedzenia: diesle, klekot, ople etc., których ja nie mam. Wsiadam i jadę, diesel, benzyna, lpg, kopcący dwusuw, wszystko jedno. Co do marek aut, to również mam preferencje, a nie uprzedzenia.
Współczesne diesle - tylko takich aut używają moi różni znajomi we flotach firmowych, gdyby mieli choć szóstą część tych usterek, które opisujesz, nie mogliby normalnie pracować i pewnikiem by dawno splajtowali. A póki co kierowcy i handlowcy nawijają na koła każdemu autu 300-400 tys. km. i kupują nowe. Różne marki: fiat, renault, bmw, mercedes, peugeot...
Zaś co się tyczy awarii: wg tzw. teorii niezawodności i odnowy, każdy mechanizm prędzej, czy później ulegnie awarii, a moment tej awarii można przewidzieć, z określonym odchyleniem. Ale nie znaczy to, że mechanizm ten nie ulegnie awarii lub zniszczeniu wcześniej, bo wszelkie tego typu obliczenia obarczone są granicą błędu. Nie psują się tylko rzeczy, których nie ma i dlatego stara spartańska 601-ka jest taka doskonale niezawodna. Ja osobiście od samochodu nie oczekuję, że przejedzie milion kilometrów, bo życie jest za krótkie, aby przykuć się do jednego auta i nie posmakować jazdy innymi :)
Pozdro
Kuchar |
|
|
|
 |
papieju
Gość
|
Wysłany: 2010-10-21, 12:11
|
|
|
Jak tam uważasz. Widzę że znasz też z opowieści, więc gdybać możemy. Pogadaj z tym, kto tą flotą zarządza, a nie z tym co używa auto - bo ja znam to z doświadczenia a nie opowiadań kierowcy. Dziwne tylko że 90% dizli jakie widzę na drodze po dodaniu gazu zostawiają za sobą większą lub mniejszą zasłonę dymną. Mówię Ci, wdychać to to sama przyjemność i zdrowie. Zjawisko widoczne zwłaszcza jak właśnie siądzie im na ogonie auto klasy Wartburga i muszą koniecznie pokazać jakie mają odejście.
Swoją drogą dziwię się czemu dizle są tak popularne we flotach. Nowoczesne benzyniaki wcale nie palą więcej, przebiegi robią te same a może nawet i większe bo nie mają aż tylu cudeniek pod maską, paliwo i tak się odlicza - w kosztach wychodzi jeden grzyb. To chyba jeszcze pogląd z czasów komuny że dizel, panie, to nieśmiertelny jest, w dodatku benzyna na kartki a ropa nie... |
|
|
|
 |
Piotr Kucharski (kuchar)
Gość
|
Wysłany: 2010-10-21, 16:09
|
|
|
Odniosłem wrażenie, że Twoja niechęć do diesli zakrawa na fobię, a nie moja rola Ciebie do czegokolwiek przekonywać. Zwróciłem jedynie uwagę, że koszty eksploatacji to nie jedyne kryterium wyboru auta, czym pragnąłem poszerzyć Twój horyzont. Zdaj sobie sprawę, że nie wszyscy posiadacze samochodów żyją tym, czy auto przejedzie 100 km za 17,25 zł, czy za 17,56 zł, tylko są zadowoleni, gdy zmieszczą się np. w 50 zł za 100km. I jadą pojazdem napędzanym wg własnych upodobań.
W nawiązaniu do tego co napisałeś: ja nie teoretyzuję, bo mamy trzy turbodiesle, z których każdy ma inny system zasilania; z żadnym nie mieliśmy i nie mamy kłopotów, ale też nie piszę, że diesel i tylko diesel. Napisałem, że lubię diesle dlatego, dlatego i dlatego. Koniec. Kropka. I niemożliwe, abyś Ty, zapatrzony w tanie jeżdżenie na lpg, zmienił moje poglądy po ponad dwudziestu latach mojej styczności z dieslami.
Poza tym, pisząc o znajomych, pisałem o właścicielach tych flot firmowych, od nich mam bowiem bieżące informacje. Kierowców jeżdżących ich samochodami, nie znam i nie znam też ich opinii.
Na koniec wyjaśnię Ci dlaczego diesle są popularne we flotach: kupujesz nowe auto dla handlowca, on robi nim w 3 lata, powiedzmy 200-250 tys. km, po czym to auto sprzedajesz. Jeżeli to był diesel, to nie dość, że sprzedajesz od razu, to jeszcze za dobre pieniądze. Poza tym w firmach, większość aut służy do przewożenia towarów. Wyobrażasz sobie ducato maxi w benzynie?
Pozdrawiam, idę sprawdzić, czy da się puścić czarną chmurę z rury :)
Kuchar |
|
|
|
 |
Bogdan 611
Gość
|
Wysłany: 2010-10-21, 21:54
|
|
|
| Ja się wypowiem obiektywnie nt.LPG,mimo że teraz posiadam auto z LPG(niestety bez diód i neonów)to nie jestem fanem tego źródła napędu ale nie mam zamiaru rzucać haseł typu"gaz do zapalniczek".Napewno do wad LPG należy zarzucić ograniczenie dynamiki(nawet jak się jedzie na benzynie,bo mikser robi za zwenżkę a instalacja dodaje kilogramów)szczególnie w autach starszej generacji o mniejszej pojemności i wyposażonych w prostsze instalacje LPG które nie zawsze są prawidłowo wyregulowane i dostosowane wydajnością do wielkości silnika.Z tą ekologią też bym uważał,o ile starsze auta może i są ekologiczniejsze to w nowszych konstrukcjach nie jest to oczywiste.Wszelakie kłopoty z instalacją LPG biorą się raczej z zaniedbań użytkownika,niewłaściwego serwisu i tandetnej instalacji LPG,silnik może i w jakimś stopniu cierpi jeżeli chodzi o trwałość ale to może być różnica że zamiast 300tyś przejedziemy 270tyś,znam szybsze i skuteczniejsze sposoby zakatowania silnika,napewno bardziej obciążone są elementy silnika tzn.świece,przewody,cewki i oś przepustnicy i zawory od spalania zbyt ubogiej mieszanki(wina regulacji).Sam teraz zastanawiam się czy zostawić LPG bo akurat wyszła mi homologacja na butlę a jeżdżę mało tzn.trasy 15-25km a spalanie mam na benzynie 8-13l a LPG 11-18L.Jeżeli chodzi o Diesle to może bym się skusił na Turbodiesle z połowy lat 90'bo wcześniejsze są muły a późniejsze wymagają drogiego serwisu,w dieslu wkurza mnie mały zakres obrotów i kultura pracy(w szczególności VW)już wolę żeby LPG śmierdziało niż silnik walił jak gwoździe w metalowym wiaderku.W szczególności jestem przeciwny zakładania LPG w klasykach i małych autach np.Tico lub CC(jest to już zakrawa na dziadowanie). |
|
|
|
 |
papieju
Gość
|
Wysłany: 2010-10-22, 06:08
|
|
|
Mówiąc o dizlach w firmach miałem na myśli osobówki, tak gwoli ścisłości. Domyślam się że benzyna w Ducato nie będzie ekonomicznym wyjściem. Chociaż mój ojciec za komuny jeździł ziłem wywrotką i jeździło toto na wachę.
Ok, Ty dizle lubisz, ja nie bo drażni mnie klekot i tyle. A co do dymu z rury, to podejrzewam że dzieje się tak w autach zaniedbanych, jeżdżących ba byle jakim tanim paliwie z walniętym którymś wtryskiem. Mając dizla powinieneś wiedzieć że wystarczy że nie dopala na jednym cylindrze i już mamy piękny czarny dym przy dodawania gazu, zwłaszcza gwałtownym. Być może Twoje są zadbane - to bardzo dobrze. Bo wdychać to - nic przyjemnego.
A koszty jazdy liczę, bo codziennie robię 120-150km w ramach akcji praca i dla mnie cena dojazdu do roboty jest kwestią zasadniczą - żeby nie robić na dojazdy. Dlatego LPG jest najtańszym rozwiązaniem. Gdybym miał za 50zł zrobić 100km, to wolałbym w domu na bezrobociu siedzieć...
Zależy kto do czego auta używa. |
|
|
|
 |
Dymatorek
Gość
|
Wysłany: 2010-10-22, 07:55
|
|
|
| To co ma powiedzieć ktoś kto zagazował klekota albo 5-cio litrowy silnik? |
|
|
|
 |
Trabanciarz DDR
Gość
|
Wysłany: 2010-11-02, 15:52
|
|
|
| zajrzałem na tę wzmiankę i widzę że koledzy mocne dywagacje prowadzili co lepsze dizle czy LPG??? Nie wiem, nie znam się na tym!!! Ja miałem problem bo mi kopciło jak z parowozu, okazało się że uszczelka głowicy była już mocno przepalona i do wymiany. Poza tym mechanik ustawił mi gaźnik i robocizna z uszczelką wyniosła jakieś 170 zł. Od tamtego czasu silnik pracuje dobrze:)))))) |
|
|
|
 |
Bogdan 611
Gość
|
Wysłany: 2010-11-02, 22:21
|
|
|
| Tanio........... |
|
|
|
 |
Dymatorek
Gość
|
Wysłany: 2010-11-03, 09:10
|
|
|
| Bardzo tanio... Za 250 to ja ciocie skasowałem, i tak ją wyszło dużo taniej a tak za 170 to nawet ja bym się nie podjął. Albo baaaardzo dobry znajomy albo smakosz dobrych trunków( Finlandia albo Smirnoff 2 litry :D ) Ciekawe czy już się ktoś spotkał z dwu litrową flaszką czy tylko mój sklep jest taki za***ty :D |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
|