Strona Główna CartoonTrabant v1.0
cartoon trabant polska 1.0

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
[1,1] "Uciec śmierci" czyli jeszcze raz o wahaczu.
Autor Wiadomość
Pająk
Gość
Wysłany: 2005-06-13, 13:58   

tak, tak, wiem, że było o wahaczach już dużo, ale to wypadek szczególny.

Otóż coś ostatnio mi klekotało w okolicach lewego wahacza, zwłaszcza przy hamowaniu. Niedawno były wymieniane przy nim (wahacz-podwozie) gumy, amory też (ale to nieistotne teraz), wahacz więc był rozkręcany itp, wobec tego mnie to nie zaskoczyło że klekocze, może coś się dociera, albo poluzowało...

No i się nie pomyliłem. Zerkam na dół kontrolnie i widzę coś takiego a z innej perspektywy - takiego (foty otwieraja sie w nowym oknie, <100kb )

1) Śruba z kołnierzem jeszcze sie trzyma, ale ma troche luzu, tak ze moge sobie nia postukac na boki - dzwiek ten sam co klekot przy hamowaniu, wiec to wlasnie bylo tego powodem.

2) Dlaczego wahacz się wogóle jeszcze trzyma? Na czym? Ja już powinienem zbierać samochód z jakiejś ulicy lawetą chyba...

3) Co z tym zrobić? Mimo, że właśnie wróciłem z miasta, i zapewne jeźdźiłem tak już jakiś czas bo i klekocze nie od dziś, boję się teraz przejechać nawet dwie ulice. Sprawa wygląda teoretycznie prosto, czyli wziąć klucz i dokręcić. Ale jeśli to zrobię, to skoro mechanik to dokręcał i widać z jakim efektem, czy ja w warunkach garażowych dam rade wykonać to dobrze? Czy należy do tego podnieść go na lewraku czy raczej niech stoi?

4) Pytanie CZEMU to sie poluzowało. Zwalona śruba? zmęczony gwint? Jakieś luzy inne? Zwykły błąd mechanika (zwykły... fajnie ze nie odpadło jak jechałem 80/h...)

5) czy taki stan rzeczy mógł pociągnąć za sobą jakieś konsekwencje? Np. przez poluzowanie śruby coś gdzieś nie trzymało, mogło się wygiąć, nadwyrężyć, nie wiem, cokolwiek? Niebardzo wiem jaka jest konstrukcja tego gwintu i mocowania w środku...

Pomocy...
 
 
mtrabant
Gość
Wysłany: 2005-06-13, 14:18   

sprobuj dokrecic doraznie zeby jakos dojechac do warsztatu ale bez kanalu sie nie obejdzie. Trzeba odkrecic srube i obejrzec gwint czy nie jest zepsuty (na srubie i w mocowaniu). Jesli ok to trzeba ja dokrecic odpowiednim momentem (niezbedny klucz dynamometryczny), nie zaszkodzi przed wkreceniem posmarowac takim specyfikiem do gwintow ktory zapobiega luzowaniu (mozna kupic w sklepach motoryzacyjnych). Aha a zastanawia mnie leb sruby bo wyglada na nie oryginalna (oryginalne byly z 6 katnym lbem a nie z gniazdem). znaczy ktos srube wymienial a wiec trzeba sprawdzic czy przez niedopatrzenie nie wkrecil zwyklej sruby m12 zamiast drobnozwojnej m12x1,5 .Oznacza to ze gwint w otworze jest kaputt. W takim przypadku pozostanie rozwiercenie w gniezdzie pod wiekszy gwint (M14x1,5 - mam tak u siebie) i kupienie odpowiednich srub z klasa wytrzymalosci 10,9 lub wyzej.
 
 
gonzo
Gość
Wysłany: 2005-06-13, 16:12   

ze sie podlacze: czy wie ktos gdzie mozna kupic srube m12x60x1.5??? NIGDZIE w warszawie nie znalazlem, jezeli byla to twardosc 8 a nie 10.9.jezeli w waszych miastach mozna takie cudo kupic to wyslijcie mi mejla - odwdzięcze się
gonzo1981@wp.pl
 
 
Pająk
Gość
Wysłany: 2005-06-13, 22:24   

wlasnie wylazłem z kanału. sruba wyszla do konca palcami, gwint cały, śruba tez. wkrecona bez kolnierza wkreca sie do samego konca i nie wysuwa, wiec gwint w srodku chyba tez trzyma. wkrecilem ją żabą ile moglem, bo nie mialem imbusa (weszla tak, ze mniejwiecej pol kolnierza wcisnela w gume - dalej nie moglem, bo zaba sie slizgała).

Śruba ta wkręca się w jakis element stały. Jednak jest na tyle dluga, ze bylbym mocno zdziwiony jesli by nie wychodzila gdzies po stronie kabiny, na oko mniejwiecej pod tapicerka nadkola (jeszcze nie demontowałem). Czy jak to zdemontuje to znajde ją? Może jej koncowka tam wystaje i mozna zakontrować czymś? Czy mimo swej dlugosci cala trzyma sie w tym elemencie w ktory ja sie wkręca?

Tak wygląda śruba - jak dla mnie OK. P.S.
MTRABANT - tak, sruba nie jest oryginalna bo raz juz sie starej leb urwal i mi wymienili na taka

Tak wygląda ten otwór w który się śruba wkręca - czy on nie jest jakiś przesuniętu? ew. czy gumy i wahacz nie przesunely sie wzgledem jego? w koncu chyba mialy prawo...

Tak wygląda wahacz od wewnętrznego boku - chyba tez sie troche zsunął, nie? po drugiej stronie jest jakby wyzej, bardziej styczny do podlogi.
 
 
kebi
Gość
Wysłany: 2005-06-15, 13:26   

Co do odkręcania śruby wachacza - miałem identyczną przygodę po naprawie gniazda wachacza. Po około tygodniu jazdy śruba się odkręciła. Podjechałem do najbliższych mechaników, przykręcili ją kluczem dynamometrycznym. Jak na razie po 1/2 roku wszystko OK, ale przy każdej okazji sprawdzam.

Pozdrawiam - Grzesiek
 
 
bipi78
Gość
Wysłany: 2005-06-15, 15:33   

po prawidłowym wkręceniu sruby majprostrzym sposobem jest kontra od srodka samochodu ,
 
 
Pająk
Gość
Wysłany: 2005-06-15, 16:33   

Dzięki za rady. Dokręciłem ta srube samemu ile moglem i z modlitwa na ustach bezpiecznie dojechałem na Nowy Zjazd. Okazało sie ze cos tam pękło, chyba wlasnie gwint po dlugości... w kazdym razie Henio powiedział że musi wspawać cały nowy kielich, wiec juz czuje jak mi portfel sie lżejszym robi...

Teraz tak - Henio powiedzial ze ciezko znaleźć taki kielich, ze poszuka po znajomych, podzwoni, ale zebym tez sie postaral cos zrobic, ze bedzie szybciej. Zapytuję więc, co wiecie na temat takiego kielicha - czy to mozna kupic? czy raczej znaleźć traba-dawce i mu wyciąć? Jak to zrobić?
 
 
Pająk
Gość
Wysłany: 2005-06-15, 16:36   

w Motirexie maja cos takiego: "Kielich+ krzyżak+ osłona+ opaski"-zestaw, chyba 219zł. to to? jaki krzyzak? jakie opaski? jaka oslona? zielony jestem...
 
 
stona
Gość
Wysłany: 2005-06-15, 18:03   

w Motirexie maja cos takiego: "Kielich+ krzyżak+ osłona+ opaski"-zestaw, chyba 219zł. to to? jaki krzyzak? jakie opaski? jaka oslona? zielony jestem...

Ehhh.... to jest przegub (kompletny) półosi napędowaej.

pozdro
 
 
Luker
Gość
Wysłany: 2005-06-16, 09:23   

Z tym kilichem jest mega problem, bo nielatwo dostac nowke, jedynie dorabianie we wlasnym zakresie, albo wyciecie z jakiegos nielota. Moze znajdziesz w dobrym stanie, ale mozna tez inaczej. Z grubej blachy zrobic sam spod wywiercic otwor i nagwintowac, wyciac stare i wspawac. Nie wiem na ile starczy, ale to chyba najszybsze rozwiazanie...
 
 
pegaz77
Gość
Wysłany: 2005-08-03, 22:24   

Witam wszystkich!
Odkopuję temat jako kolejną przestrogę dla wszystkich, którzy do tej pory nie uporządkowali spraw ze swoimi tylnymi wahaczami. Ja niestety pożegnałem się w ostatnią sobotę z moim Trabikiem w drodze na Mazury tuż za Warszawą. Nagle zaczęło nas rzucać dość fatalnie po drodze, co skończyło się koziołkowaniem i lądowaniem w lesie. Wszystko to przy prędkości ok. 60-70, między innymi dlatego żyjemy i w zasadzie nic nam się nie stało oprócz obtłuczeń, zaginionego kota i skasowanego Traba. Wjazd do lasu zamortyzowało też nieduże drzewko stojące na drodze.
Klara siedząca na tylnym siedzeniu z kotem została przy którymś koziołku wyrzucona przez dach lub sama go wybiła (ciężko ustalić) i wyladowała kilka metrów dalej. Ja sam dziwię się, że drzewo nie skasowało mi głowy, biorąc pod uwagę, jak wygięta jest rama w okolicy fotela kierowcy.
Wszystko wydawało się cacy, nowe wahacze, sprężyny, amory. Jednak według wstępnych oględzin zawiodła stara śruba jednego z mocowań wahacza, która została ścięta. Wiem, że niektórzy z Was mają różne patenciki i wzmocnienia. Myślę, że warto się tym podzielić z innymi aby komuś nie przytrafiła się jakaś tragedia. Jak wiemy tylne wahacze to w Trabie pięta achillesowa. Jak będę miał okazje to wrzucę gdzieś fotki (jedna mała w sygnaturce). Pozdrawiam!
 
 
Maciek
Gość
Wysłany: 2005-08-05, 13:08   

Takie śruby do wachaczy są na w warszawie nowolipkach wyglądają solidnie ale nie mają żadnych oznaczeń pozatym kosztują 7zł sztuka. Jestem tuż po naprawie w związku z urwaną śrubą. Jeden z kielichów musiałem gwintować na nowo i trochę się obawiam. A śruby dokręcałem ręcznie (moment obrotowy - max siła mięśni)
 
 
Luker
Gość
Wysłany: 2005-08-05, 22:01   

Taka srubka bez oznaczenia mozesz sobie obrazek do sciany przykrecic. Bez nabitego minimum 10.8 nie ma najmniejszego sensu narazac zycia. Ktos pisal o srubach o wytrzymalosci 12.8 nawet, ale te to bedzie dopiero ciezko znalezc. A tak wogole to o ile sie nie myle to jak sa bez oznaczenia wytrzymalosci to sa ponizej 5.8, wiec szajs...

I tak z wlasnego doswiadczenia dodam moze, ze robiac cos przy wachaczu zazwyczaj odkrecamy mocowanie amoprtyzatora. Polozmy gdzies ta srobe daleko, a te od wachacza trzymajmy w jednym miejscu. Pomylka tych 2 rodzajow srub skonczy sie w najlepszym przypadku gwintowaniem. Maja rozne uzwojenie i jezeli idzie cos opornie lepiej zerknac na srube, czy przypadkiem nie ma zbyt duzego skoku. A srednica ta sama... :D
 
 
macq
Gość
Wysłany: 2005-08-06, 08:33   

a trabantowa przypadkiem nie ma zadnych oznaczeń?
 
 
qba667
Gość
Wysłany: 2005-08-06, 08:47   

JEsli poszukujecie wzmacnianych srob to jest sklep w Warszawie na ulicy Grochowskiej na przeciwko supermarketu Geant!!! Tam sprzedaja tylko sroby wytrzymalosciowe!!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,01 sekundy. Zapytań do SQL: 11