Strona Główna CartoonTrabant v1.0
cartoon trabant polska 1.0

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
kap kap kap... i po benzynie
Autor Wiadomość
macq
Gość
Wysłany: 2005-12-12, 14:03   

Po to ktoś wymyślił wskaźnik paliwa, rezerwę itp. żeby takich rzeczy nie wozić. Tylko że z tym jest w trabancie problem ale masz racje :P
Na dodatek kapie na alternator !!! Gdyby się zapaliło, to płomień natychmiast dosięga gaźnika, a potem to już chyba wiadomo co się stanie... Wystarczy poszukać oryginalną czape na alternator (ja taką mam i nie ma strachu jak by się lało). Tak naprawdę to ciężko zrobić tak żeby się nie lało :)
 
 
wartborgini
Gość
Wysłany: 2005-12-13, 15:11   

nie tak ciężko zrobić tak żeby się nie lało...
Zresztą tam ma być założony taki węzyk, który nie dopuszcza do tego aby kapało na alternator, ma być na tyle długi że kapie bezpośrednio na ziemię... nawet w trakcie jazdy.
A co do czapy na alternator ???? Nigdy czegos takiego nie widziałem :)
 
 
misza
Gość
Wysłany: 2005-12-14, 00:27   

co do czapy... piszcie od ilu lat jeżdzićie, to będzie wszystko wiadomo:-" 11
 
 
halogen
Gość
Wysłany: 2005-12-14, 01:29   

Ja mam taki plastikowy dodatek do altka chyba o to chjodzi zrobię foty to wstawię na net.
 
 
Marcin/Niutek
Gość
Wysłany: 2005-12-14, 20:54   

A ja wam powiem tyle drodzy koledzy Jak gażnik jest w porzadku to nawet przy odkreconym kraniku nie ma prawa kapać. U mnie kapało i znajomy trabanciarz powiedział ze to pływak lubi sie zawiessić. posłuchałem jego rady i po skonczonej jeżdzie wysiadłem z samochodu i ide do przodu. kapie więc wziałem klucz 10" i puknałem lekko w komore pływakową. Przestało. kilka razy tak zrobiłem. pojechałem do sklepu kupiłem DDRowski pływak i juz nie kapie i nie musze go okładac.a kranik jest zawsze otwarty.
 
 
halogen
Gość
Wysłany: 2005-12-14, 21:57   

No ja bym potrzebował kogoś kto mi wyreguluje ;/ mam tak zryty że jade i kapie. pływak cały ale dawka za duża i dysze już rozwalone :( a z pod tej co na dole w komorze pływakowej jest reż już kapię więc planuję kupić nowy gaźnik. polecacie stary czy nowy typ ?? obecnie mam stary
 
 
wartborgini
Gość
Wysłany: 2005-12-15, 00:11   

ja z doświadczenia powiem że na starym ma lepsze "kopyto" ale takie głupie wolne obroty :-) no i coś więcej pali, ale jest bardziej niezawodny. Z kolei gorzej sie zapala na starym typie jak jest zimny (trza sie nauczyć :-) .
Nowy typ jest nowocześniejszy, jak kupisz NÓWKĘ (w co wątpię) to będzie super. Ładne wolne obroty o spalanie ciut niższe, odpalanie super... Ale jak kupisz używany to może być kicha bo tam największy feler jaki się robił to wyrobiona oś przepustnicy przez co łapał lewe powietrze, miał niestabilne obroty a w końcowej fazie zużycia robi się całkowity CYRK :-)
 
 
Butcher
Gość
Wysłany: 2005-12-15, 23:14   

w sumie to z tym elektrozaworem moze i dobry pomysl. ALe skoro nie powinno kapać to najpierw sie musze zajac gaznikiem. wartborgini a w tym moim trabiku jaki jest typ gaznika?

Trzeba wyjmowac te wszystkie bebechy żeby zbadać gaźnik co w nim jest nie tak? a moze caly gaznik wymontowac?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0 sekundy. Zapytań do SQL: 11