|
A co to za dziura pod wahaczem?? [FOTO] |
| Autor |
Wiadomość |
Pająk
Gość
|
Wysłany: 2005-04-04, 18:33
|
|
|
Witajcie
Siedze dziś radoście w kanale, reguluje ręczny, patrze, a tu TAKIE znalezisko. Bardzo mi sie nie podoba. Otwór o brzegach w konsystencji zgniłego metalu, w miejscu - jak na fotce.
Jakieś komentarze, ostrzezenia, rady, uwagi? Zaczalem sie bać... |
|
|
|
 |
Dominik/Z10m3k
Gość
|
Wysłany: 2005-04-04, 20:33
|
|
|
Siemasz!!
No widze że klania ci sie delikatna wstawka Nie zwlekaj z tym !! Żeby ci mocowania wachcza nie wyciąglo z podlogi Ja niestety mialem też takie coś i musialem 2km do domu jechać tylem :)))
PozDDRo |
|
|
|
 |
klakson
Gość
|
Wysłany: 2005-04-05, 11:36
|
|
|
witam
widze ze stales sie szczesliwym posiadaczem korozji. ta takie cholerstwo, ze czasami cos wyrzuca z samochodu. w tym wypadku chce wyrzucic ci z samochodu wachacz ( moze kolor jej nie odpowiada:)) musisz zaczac z nia walczyc wszystkimi mozliwymi sposobami, nawet silowymi, szlifirki nie omijajac
pozdrawiam |
|
|
|
 |
Zbyszek 601
Gość
|
Wysłany: 2005-04-05, 14:40
|
|
|
Taka dziura jest znakiem, że Twój trabant nadaje się do kapitalnego remontu blacharskiego. Potrzebny jest blacharz, i to szybko, jeżeli nie chcesz się zabić, lub zabić kogoś z otoczenia. Tak zardzewiała okolica kielicha wróży rychłe oderwanie wachacza od pojazdu. Koło staje wtedy bokiem, nie daj Boże przy szybkiej jeździe. Co dalej, zależy tylko od szczęścia...
Musisz to naprawić, i to szybko.
PozdrawiaM! |
|
|
|
 |
twe
Gość
|
Wysłany: 2005-04-05, 19:39
|
|
|
7. W zeszłym tygodniu spotkała mnie ta niemiła przygoda, że oderwało mi się mocowanie tylnego wahacza od podłogi. Nie wiedziałbym o tym pewnie do dziś (nic nie stukało, nie ściągało, po prostu żadnych objawów), gdyby nie to,że nie mogłem na krawężnik wjechać.
Naprawili mi to mechanicy z Nowego Zjazdu w Wawie. Było już o nich na forum. Polecam! |
|
|
|
 |
miedelnica
Gość
|
Wysłany: 2005-04-05, 23:43
|
|
|
| dziękuj Bogu że żyjesz... |
|
|
|
 |
Tomek Franas
Gość
|
Wysłany: 2005-04-06, 17:42
|
|
|
Mojemu znajomemu też urwało się kiedyś mocowanie tylnego wachacza w 601. Tylko dzięki temu, że jechał wolno nic mu się nie stało, ale zdrowo go obruciło i wrzuciło do rowu.
Nie chcę straszyć ale naprawdę lepiej zrobić to jak najszybciej, bo może grozić.
Pozdrawiam! |
|
|
|
 |
Pająk
Gość
|
Wysłany: 2005-04-06, 22:08
|
|
|
Blacharka... świetnie... rok temu spawałem podłoge a 5 miesiecy temu wymieniłem progi... o niczym nie marze tak jak klasc znow go na bok... no ale jak mus to mus.
twe - no tak, Nowy Zjazd, bo czego to Pan Henio nie naprawi ;) robiles tylko wyrwany wahacz, czy generalke dołu? ile Henio skosił za to? Jakoś lubie ten warsztat, za Antoniwska przestalem przepadac przez ich terminy i ceny, a Modlinskiej nie znam.
zmobilizowaliscie mnie i slusznie postraszyliscie, cos wymysle z tym... %$#@&...
By The Way - czy Wy też w ciagu roku ładujecie w naprawy wiecej niż Wasze Trampeczki są warte? :/ |
|
|
|
 |
twe
Gość
|
Wysłany: 2005-04-07, 06:34
|
|
|
| Robiłem wyrwany wahacz. Oprócz tego wzmocnili mi pozostałe 3 mocowania i załatali dziurę w podłodze i jeszce jakieś inne, drobne spawanie. Zapłaciłem dwie i pół stówki. Auto zaprowadziłem przed pracą, a wieczorem był do odebrania. A roboty było dość sporo. |
|
|
|
 |
Zbyszek 601
Gość
|
Wysłany: 2005-04-07, 07:23
|
|
|
| Kup trabanta 601. Lejesz tylko mieszankę i jeździsz, żadnych napraw (czasem tylko jakaś pierdółka się nawinie). Pozdrawiam! |
|
|
|
 |
James
Gość
|
Wysłany: 2005-04-07, 14:26
|
|
|
| Eee tam:) Mój niby po remoncie, a ciągle w niego ładuję i końca nie widać:D |
|
|
|
 |
Qbs
Gość
|
Wysłany: 2005-04-07, 15:22
|
|
|
No bo Kubuś jak chcesz zeby wygladal pieknie to ladujesz. Jak bys nie ladowal tez bys jezdzil, tyle ze brzydziej
Ja tam w swojego laduje tylko benzyne, ale to i tak dla mnie za duzo
Pozdrawiam =] |
|
|
|
 |
Tomek Franas
Gość
|
Wysłany: 2005-04-07, 15:50
|
|
|
Święte słowa. Skąd tu pieniążki na benzynkę brać, a z upiększaniem to już w ogóle. Właśnie samo upiększanie (no plus remont silnika i hamulców) pochłonęły mi w ciągu zeszłego roku 1700zł. No ale teraz chociaż spokój jest i nic nie muszę robić. Mam nadzieję, że jak najdłużej :)
Pozdrawiam |
|
|
|
 |
gonzo
Gość
|
Wysłany: 2005-04-11, 13:54
|
|
|
| wracajac do wahacza to powiem tak ze mi tez takie cos sie swego czasu takiego pojawilo (korozja, a potem wyrwanie)i przy okazji awarii poznalem ciekawych ludzi copotem mnie nawet do zwickau wyciagneli (oczywiscie przedtem pomogli mi dojechac z taka demolka do domu) |
|
|
|
 |
Karol "MaxXx&
Gość
|
Wysłany: 2005-04-12, 08:25
|
|
|
Hmm korozja to jest to, czego się boje najbardziej. Nie żeby mi spędzała sen z powiek ale nie mam zaufania do auta.
Ostanio wachacz tylni :)
No ale teraz robie traba od podstaw.
A polofki to chyba sa troche bardziej jednak na nia narazone? |
|
|
|
 |
|
|