Kamil Oremczuk
Gość
|
Wysłany: 2005-11-10, 14:47
|
|
|
Udało się. Nie obyło się bez pomocy przypadkowego ochotnika do pomocy co prawda, ale zeszło.Gdyby nie on to bym zgninął z tą ręczną wiertareczką i malym mlotkiem.
Pod bębnem to tak jak przypuszczałem krajobraz rozpaczy - Okładziny hamulcowe przymocowane przecież niby to do szczęk - orywały się od nich jak guma. Dosyć mocno rdza wgłębiłą się we wszytkie metalowe elementy. Ze środka wszytko się po prostu sypie. Uważam, że bez zmiany całego prawego tylnego hamulca się nie obejdzie bo nawet bęben jest nierówno zużyty. |
|