|
dachowanie,co dalej? |
| Autor |
Wiadomość |
Sebastian Zielonka
Gość
|
Wysłany: 2006-10-01, 20:05
|
|
|
Zaczynajac od poczatku:
Odwiedzil mnie brat-postanowilem ze wybierzemy sie na przejazdzke.Chwile wczesniej wyregulowalem linke od sprzegla wiec bylem zadowolony osiagami trabiego,i stalo sie....
na zakrecie jadac z gorki chcialem wejsc bokiem na piachu(mam zimowki,mialem)piach sie skonczyl a ja lecialem bokiem i opony zadzialaly.
Przeturlalem sie na prawo,zrobilo sie ciemno (pekanie szyby) zapytalem:
zyjesz?
brat:
noo,spieprzamy bo wybuchnie!
wyczolgalismy sie przez otwarte okna,wrocilem zakrecic kurek-nie wybuchl:)
przewrocilismy go na buty i okazalo sie ze trabi prawie zyje:
-Lekko zgnieciony dach od strony kierowcy(niedomykajace sie drzwi)
-lekko wygiete prawe drzwi
-zerwana i pogieta listwa z dachy
-brak przedniej szyby wraz z guma
-porysowana prawa strona
-wgniecienie w prawych drzwiach spowodowane odbiciem klamki
Co dalej??
mialem go odrestaurowac bo kupilem za smieszne pieniadze,ale teraz musial bym duzo w niego wlozyc,jakie sa koszty przywrocenia go do poprzedniego stanu?
co mi radzicie poza przemysleniem swojego zachowania? |
|
|
|
 |
miedelnica
Gość
|
Wysłany: 2006-10-01, 21:26
|
|
|
| co robić? nieee wiem...ale zakręcanie kurka,czyli kranika baku z "narażeniem życia" jak trabi był do góry nogami nieźle mnie rozbawiło:) sorry, Ty tu masz dramat,a ja się śmieję,ale na prawdę fajnie to zabrzmiało:) |
|
|
|
 |
Kuzyn
Gość
|
Wysłany: 2006-10-01, 21:27
|
|
|
| Nie wiem dzieciaku... |
|
|
|
 |
Sebastian Zielonka
Gość
|
Wysłany: 2006-10-01, 21:51
|
|
|
dzieciaku...
wiedzialem ze predzej czy pozniej zostane nazwany tak na forum,ale bedac pelnoletni chyba jednak to dziwnie brzmi.
P.S. skoro ne miales nic do powiedzenia nie musiales sie wypowiadac |
|
|
|
 |
macq
Gość
|
Wysłany: 2006-10-01, 22:17
|
|
|
| trabant sie @!#$ poprostu na ciebie. Trzeba uważac, nie przemęczać auta. Zrobienie blacharki to teraz dla ciebie pare stowek z dachem, duro zaden problem, szyba tez. Niestety madry polak po szkodzie- auto do roboty dla kilku chwil przyjemności. Trabant nie lubi takich rzeczy. Kiedys jak tak jezdzilem bo dziurach, po kamieniach to sie co chwile na mnie wkurwial, mial humory. Teraz oszczedzam auto - i o dziwo tylko leje paliwo |
|
|
|
 |
Kuzyn
Gość
|
Wysłany: 2006-10-01, 23:25
|
|
|
| Dziwnie brzmi, a jednak wiedziałeś... |
|
|
|
 |
wartborgini
Gość
|
Wysłany: 2006-10-02, 13:45
|
|
|
jak rżniesz głupa i udajesz Hołowczyca jadąc starym trabantem to się nie dziw że jadą po tobie forumowicze...
Pytasz co teraz ???
Najpierw radził bym zmądrzeć...
szkoda że Ci nie wybuchła ta torpeda bo byś miał spokój a tak, masz zagwozdkę co z nim teraz zrobić... |
|
|
|
 |
Sebastian Zielonka
Gość
|
Wysłany: 2006-10-02, 14:00
|
|
|
wiedzialem ze pojada po mnie,ale liczylem tez na podpowiedzi co sie bedzie lepiej oplacalo.
A szczerze mowiac to troche sie ciesz ze tak sie zdarzylo,bo nic nikomu sie niestalo a ja nabiore troche rozsadku |
|
|
|
 |
klakson
Gość
|
Wysłany: 2006-10-02, 14:03
|
|
|
no to mu pojechaliscie....
jedz do jakiegos blacharza i spytaj sie czy da sie go ustawic |
|
|
|
 |
Kędzior
Gość
|
Wysłany: 2006-10-02, 14:03
|
|
|
| nie słuchaj debila, Myślę że mimo tego dachowania masz o wiele więcej rozumu niż mój poprzednik. Co do blacharki, to dachu nie uda ci sie dobrze zrobic, będzie przeciekał i będzie widać że było dłubane. Rozejrzyj sie za jakąś budą w dobrym stanie lub za całym trabantem który ma zdrowe blachy a cała reszta to złom. Poprzekładasz wszystko i będzie git. Człowiek uczy sięna własnych błędach, teraz będziesz wiedział że jak szaleć to z wyobraźnią. |
|
|
|
 |
Kędzior
Gość
|
Wysłany: 2006-10-02, 14:04
|
|
|
| bez urazy klakson nie chodziło o ciebie ;) |
|
|
|
 |
Rafał Kośka
Gość
|
Wysłany: 2006-10-02, 17:04
|
|
|
Ja bym poszukał nowej budy, tak jak radzi Kędzior. Pracy trochę będzie przy przekładaniu elementów i trzeba będzie poświęcić trochę czasu (i na szukanie i na pracę). Lecz znając życie taka operacja może wyjść taniej:)
Człowiek uczy sie na błędach różnego rozmiaru. Jak poskładasz traba sam nabierzesz sentymentu, co w połączeniu z tym doświadczeniem zapewne będzie dla Ciebie takim sporym 'memento'.
PS. nie przejmuj się tym co życzył Ci fajerwerek... |
|
|
|
 |
Sebastian Zielonka
Gość
|
Wysłany: 2006-10-02, 17:11
|
|
|
problemem sa zagiete slupki...
mozna wymienic bude ucinajac slubki na dole? |
|
|
|
 |
Pudzian
Gość
|
Wysłany: 2006-10-02, 17:54
|
|
|
Jak chcesz zeby ci sie zlozyl w pol w trasie to mozesz wycinac smialo.....SLUPKI...
Posluchaj sie innych i bude zalatw sobie bedziesz mial pewnosc ze sie nie zlozy , i dojedziesz w calosci do celu...... |
|
|
|
 |
Kędzior
Gość
|
Wysłany: 2006-10-02, 17:58
|
|
|
| po czymś takim buda nie wróci do pierwotnego kształtu chociaż byś sienie wiem jak starał... |
|
|
|
 |
|
|