Strona Główna CartoonTrabant v1.0
cartoon trabant polska 1.0

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
...Rozrusznik wolno kręci z rana [1.1]...
Autor Wiadomość
wartborgini
Gość
Wysłany: 2007-11-20, 12:49   

timonxxxx coś tam coś tam...
A jak te kable połączyłeś ?? Dałeś takie "złącza" miedziane, zaprasowałeś, zalutowałeś czy przykręciłeś to "jak bądź" - czytaj byle jak...
Musisz wiedzieć o tym, że jeśli prowadzisz kabel miedziany, zakończenia musisz też dać miedziane lub ew. z żelaza, napewno nie alumionwe, bo miedź na styku z aluminium gwałtownie koroduje i tworzy się warstwa izolacyjna. Dlatego w elektrotechnice, zwłaszcza przy dużych prądach, stosuje się specjalne podkładki Al-Cu - z jednej strony taka podkładka jest miedziana a z drugiej aluminiowa, i dopiero za pośrednictwem takiej podkładki można zapewnić zdrowy przepływ prądu.
Do kabli miedzianych najlepiej kupić takie specjalne zakończenia miedziane, są przystosowane do odpowiedniej średnicy kabla i odpowiedniej średnicy śruby do przykręcenia.
Niby powinno się to ścisnąć prasą do końcówek, ale z racji że nie ma skąd takiej prasy wziąść ;-) ja lutuję to palnikiem na propan butan (takim jak do lutowania miedzianych rur CO), robiłem takie połączenia do migomatów, spawarek, aut, działa jak należy, nie ma najmniejszych problemów z tym...
No i wygląd jest profesjonalny...
 
 
szkielu
Gość
Wysłany: 2007-11-20, 12:54   

timonxxx dzięki Ci dobry człowieku :)
podjechałem do Pana Elektryka(PE). Zademonstrowałem mu objawy...PE posłuchał kazał kupić nowe tuleje, szczotnik i wirnik. Robocizna jakies 60 zł. O kobieta lekkich obyczajów zakląłem...Taki zestaw wymieniałem 2 miesiące temu...Pożegnałem PE. Pod blokiem maska w gore. Zacząłem od dodatkowej masy na silnik. Nic się nie zmieniło. Olałem więc masowanie silnika. Za to rozpocząłem czułą przyjażń z aparatem zapłonowym jak radziłeś. Ku mojemu zaskoczeniu był on przykręcony w pozycji maxymalnego przyśpieszenia zapłonu. Niewiele myslac przekręciłem go do maxymalnego opoznienia. W rozrusznik wstąpiło nowe życie. Jeszcze dobrze nie przekręciłem a już chciał udać się w podróż :) Po krótkim kręceniu nim osiągnąłem złoty środek - rozrusznik kręci trabant ładnie pracuje:)
Paczka papierosów 7 zł, koszt paliwa na experymenty 5 zł (powiedzmy) mina PE, do ktorego podjezdzasz mowiac że jest DUPA NIE FACHOWIEC- bezcenna
timonxxx masz u mnie duzego bronxa na zlocie:)
 
 
wartborgini
Gość
Wysłany: 2007-11-21, 12:09   

tyle że Pan Elektryk raczej nie zakłada rzeczy niemożliwych czyli nie będzie podejrzewał, że aparat sam się przestawił, tudzież, że zapłon jest ustawiony nieprawidłowo...
Skoro powiedziałeś że problem jest z rozrusznikiem, to tam szukał przyczyny.
Co do problemów z zapłonem/aparatem zapłonowym - warto tam zajżeć raz do roku, podobnie jak i do gaźnika - profilaktycznie...
Sprawdzić CZY i JAK działa układ podciśnieniowego regulatora wyprzedzenia zapłonu. Zdaża się bowiem tak, że smar który tam jest, a ma już ze 20 lat ;-) twardnieje na zimnie do tego stopnia, że ten system przestaje działać. Poza tym, może się rozszczelnić rurka biegnąca do tej membramy, może również membrama pęknąć i być częściowo lub całkowicie nieszczelna.
Auto niby chodzi i jak ktoś nie wie co i jak to jeździ i nie zdaje sobie sprawy z tego co się stało...
Podobnie było niedawno u kolegi któremu sprzedałem jakieś pół roku temu mojego wartburgera...
Przyjechał profilaktycznie "na serwis" i od razu pokazuję mu tą rurkę co leci do aparatu... Ten się głupkowato uśmiechnął ;-) ja zrobiłem swoje i jedziemy przetestować...
Kolesiowi kopara spadła do samej ziemi jak pod górę wyprzedał wszystkie fury jak leciało a 130 z zegara nie schodziło...

Dlatego PROFILAKTYKA i jeszcze raz PROFILAKTYKA... Drobny przegląd raz czy dwa do roku i zero zmartwień i dziwnych usterek.
 
 
szkielu
Gość
Wysłany: 2007-11-21, 12:30   

wartborgini ale ja nie powiedziałem PE ze problem tkwi w rozruszniku. zademonstrowałem objawy i powiedzialem ze silnik byl wyjmowany i rozbierany.
poprostu jak zwykle kielecki specjalista poszedl po najprostrzej i najbardziej dochodowej linni oporu :(
szczotki-12zł tuleje 10 zł wirnik 180 zł = 202 zl + 60 zł robocizna. = 262 zł niepotrzebnie wydane. wiem ze to marzenie scietej głowy ale kiedys mialem mechanika (starszy pan), ktory poszukiwanie przyczyny usterki zaczynal od rzeczy najprostszych, najtańszych.
co do profilaktyki - gażnik rozbierany i czyszczony jest srednio 2 razy w roku, podobnie, aparat zapłonowy podobnie. akurat to robie sam .
 
 
timonxxx
Gość
Wysłany: 2007-11-22, 20:35   

Ciesze sie ze problem z głowy u Ciebie. Ja w życiu bym na to nie wpadł że to może być coś z zapłonem :P Wracając do końcówek to raczej nie są miedziane (tych kabli) bo ich kolor na to nie wskazuje :( Zamontowałem jakie, bo takie mi dał gość w sklepie z akumulatorami itp. W takim razie szukam innych końcówek i kombinuje dalej. Dostęp do prasy mam (taka archiwalna ręcznie rozpędzana, ale się przydaje :P ). Dzięki za kolejne info i szukam w takim razie innych końcówek :P Pozdrawiam.
 
 
wartborgini
Gość
Wysłany: 2007-11-24, 22:41   

warto byłoby teraz sprawdzić ten zapłon na lapmie coby upewnić się czy aby wtedy był zły a teraz jest prawidłowy, czy tez na odwrót...
A auto ma ciąg prawidłowy ??
 
 
szkielu
Gość
Wysłany: 2007-11-25, 00:10   

Obecnie normalnie odpala i normalnie jezdzi(normalnie przyspiesza, normalnie hamuje silnikiem, normalnie reaguje na redukcje, trzyma obroty,spalanie spadło o 2 litry/100). wartborgini - masz racje lampa bedzie w uzyciu.bo na oko to jedna pani umarła a nie ustawia sie zapłon :)
 
 
timonxxx
Gość
Wysłany: 2007-11-26, 08:42   

dokładnie to samo u mnie z tym że spalanie spadło o 1-1,5L/100km. Aktualnie zmieniłem końcówki na miedziane. Jest troszke lepiej ale nie wiele. Nawet odłączałem podgrzewacz z kolektora, żeby było lepsze napięcie na akumulatorze i dalej bez efektu. Tzn dokładnie tak samo. (napięcie rano na aku 12.63V a po włączeniu zaplonu 12.53 więc napewno jest OK wg mnie.). Lampą nie bede sprawdzał bo narazie nie mam jak, ale rozrusznik na tyle wolno kręci że nawet dobre ustawienie zapłonu mu nie pomoże. Dokładnie tak samo kręcił u kumpla w Toyocie jak miał stary akumulator i napięcie na nim jakieś 8-8.5V rano. Jakieś jeszcze propozycje?
 
 
szkielu
Gość
Wysłany: 2007-11-26, 12:33   

timonxxx u mnie sie wlasnie zmienilo po przestawieniu zaplonu.teraz pali od pierwszego zakrecenia.
sprobuj dac dodatkowa mase na silnik,doczysc punkty styku. jak wspominal wartborghini - zmien wezyk podcisnienia(czasem wyglada na caly a ma niewielkie dziurki)
co do zaplonu - na poczatek przestawilem go na maksymalne opoznienie - zakrecilem rozrusznikiem. krecil jak szalony. potem na podobienstwo traba benka ustawilem zaplon.
dzieki max. opoznieniu wiedzialem ze rozrusznik jest ok.
2 problemem byla kiepska masa na silniku.
wezyk podcisnienia wymienilem dla zasady :)
 
 
wartborgini
Gość
Wysłany: 2007-11-26, 15:45   

czyli skoro spalanie spadło i ciąg jest poprawny - znakiem tego zapłon był źle ustawiony a teraz jest (w przybliżeniu) dobrze.
Swoją drogą - przy ukłdzie hydraulicznych popychaczy - jak zapłon jest nadmiernie przyśpieszony - popychacze zaczynają "rzegotać" zawsze. Jest to pewnien sposób na ustawienie zapłonu "na oko/słuch" jak będą żegotać - opóźnić deko i jest mniej więcej dobrze.
Oczywiście TYLKO LAMPA STROBOSKOPOWA, ale to tak na marginesie, bo kiedyś taką metodę obadałem i stosowałem u siebie jak jeszcze lampy nie miałem...

I może Ci co wiecznie płaczą nad nadmiernym spalaniem, niech sobie zapłona poustawiają...
 
 
timonxxx
Gość
Wysłany: 2007-11-29, 09:18   

aktualnie mam maksymalnie opóźniony zapłon bo pali dobrze, a jak tylko troche go przyśpiesze to traci na mocy, masa jest raczej ok bo styki czyściłem, ale dalej to samo. Wczoraj wogóle nie udało mi się go odpalić (został pych), dzisiaj powoli bo powoli ale jakoś ruszył sam :P Już nie wiem co może być jeszcze. Znajomy mówił że to mogą być szczotki w rozruszniku, bo jak się zapylą to się zacinają w tych kanalikach, ale to jak bym postukał w rozrusznik to powinno chyba przejść a to nie przynosi mi żadnego efektu :(
 
 
szkielu
Gość
Wysłany: 2007-11-29, 11:37   

a jakie wyprzedzenie powinien mieć 1.3 książkowo? jak dobrze pamiętam od 7 do 9 stopni?
 
 
wartborgini
Gość
Wysłany: 2007-11-30, 11:59   

ano coś koło 8 stopni. Tam jest drugie wycięcie na kole i ma się pokrywać z tymi "uszami" na osłonie ;-)
Jak masz aparat max przesunięty i chodzi w miarę dobrze, to coś jest nie tak. Może pasek rozrządu źle założony albo przeskoczył, ew w aparacie sie coś spierdzieliło i zapłon ustawia sie sam jak sie mu spodoba.
Szczotki tam sie raczej nie zapchają bo spory luz tam jest. Latają w takim teflonowym czymś ;-) , mogły by sie zapiec jak by były w blaszanych prowadnikach jak w jakichś starodawnych konstrukcjach...
Może byc ewentualnie pęknięte to osadzenie osi wirnika z tyłu, bo sie spotkałem z takim przypadkiem, i wtedy dziwnie ten rozrusznik działał. Trzabyło to pospawać ładnie (a to aluminium jest). Ale bez większych problemów dało się to naprawić.
 
 
timonxxx
Gość
Wysłany: 2007-12-01, 00:39   

wsadziłem dzisiaj trzeci rozrusznik i zobaczymy. Prawdopodobieństwo jest małe żeby w trzech było to samo zwalone :)
 
 
wartborgini
Gość
Wysłany: 2007-12-01, 13:47   

;-) chyba ze jest to "typowa usterka". Wtedy może każdy "stary rozursznik" cierpieć na to samo.

Najprościej było by posiłkować się miernikiem napięcia (WSKAZÓWKOWYM !!!! - z racji szybkości reakcji) i sprawdzić do ilu woltów spada napięcie przy rozruchu, w sytuacji kiedy kręci wolno, a do ilu kiedy kręci szybko.
Później na takiej samej zasadzie trzeba sprawdzić jakie napięcie dochodzi bezpośrednio na silnik rozrusznika (czyli obudowa rozrusznika + kabel plusowy wchodzący do rozrusznika) - w tym momencie wyjdzie jak na dłoni, czy jest spadek napięcia w obwodzie, czy na akumulatorze.
Jeśli spadek napięcia na baterii będzie niewielki, napięcie na silniku (rozruszniku) bliskie 11-12V w czasie pracy, a kręcił będzie kiepsko to wina rozrusznika.
Poza tym, trzeba oglądnąć WNĘTRZE rozrusznika czy aby przypadkiem coś o coś nie ociera (konkretnie wirnik o stojan np.) - Jeśli gdzieś jest luz, to pod wpływem pola magnetycznego może dojść do "sklejania" wirnika ze stojanem i całość "sama siebie hamuje".
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,01 sekundy. Zapytań do SQL: 12