Strona Główna CartoonTrabant v1.0
cartoon trabant polska 1.0

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
nacinanie i pasowanie duroplastow
Autor Wiadomość
miedelnica
Gość
Wysłany: 2010-01-19, 19:11   

hejka

wyjadacze - jak pasowaliscie duroplasty gdy dawaliscie nowe? tzn jak nacinaliscie szpary wzgledem siebie aby przerwa szla prosto i tak samo jak w duroplascie obok? nie wiem czy da sie to zrobic idealnie recznie...i drugie pytanko - jakie macie metody na to, aby duroplasy szly po jednej lini, tak, aby nic od siebie nie odstawalo? nie wiem czy jasno pisze ale chodzi mi o to jak przyklejac duroplasty aby drzwi pasowaly do reszty itp. mam kilka pomyslow ale chetnie bym sie dowiedzial jak Wam to szlo i z czym byly najwieksze problemy. musze naciac 1 duroplast i spasowac 6 takze bede wdzieczny za podpowiedzi.
 
 
Zbyszek 601
Gość
Wysłany: 2010-01-19, 19:29   

Ja miałem u siebie problem innego rodzaju.
Przy demontażu pękł mi jeden duroplast.
Zakupiłem nowy ddr.
Okazało się, że jest o połowę mniejszej grubości niż zdjęty z auta.
Nowy duroplast odłożyłem na półkę. Stary skleiłem i polakierowałem.

Zwróć więc uwagę na grubości duroplastów. Jeżeli będą takie same, krawędzie dobrze oczyszczone (zarówno blacha, jak i duro) nie powinno być problemów z uzyskaniem równej płaszczyzny.

Ja u siebie nie regulowałem szczelin, ale Magik opowiadał, że idealnie się je szlifuje papierem ściernym na drewnianym klocku.
 
 
miedelnica
Gość
Wysłany: 2010-01-20, 00:23   

no,to by było niezłe z tym klockiem. grubości mam OK.tylko myślę jak to zrobić od A do Z. myślę że najpierw przykleję drzwi, założę na auto a wtedy będę lepił przód i tył dopasowując je do drzwi. z tym klockiem tylko boję się że ręcznie tak prosto nigdy nie zrobię i będzie falować (1 duroplast muszę naciąć tak z 0,5cm). a co z przyklejaniem? jak to docisnąć żeby na całej długości nie falowało względem drugiego? jeśli zostawiam drzwi żeby widzieć jak kleję, to potem nie mam możliwości wsadzenia tam zacisków stolarskich w razie czego.
 
 
JaJer
Gość
Wysłany: 2010-01-20, 00:37   

Bazą zawsze są drzwi i od tego zacznij/
Przymierz błotniki, "pofaluj" blachę szkieletu tak by powierzchnie błotników pasowały do drzwi. Nakładaj pliuretanową masę klejąco-uszczelniającą na szkielet, przykręć blachowkrety i czekaj na związanie masy. Szczeliny wyrównaj za pomocą fleksa (np.tarcza gr. 5mm, z jednej strony załóż krążek z blachy a druga strona będzie ścinać nadmiar sąsiedniego duroplastu) Pamiętaj że drzwi to baza. Jeśli coś nie jasne zapraszam na prv.
Pozdrawiam.
 
 
Piotr Kucharski (kuchar)
Gość
Wysłany: 2010-01-20, 01:29   

Tak jak Zbyszek i JaJer napisali, ja również klejenie zaczynam od drzwi. Co istotne: auto powinno stać na swoich zawieszeniach, bo na kobyłkach podstawionych pod progi szkielet nadwozia jest odkształcony. Uszczelki drzwi ułożone, a zamki ustawione.
Szerokość duro drzwi w trabach jest constans, obcinasz ewentualnie tylko krawędzie błotników. Szerokość szczeliny odrysowywałem suwmiarką (po wcześniejszym wstępnym przymierzeniu i przykręceniu), po czym duro błotnika obcinałem flexem 1mm. U mnie żadne zadziory nie powychodziły, ale można wykończyć papierem na klocku. W ogóle to szczeliny nie muszą być równej szerokości, bo wtedy nie będzie 100% oryginalnie :-)
Do ustawiania krawędzi błotników względem drzwi używałem pionowej listwy drewnianej mocowanej do słupków okien (taśmą) i do progów (ściskiem).
Pozdro
Kuchar
 
 
miedelnica
Gość
Wysłany: 2010-01-20, 17:08   

hehe niezli jestescie:) tak tez myslalem, kleje drzwi i dopasowuje calosc do nich. dobry pomysl z tym fleksem, oby tylko nie zjechac przy cieciu. musze tylko kupic fleksa z regulowanymi obrotami bo ten moj B&D ma tylko jedna predkosc - zabojcza:)
 
 
JaJer
Gość
Wysłany: 2010-01-21, 11:57   

...to właśnie oby nie zjechać. Zakładasz na jedną stronę tarczy blachę, która nie tnie i prowadzisz przy krawędzi poszycia drzwi. Tarcza szlifuje tylko błotnik. Tworząc szczelinę o dobranej szerokości (grubość tarczy) Na koniec sprawdź jak otwierają się drzwi, czy nie trzeba powiększyć szczeliny przy przednim błotniku.
Prędkość flexa nie ma znaczenia, im szybciej tym lepiej. Zamiast blachy możesz zastosować np. teflon, dobrze się "ślizga".
Pozdrawiam.

PS.
Dodam, że grubość duroplastu nie ma znaczenia. Trzeba pokombinować przy konstrukcji (podoginać, poodginac, podłożyć kliny by wyrównać powierzchnie)
 
 
miedelnica
Gość
Wysłany: 2010-01-21, 19:24   

Dzieki wielkie. tak tez sprobuje. a moze skoro juz tu jest taki temat to powiecie mi czym zastapiliscie oryginalne nity? chodzi mi o te plaskie na luku nadkoli. ja po sklepach widuje tylko aluminiowe zrywalne. takie cus do zaklepywania by sie przydalo tylko skad to wziac...
 
 
Zbyszek 601
Gość
Wysłany: 2010-01-21, 20:03   

nity

Ja kupiłem takie, ale niestety one są stalowe. Więc prawdopodobnie będą rdzewieć.
Wciąż szukam mosiężnych. O przyrządzie do nitowania napisze zapewnie Kuchar zaraz :)
 
 
JaJer
Gość
Wysłany: 2010-01-21, 20:21   

Nitów szukajcie w sklepach szewskich, tam gdzie blaszki do obcasów, napy itp.
Pozdrawiam.
 
 
Zbyszek 601
Gość
Wysłany: 2010-01-21, 20:44   

Masz namiar na mosiężne? W Warszawie wszędzie stalowe :/
 
 
JaJer
Gość
Wysłany: 2010-01-22, 00:16   

Sprawdzę i dam znać jeśli będą. Kupowałem jakiś czas temu, może teraz już mosiężnych nie robią.
Pozdrawiam.
 
 
Piotr Kucharski (kuchar)
Gość
Wysłany: 2010-01-24, 22:46   

zaciskarkę do nitów zrobiłem ze szczypców morse'a - dospawałem do szczęk stempelek i matrycę dorobione przez ślusarza, wg kształtów łba i stopki nita. Nie jest to urządzenie doskonałe ze względu na siłę konieczną do dobrego zaciśnięcia nita, ale daje radę. Ważne, że wizualnie efekt końcowy nie odbiega od oryginału.
Nity mosiężne bywają osiągalne w Niemczech na straganach podczas imprez lub w sklepach internetowych. Ja zakupiłem większy zapas stalowych w Polsce i nie martwię się o ich ewentualną korozję. Zostały założone tak, aby nie wciskała się pod nie woda (pod łeb i stopkę nakładam poliuratan), z zewnątrz są przecież lakierowane (jak inne elementy metalowe nadwozia). Gdyby jednak się zdarzyło, że któryś tam nit zrudzieje, to go po prostu wymienię i zamaluję pędzelkiem, tak jak kiedyś w oryginałach malowało się notorycznie obłażące z lakieru nity na błotnikach.
pozdro
Kuchar
 
 
miedelnica
Gość
Wysłany: 2010-01-26, 00:02   

nity stare pościągałem specjalnym urządzeniem i nie było problemów, awaryjnie mogłem też je rozwiercic i też by było ok. ale problem dopiero miałem ze śrubkami. 47 lat w jednym miejscu. przedni przód - jedna się wykręciła. reszta pękła od razu w połowie. patrzcie TU
to są jedyne 2 śrubki które wyszły w całości.w miejscu gdzie są takie chude w 600 idą drewniane listewki i w nie wsiąka ewentualna woda która gdzieś tam się kondensuje. dlatego wszystkie śrubki przegniły w tym miejscu. z jakiego materiału dawaliście nowe? metal ocynkowany czy coś innego?
 
 
Zbyszek 601
Gość
Wysłany: 2010-01-26, 09:13   

Moje wykręciły się elegancko wszystkie, po ocynkowaniu wróciły na miejsce.

Myślę że skoro i tak musisz je czymś zastąpić, to kup od razu wkręty ze stali kwasoodpornej.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 11