|
Co mam robić? - zakup jakółki? :( |
| Autor |
Wiadomość |
wartborgini
Gość
|
Wysłany: 2006-12-30, 21:42
|
|
|
kiedyś usłyszałem takie powiedzenie, że największą wadą samochodu jest jego poprzedni właściciel...
A nawiązując jeszcze do tematu "po co sprzedawać auto skoro kasa się nie wróci"...
- bo trzeba płacić ubezpieczenie i przegląd, może to nie kosmos, ale jak auto więcej stoi jak jeździ to denerwuje nawet te parę stówek na rok...
- zajmuje cenne miejsce w garażu, koło domu itp.
- niszczy się mocno jak nie jest eksploatowane i drastycznie traci na wartości.
A po zakupie innego auta, taki trabant odchodzi na margines, bo to jednak nie ta klasa. Z początku troszkę go szkoda, później ta miłość do niego spada coraz szybciej i nadchodzi dzień sprzedaży za niewielkie pieniądze. Potem człowiek miło wspomina trabanta ale w głębi serca cieszy się że już go nie ma ;))) |
|
|
|
 |
ali
Gość
|
Wysłany: 2006-12-31, 01:58
|
|
|
Chciałem coś wtrącić, bo zdziwiło mnie jak kooNar poradziłby konserwować przed wspawaniem lub ocynkować, wg mnie nie ma to najmniejszego sensu, bo po pierwsze każda konserwacja spali się podczas spawania w znacznej odległości od spawów nawet ocynk a po drugie spawanie ocynku z natury nie jest najlepsze a już na pewno szkodliwe dla zdrowia. Wg mnie dobrze zakonserwować po wymianie.
A co do pana Misali to powiem tak:
Od zawsze do jakiegoś roku, 2004 jeżeli ktoś by mi powiedział, że auto było regularnie serwisowane u Misali brałbym takie auto w ciemno i mój ojciec tak zrobił a kto był na kotwicy to słyszał jak 601 ojca chodziła (jak nowa)a była zakupiona w 2000r ojciec jedyne, co w nim robił to cylinderek w tylnym kole i 6 lat jeździ bezawaryjnie !!!
Odkąd pan Misala wycofał się z naprawy trabantów i interes przejął jego syn przestały stać trabanty na ich podwórku a zawsze ich kilka stało, ludzie coraz częściej narzekają na ten zakład. Przykre, że syn tak drastycznie niszczy opinie ojca.
ŻółtyTrabik u Misali byłem razem z Arthasem i jestem prawie pewien, że o tobie rozmawialiśmy. Na twoim miejscu ja bym sie nie sugerował tym, co mówi młody Misala tylko pojechał tam i prosił o rozmowe ze starym Misalą i on rozwieje wszelkie twoje wątpliwości. |
|
|
|
 |
ŻółtyTrabik
Gość
|
Wysłany: 2006-12-31, 08:42
|
|
|
Ali i tutaj w 100% oddales calą prawde o Misali i jego warsztacie.
Dopoki ojciec sie nim zajmowal to wszystko bylo super (wiem sam slyszalem od znajomego ktory mial w zyciu ok 15 trabantow i wiekszosc serwisowana wlasnie u starego Misali).
Jednakze teraz realia drastycznie sie zmienily, gdy moj tata byl tam ostatni z moim autem to stary Misala liscie grabil czy cos przy kwiatkach porzadkowal :/
Smutne, ze tak dobry fachowiec juz nie moze sluzyc nam trabanciarzom swoim ogromnym doswiadczeniem, bo co z tego ze on ci cos doradzi jezeli naprawe bedzie wykonywal inny "mechanik" :(
A ze starym Misalom rowniez rozmawialismy i reakcja byla tylko jedna, gdy mu opowiedzialem co wyrabiają "jego" mechanicy z tym autem. Poszedl do garazu zjeb.... tego wysokiego bruneta, tak ze auto bylo po 30 minutach naprawione w ramach gwarancji.
Szkoda tylko ze dopiero skargi u starego Misali cos pomogly.
Jestem jednego pewien jak naprawiac to napewno nie u Misali, i nikt mnie juz nie przekona po tym jak dalem 1500 zl a auto nawet ruszyc nie umialo zeby wjechac za moją brame. Uslyszalem tylko tekst: bo to takie dziwne auto. :( a w rozmowie telefonicznej uslyszalem ze to auto jest zjebane. A zj... to jest caly ten warsztat, a u mnie wystarczylo sprzeglo zmienic na co wpasc nie umieli przez ponad miesiac stania u nich. To tyle :/
Szkoda tylko ze obgaduje mnie przed innymi Trabanciarzami. Lepiej by bylo gdyby moj przypadek, w ktorym pokazal calą swoją niekompetencje i arogancje, przemilczal. Poniewaz nie tylko ja ale rowniez wszyscy ktorzy mi pomagali przy moim trampku (osoby grubo po 50 roku zycia, wiec cos tam wiedzialy) nigdy nie widzieli takiego lekcewazenia klienta :/.
A jezeli chodzi o jaskolke to osobiscie wolalbym ją konserwowac po zamontowaniu, ale o tym pewnie zdecyduje juz blacharz. Ja mu moge tylko doradzic itp ;)
Pozdrawiam |
|
|
|
 |
kooNar
Gość
|
Wysłany: 2007-01-01, 20:34
|
|
|
Alan - dzięki za informacje dotyczące tego cynkowania. Nie wiedziałem.... :=/
W takim razie pozostanie tylko Nałożenie (chyba pędzlem?) specyfiku do zabezpieczenia przestrzenie zamkniętych i ta farba antykorozyjna od zewnątrz... |
|
|
|
 |
ŻółtyTrabik
Gość
|
Wysłany: 2007-01-01, 20:54
|
|
|
I tak tez zrobie. Mysle iz blacharz bedzie wiedzial jezeli powiem mu aby zabezpieczyl ten element przed korozją, a czy zrobi to przed czy po spawaniu to juz chyba zalezy tylko od jego wiedzy i doswiadczen.
A najpierw musze zdobyc tą jaskolke ;). Jeden z forumowiczow zaoferowal pomoc w poszukiwaniu, wiec mysle ze za 2 tyg trabik bedzie smigal po ulicach rybnika i katowic ;).
Pozdrowka |
|
|
|
 |
mitek
Gość
|
Wysłany: 2007-01-10, 01:04
|
|
|
| jak ktos chce to jest do sprzedania jaskółka w krk oryginał niemiecka od zaraz |
|
|
|
 |
ali
Gość
|
Wysłany: 2007-01-10, 12:44
|
|
|
| Orem - nie wiem czy miałeś kiedyś doczynienia ze spawaniem ale z ironicznego postu wnioskuje że chyba niebardzo. Co do konserwacji po spawaniu jaskółki od wewnątrz to jak podniesiesz dywaniki to pod nogami kierowcy i pasażera są przygotowane otwory konserwacyjne. |
|
|
|
 |
Orem
Gość
|
Wysłany: 2007-01-10, 15:32
|
|
|
W temacie blacharko lakierniczym jestem zupełnie zielony.
Zatem Alan : Co wg Ciebie powinienem zrobić, żeby zabezpieczyć jaskółkę ? Czy coś z nią robić jeszcze przed wspawaniem ? |
|
|
|
 |
ali
Gość
|
Wysłany: 2007-01-11, 15:13
|
|
|
| Wg mnie przed spawaniem nie ma sensu robić czegokolwiek dopiero po wspawaniu elementu pożądnie zakonserwować |
|
|
|
 |
|
|