Strona Główna CartoonTrabant v1.0
cartoon trabant polska 1.0

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
KASA i trabant
Autor Wiadomość
Kosma
Gość
Wysłany: 2006-07-05, 23:44   

Zapytałem wprost kolegę ile kosztował trabi z 1967 i zrobił z tego tajemnicę. Generalnie mam taki pogląd że w tym cudownym kraju wprost o kasie to sie gadać nie da. Swego czasu dosętpny był kosztorys odbudowy traba Papla i Miedelnica też mówi wprost. Ciekawy jestem ile ładujecie kasy w trabanty ??? Miłośc do samochodu czyni cuda ;))) Czasem za grosze można kupic skarby a czasem jakiś businessman chce sprzedac wraka za 5 tyś. Wielu z Was ładuje kase wiedząc że jej i tak nie odzyska - cena hobby! Pytam wprost bo uważam że to ciekawe - ile ładujecie kasy? miesięcznie? proporcjonalnie do wartości? najdroższy gadget? najgłupiej wydana kasa? itd
 
 
wartborgini
Gość
Wysłany: 2006-07-06, 00:11   

niektórzy pewnie się nie przyznają bo w pewnym sensie wstydzą się tego że wydali niewiele pieniędzy na coś wartościowego w oczach innych, albo we własnych oczach też, inny nie przyznają się łudząc się tym, że być może ktoś pomyśli że jednak zapłacił więcej niż naprawdę.

W naszej mentalności jest tak poukładane, że gdyby trabant kosztował 500 tyś to każdy kto by takiego trabanta kupił, o jego cenie mówił by z dumą. A gdy kupił go za 500 zł to nie dziwne że się nie chce przyznać...

ja w swojego 1,1 wepchałem jakieś 8,5 tyś a wziąłem za niego ciutkę mniej niż zapłaciłem za samo auto :(

żałować nie żałuję... Jedyne rzeczy jakich teraz żałuję to to, że nie robiłem mu różnych przeróbek mechanicznych które by mnie cieszyły, np. silnik 1,3, hamulce z servem...

troszkę mi go szkoda, ale nie było sensu go trzymać, bo jazda trabantem jakoś nadmiernie mie nie cieszyła w późniejszym etapie rozwoju mojego "trabanciarstwa", trabant zaczął wydawać mi się jakiś taki ciasny, słaby, brakowało mocy, kiepsko było z opanowaniem go na zakrętach przy nieco większej prędkości, 2 drzwi itp itd, więc go sprzedałem...

Generalnie - zasmakujesz lepszego - stare już będzie BEEE...

Miłość do samochodu czyni cuda, ale z czasem przychodzi umiar... Zaczyna się kalkulacja - wygodne owszem ale jaka cena ?? czy da się to wymontować łatwo w razie sprzedarzy, i czy toto wymontowane się jeszcze na coś przyda...

Przykładowo w wartburgu mam napchane elektroniki za jakieś 600 zł i teraz gdybym go sprzedał to tak czy owak mi się to nie wróci, a wymontowywać te urządzenia - z drugiej strony - mi się nie chce bo masa kabli - a po trzecie te gadżety wymontowane też nadmiernie mi potrzebne nie będą...
dla przykładu:
- centralny zamek + piloty + alarm + syrena + czujniki;
- otwieranie bagażnika z pilota / usunięty zamek na kluczyk;
- elektronika sterująca oświetleniem wnętrza współpracująca z centralnym zamkiem;
- włącznik świateł z forda focus'a;
- elektroniczna regulacja wysokości świateł z kabiny;
- automat świateł dziennych;

nie wspominając już o głośnikach wmontowanych gdzie tylko się dało, wzmacniaczach, filtr stożkowy, wydech typu "tuning" hehe; fotele z forda, podłokietnik, lewarek w kolorze nadwozia, mieszek skórzany, ....

i maaasa dupereli zamiast których teraz by kupił pewnie ze dwa takie wartburgi...
 
 
Sebastian Kurantowicz (re
Gość
Wysłany: 2006-07-06, 01:35   

Ja w tym roku zostawilem w samym motirexie 500zl a i jeszcze w przyszlym miesiacu conajmniej 200zl dojdzie. To narazie same czesci, progi nadproza i takie tam inne hamulce ;) Czeka mnie jeszcze spawanie wymana kilku rzeczy u mechanika itd. Do wydatkow moge doliczyc 400zl za OC. Pomijam juz takie pierdoly jak zywica, podklad ftalowy, tarcze do szlifierki i inne podobne :) Dodam, zem student nie zarabiajacy kroci, placacy za szkole. Czy wogole mi sie ta cala zabawa oplaca? Nie ale nie zwracam na to uwagi. Trabanta chcem zrobic od podstaw dla siebie i miec spokoj na jakis czas. Niektorzy tego nie rozumieja... moze uda im sie jak zobacza efekt koncowy, jezeli jednak nie.. to mam to gdzies :)

Pozdrawiam.
 
 
magik
Gość
Wysłany: 2006-07-06, 07:33   

:-))) Moje zdanie znasz. Ładuję w niego wszystko co mam. I tak w kółko od dwóch lat. kwota wydatków tak na oko przekroczyła już z 7 tys
 
 
Kędzior
Gość
Wysłany: 2006-07-06, 07:45   

u mnie tak jak u magika :) Ja trabantowi kasy nie wypominam bo chce go poskladać na nowych częściach. W tym roku :
zawieszenie: 400 zł
silnik : ok 500-600 zł (ale używany jest tylko karter i gaźnik)
w tamtym :
buda : 300 zł

czekają mnie jeszcze drobne poprawki blacharskie, zrobienie wolnobieżki, wymiana przegubów, zrobienie hamulców i malowanie.
samo malowanie 2500 więc wolę więcej nie wymieniać:)
 
 
Kędzior
Gość
Wysłany: 2006-07-06, 07:48   

A no i jeszcze sprzęgło 50 zł (trafiłem okazyjnie nowy docisk i tarcze i jakieś inne pierdoły). Co do niepotrzebnych wydatków to kupienie trabanta to był jeden z nich. Był w tragicznym stanie i praktycznie wszystko musiałem wymienić. Mogłem poczekać i kupić coś lepszego za te pieniądze ale byłem młody i sięnapaliłem.
 
 
Paweł Bross
Gość
Wysłany: 2006-07-06, 08:37   

No to i ja się dopowiem wprawdzie niewiele ale ...
Nowy Akku 150zł Hamulce 100zł elektryka 100zł przedanie lampy 2szt 20zł zdeżak starego typu 75zł
jakieś tam drobiazgi nieprzekraczające 50zł obecnie spłacam nową budę 500zł ale to niewszystko bo jeszcze trzeba ją ładnie pomalować lakier 200zł(ale trzeba go zakupić) więc jakoś to leci jak mam kase to tylko na 5 minut. ale wkońcu Czego ja niezrobie dla swojej ulubionej Pomarańczy
(pierwsza jazda po wielu tygodniach :D jest spoko)
pozDDRawiam
 
 
Paweł Bross
Gość
Wysłany: 2006-07-06, 08:39   

No tak popatrzeałem na paragony to właściwie sporo jak na pracującego Okresowo (obecnie od marca brak pracy)
 
 
Ye
Gość
Wysłany: 2006-07-06, 10:26   

Ja za moją Trabantke :P dałem 2200
Wsadziłem w nią ponad 1500 i było by tego znacznie więcej, ale niestety nie mam pracy...
Efektów też nie widać a silnik domaga sie chyba remontu:/

Ale to jest właśnie hobby/pasja.
Masz cos co lubisz i np ja lubie ładować kasew auto. Dzięki temu nie pije jak kiedyś często z nudów, nie wydaje na inne gówniane sprawy kasy...

Mało osób, które nie mają Trabanta rozumieją sens wydawania całej kasy w 'złoma' ...

DDR ze słonecznej Gdyni ;)
 
 
Wojtek K
Gość
Wysłany: 2006-07-06, 12:13   

szczęśliwi czasu podobno nie liczą, a że czas to pieniądz, więc jego liczyć chyba też nie wypada...
A tak poważnie - przez ponad 5 lat posiadania trabanta ( tego samego ) napewno poszło sporo kasy. Ile - już nawet nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć. Ale przypuszczam, że zebrawszy wszystko w kopertę, mógł bym śmiało iść do pierwszego lepszego salonu samochodowego i zamienić ową kopertę na coś fabrycznie nowego.
Ale jakoś mnie to nie bawi...
 
 
miedelnica
Gość
Wysłany: 2006-07-06, 19:51   

hmm. moje zdanie na ten temat jest takie: warto wpakować każde pieniądze, o ile z głową. prawda jest taka: pieniądze na utrzymanie traba w stanie idealnym-OK. Pieniądze na zabezpieczenie go przed gniciem i gradobiciem (garaż czy co) - OK. Pieniądze na nowy lakier (o ile konieczny), nowe opony itp-wszystko OK. ale np. robienie nowych tapicerek, podczas gdy stare są super, dorabianie jakiś dziwactw... Prawda taka, że nawet jeżeli coś nas teraz cieszy, to pomyślcie co będzie z tym za 10 lat. Moda na "tuning" zmienia się bardzo szybko, a rzeczy wychodzące z mody strasznie rażą. Za to oryginał - zawsze jest i był i będzie w cenie.Ja też się kiedyś wkopałem w przeróbki,jakieś pierdoły bezsensowne, masakrowanie traba swoimi dziwactwami. I niczego teraz bardziej nie żałuję w tej siedmioletniej przygodzie z 2T (no, poza 353:))) Powiem Wam tak: ostatnio doszperałem się piknego traba, 1962, po prostu miód... a tu w środku - tapicerki chyba z koziej rzyci, takie wczesne lata 80-te,super modny poliester:/ nie żeby fotele tego potrzebowały - po prostu właściciel "ozdobił" szarość swojej mydelniczki... jakieś zderzaki chromowane z zastawy,fotele z żuka... LUUUUUDZIE... Was też ocenią kiedyś następne pokolenia... patrzycie teraz na sraczkowatej barwy tapicerki 601 z lat 80-tych i się krzywicie...ale za niedługo takie tapicerki będą rarytasem jak dziś oryginalne boczki w 600-tce z zółtym złamanym paskiem... Mam taką prostą receptę-jeżeli coś przerabiasz-wyjmij to, co oryginalne,zapakuj w papier i daj na suchy strych. w miejsce tego wmontuj co Ci się rzewnie podoba. Za kilka lat Ci się znudzi sportowa kierownica, fotele z hondy czy co... przejdziesz się wtedy na strych, wmontujesz wszystko spowrotem i znajdziesz swoją drugą młodość:D ŻADNE alufelgi nie są lepsze od 160x160 felg z aluminiowymi kołpaczkami po polerce. Trabant tak długo nie będzie autem zabytkowym dopóki jego użytkownicy będą z niego robić tanią bazę do dziwacznych przeróbek. Najbardziej istotne jest tu unikanie zmian bezpowrotnych. Pamiętam auto z 1965 na allegro (czarny 601, trójmiasto) które miało obcięte nadkola bo zostało przygotowane do poszerzania błotników... obcięte chamsko z duroplastami:/ i zostawione... 1965!!! ORYGINAŁ! Sam się przyznam ze poszerzyłem tylne błotniki (rozgiąłem po "niemiecku"),ale zrobiłem to tak że w każdej chwili wracam do oryginału (dzień roboty). Decyzje nieprzemyślane, a zwłaszcza niepoliczone finansowo i porzucone w połowie roboty zostaną przez nast.pokolenia ocenione chyba najgorzej. a najbardziej nadziwic sie nie moge ludziom, którzy zakładają centralne zamki, alufelgi, elektroniczne bajery, a potem robią "lewy" przegląd bo ich nie stać na doprowadzenie auta do legalnego przeglądu.://////
 
 
KamiL_ON
Gość
Wysłany: 2006-07-06, 20:09   

Po co Mówić o KASIE???

Ja jak rozpoczynałem odbudowe i przebudowe mojej polówki od samego początku założyłem, że kasy poprostu nie licze. Pewnie gdybym liczył to bym skończył zabawę w remont Traba po jakiś dwóch miesiącach.

tego typu przedsięwzięcia należy traktować jako kaprys właściciela... i tyle....


Jeśli chcesz remontować auto to musisz liczyć się z wydatkami.


A ile kasy i czasu.... kto władował to i tak widać...

Pytanie można postawić sobie inne . Czy po ukończeniu prac dbasz o to auto.... czy tyrasz je na maxa.... Bo jeśli je tyrasz to nie masz szacunku do pieniędzy no i oczywiście do samego siebie , bo przecież spędziłeś przy nim wiele tygodni.....
 
 
GrzegorzB
Gość
Wysłany: 2006-07-07, 16:24   

Ile wydałem na Trabanty?

Nie wiem - zawsze kiepsko szło mi notowanie wydatków ;)
 
 
ali
Gość
Wysłany: 2006-07-08, 00:17   

A mnie cieszy to ze zrobie coś sam (to że brak mi kasy to inna sprawa) może czasem to nie wygląda idealnie ale sprawuje sie lepiej niż orginalnie było bo zawsze mam skłonności do przesady. A co do wydawania kasy to "wiejski tuning" mnie nie kręci, a to co zmieniam to albo dlatego że coś mi sie nie podoba albo dlatego że coś jest niepraktyczne (np odkręciłem listwe aluminiową z dachu i obciołem reszte, zrobiłem dach na "gładko" coś na styl 600, jest to praktyczne bo woda przestała sie lać słupkami do środka a zarazem bardzo mi sie podoba)
To co wydałem w ciągu roku na traba nie przekracza 1000zł a wymieniłem sporo, kto mnie zna to potwierdzi, najbardziej cieszy mnie zakup baku w super stanie na którym jeszcze zarobiłem sprzedając czujnik poziomu paliwa :-)
 
 
arek_353
Gość
Wysłany: 2006-07-09, 03:59   

kiedyś tak z ciekawości podliczyłem to ok 20-23 tyś.+ 2 tyg temu 3 tyś to teraz ok 26 ts - jejeku dużo
wiadomo nie odrazu tylko przez pare lat
jak mydelnica pisał przechodziło się przez różne fazy tuningu :))) ale teraz nastał spokój ;P
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,01 sekundy. Zapytań do SQL: 11