|
Trabantem na Chorwacje... |
| Autor |
Wiadomość |
sandacz
Gość
|
Wysłany: 2007-04-11, 10:19
|
|
|
Witam. Czy ktoś z Was był Trabantem w Chorwacji? Wybieram sie moim 1.1, trasa dosc daleka bo ode mnie z poludnia Polski jakies 1200km. Zastanawiam sie czy w razie jakiejs usterki dostepne sa tam jakies czesci.
pozDDRawiam |
|
|
|
 |
emi
Gość
|
Wysłany: 2007-04-11, 14:57
|
|
|
weż jakieś ze sobą :) poza tym: Grega trampkiem zrobiliśmy prawie 2000 km w "Zwickauowy" długi weekend bez ani jednej najmniejszej usterki! tylko olej został uzupełniony przed trasą :)
nie myśl o częściach, jak miałbyś golfa też mogłoby ci sie coś pospuć i co wtedy? a sporo rzeczy nada sie przecież właśnie od wolkswageana , co nie? :)
ps, jest to odpowiedź znawcy umiarkowanego , zaraz na pewno ktoś bardziej kompetentny odpisze :)
pozdrawiam
Emi |
|
|
|
 |
timonxxx
Gość
|
Wysłany: 2007-04-11, 19:43
|
|
|
Myśle że nie ma się czego bać - ważne żeby sprawdzić kilka ważnych rzeczy tak jak w/w olej, klocki i inne zużywające się ciekawostki. W ostatnie wakacje wybrałem się sprzętem rozpadającym się już nad morze przez mazury do międzyzdroi - w sumie 2000Km i nic się nie stało, tylko olej trzeba było lać. Dopiero w wawie wyrwało mi wahacz a dokładnie całe mocowanie z kawałkiem podłogi, ale domyślam się że jak już szykujesz się na taką drogę to nie masz dziur w podłodze przez które możnaby ręce wyciągnąć :)
Ciekawe jak się spisze w tamtych rejonach :)
pozdro&Powodzenia!!! |
|
|
|
 |
ZBuK
Gość
|
Wysłany: 2007-04-11, 21:54
|
|
|
Spisze sie, spisze bo tam przynajmniej drogi mają...
Jak wyżej - sprawdź wszystko przed wyjazdem i śmigaj.
Skoro dziadowie jeździli zweiami po całej komunistycznej Europie bez problemów to 1.1 dojedziesz gdzie chcesz - przecież to auto jak każde inne... Ja byłem w Chorwacji np. Mitsubishi i w Splicie okazało się że mam dziurę w baku i się leje... Goran (bo tam każdy się tak nazywa) łatał dziurę silikonem, czyli fachowcy tacy jak u nas - do bani. Power tape, skrzyneczka narzędziowa i dasz radę :) |
|
|
|
 |
Michael601
Gość
|
Wysłany: 2007-04-11, 22:47
|
|
|
Również ja uważam, iż nie masz czego się obawiać, jadąc Trabantem w tak daleką podróż. Trabant ma to do siebie, że nawet jak odmówi posłuszeństwa to szybko znajdzie się pomoc w postaci sympatyka tej marki. Ja swoim dwutaktem co roku wyjeżdżam w dalekie trasy i zawsze wszystko się udaje. Sam jestem często zdziwiony, jak serdeczni są ludzie dla Trabanta. W zeszłym roku już po raz 4 byłem moim w Rumunii nad Morzem Czarnym, miałem drobną usterkę, ale zaraz otrzymałem pomoc i to za zwyczajne dziękuję:)
Pozdrawiam i powodzenia.
Michał Zyzański |
|
|
|
 |
sintesi85
Gość
|
Wysłany: 2007-04-12, 12:27
|
|
|
hehe. witam .
Ja ukurat tez mam takie plany .Znajomi jada na chorwacje , i pewnie ja pojade swoim Trambolghinim , nie martw sie . W trasie auto dłuzej wytrzyma niz , przy meczeniu na mieście. Szerokości ,pozdro.. |
|
|
|
 |
ZBuK
Gość
|
Wysłany: 2007-04-12, 15:24
|
|
|
| Mi się marzy moim Zweiem dojechać do Barcelony i wogóle Hiszpanii - tam takie autko wzbudziłoby jęk zachwytu jak sądzę... Jak mi już synal podrośnie i skuma klimaty to go wezmę na żarełko do Barcy. A zanim podrośnie to może kiedyś żona da się namówić na taki rajd "romantyczną pierdzawkę" :)))) |
|
|
|
 |
qbak
Gość
|
Wysłany: 2007-04-13, 09:31
|
|
|
Błagam. Nie jedźcie Trabem "na Chorwację"
Jeździjcie DO CHORWACJI!
Trabanta tam nie widziałem chyba żadnego. Jakby co, to może da się wykupić jakieś Assistance? Żeby chociaż Cię sholowali jak coś się stanie. Kilkadziesiąt złotych, a dużo spokojniej! |
|
|
|
 |
|
|