Strona Główna CartoonTrabant v1.0
cartoon trabant polska 1.0

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przegląd techniczny - muszę to napisać
Autor Wiadomość
qbak
Gość
Wysłany: 2006-07-20, 09:23   

Co roku robimy przeglądy naszych trabancików, celem otrzymania kwadratowej pieczątki w dowodzie rejestracyjnym. Jak dotąd nie miałem z tym problemów, jechało się, diagnosta pomęczył trabancika na rolkach i szarpakach, mówił "trabi dobry!" i po rozstaniu się z banknotem stuzłotowym można było przez kolejny rok cieszyć się posiadaniem legendy motoryzacji.

A w tym roku było pod górkę . . . ale dzięki naszym kochanym diagnostom odyskałem wiarę w ludzi!

Pierwsze podejście: Grodzisk Mazowiecki. Pan ogląda Trabanta, wjeżdża na rolki. Przód hamuje tak sobie, różnica około 40%. Tył - masakra ;-) Lewy jeszcze jako tako, ale prawy w ogóle nic!!! "Panie, te hamulce to kryminał!" powiedział diagnosta i już czułem, że będą jaja. "Dobra - obejrzymy go do końca i zobaczymy", po czym przystąpił do oglądania Trabika od spodu. "Zawieszenie OK, z tylnego prawego cylinderka się leje. Poza tym w porządku.".

A potem tekst kultowy: "Panie, ja mam do tych samochodów sentyment. Jedź Pan, ale delikatnie, żeby Ci płyn nie wyciekł!". Grosza nie wziął . . .

Zrobiłem hamulce (w sumie 6 cieknących cylinderków!!) - odbieram auto na dzień przed końcem ważności poprzedniego badania, wracając do domu czuję, że ostrzejsze hamowanie skończy się zmianą pasa ruchu ;-) W międzyczasie padł mi alternator :-D Pojeździłem trochę, "rozruszałem" hample, myślę sobie - do Grodziska nie polecę, ale może chociaż na same rolki podjadę, żeby zobaczyć jaka jest skala problemu.

Stacja Kontroli Pojazdów w Warszawie przy MPT: proszę faceta o sprawdzenie hamulców na rolkach. Przód: 40% różnicy, tył też prawie 40%. Ciągnie mocniej prawą stroną ;-) Diagnosta proponuje mi, żebym parę dni pojeździł - to może się jeszcze hamulce ułożą :-D Po 20km ruszania-hamowania czuję, że już tak nie ściąga, mogę hamować bez kontry. Godzinę później podjeżdżam jeszcze raz "na rolki", facet się śmieje - wynik: przód 40% różnicy, tył już OK!

Facet nie wziął ani grosza, mimo że dwa razy mi samochód sprawdzał! :-)

A dziś, po wymianie przednich szczęk - diagnosta z Kłobuckiej (podjechałem tam, bo blisko z Konstruktorskiej) stwierdził, że mój samochód jest sprawny i w końcu przyłożył upragnioną pieczątkę.

Oby do następnego roku!
 
 
qbak
Gość
Wysłany: 2006-07-20, 09:32   

A wiecie, co jest najgorsze?

Że tych dwóch poczciwców jest na bank przekonanych, że sobie przegląd załatwiłem na lewo . . . i co ja mam zrobić, żeby oni nie stracili wiary w Trabanciarzy??? Podjechać z piwkiem? ;-)
 
 
wartborgini
Gość
Wysłany: 2006-07-20, 10:17   

hmmm. jak z takim stanem technicznym wozu jeździsz na przegląd to prawie każdy by pomyślał że na lewo załatwiasz... to naprawdę kryminał jeździć z sześcioma cieknącymi cylinderkami...
 
 
qbak
Gość
Wysłany: 2006-07-20, 13:44   

ajajaj - rozpędziłem się w tym pisaniu.

Otóż ciekł jeden cylinderek (prawy tył), a lewy tył i prawy przód (oba) były lekko spocone. O dziwo prawy przód OK. Tak więc ciekł jeden cylinderek - pogrubiam, żeby wszyscy to widzieli.

A samochód? Traktuję go rekreacyjnie, na wiosnę mało jeździłem. Z różnych powodów, które miały część wspólną: brak czasu dla ukochanego Trabancika . . .
 
 
ali
Gość
Wysłany: 2006-07-20, 22:50   

to ja mam lepszy wałek z przeglądem:

u siebie (w Pszowie) podjeżdżam i pierwsze co to papiery z bytli LPG ja na to że nie mam bo poprzednie właściciel nie dał, no to po kolei jade do każdej stacji kontroli i na fuksa prubuje, w pewnym mieście jeden diagnosta dał mi adres innej stacji gdzie mają stary system i tego nie potrzebują. Było tak jak powiedział - wogule o butle nie pytał ale jak wszedł do środka powiedział (O BOŻE) a powiedział tak bo wszystko co potrzebne do remontu było w środku, nawet migomat, wjechał na kanał i dawaj oglądać, doczepił sie troche do jaskółki bo była odrapana z biteksu i powycinane dziury pod spawanie, jedyne co znalazł to tuleje metalowo-gumowe na stabilizatorze i za to mi nie podpisał przeglądu tylko przedłużył na 2 tygodnie, skasował zobie za to...

163zł !!!!!

i teraz zastanawiam sie ile weźmie jak pojade całym wyspawanym i z wymienionymi tulejami...
 
 
Kuzyn
Gość
Wysłany: 2006-07-21, 07:46   

20 zł bodajże
 
 
Kosma
Gość
Wysłany: 2006-07-21, 12:08   

Witam koleżanki i kolegów

A ja nierozumiem jednej sprawy - dlaczego jeździcie niesprawnymi i wymagającymi remontu samochodami na badanie techniczne? I jeszcze się dziwicie że macie trudności? Przecież na to są przepisy co może przejść a co nie. Jak taki diagnosta podpisze niesprawny samochód i będzie on miał wypadek i podczas śledztwa WYJDZIE że był niesprawny z lewym przeglądem to KRYMINAŁ. Dokładnie to samo robili faceci od przeglądu hali w Katowicach - załatwiali takie sprawy typowo "po polsku". Zginęło kilkadziesiąt osób. Myślenie nie boli powiadają :))) Jak masz niesprawny samochód to go napraw, a jak mija termin badania technicznego to chyba zdajesz sobie z tego sprawę odpowiednio wcześniej ? Nie dziwi mnie że masz problemy z legalizacją instalacji bez papierów - Ciebie dziwi?
 
 
macq
Gość
Wysłany: 2006-07-21, 14:19   

Dokladnie tak jak napisal kosma- jesli np. cie policja zlapie np. 2 dni po wbiciu przegladu i stwierdza ze auto sie ledwo kupy trzyma to diagnoscie moga nawet uprawnienia zabrac....
 
 
Kosma
Gość
Wysłany: 2006-07-21, 15:55   

Nie wiem czy wiecie ale w niektórych stanach USA nie ma obowiązku badań technicznych. Za stan pojazdu odpowiada właściciel - jeśli jeździ szrotem i spowoduje wypadek to go tamtejsze sądy po prostu ładują do paki. (wiem że dla większości ludzi w Polsce z myśleniem zatrutym socjalizmem to dziwne - ale to taka generalna zasada, że człowiek ponosi konsekwencje swojego postępowania)Oczywiście w stanach w których jest duża mniejszość Polaków obowiązek badań technicznych jest :))) Jak ja robię badania techniczne swoich trabantów to Pan diagnosta zwykle gratuluje mi stanu samochodu.
 
 
Placik
Gość
Wysłany: 2006-07-21, 17:35   

Ja ostanio jak byłm swoim trabikiem na przegladzie to sie bałem ze wogóle nie popatrzy i mnie wycofa, ale jak pan diagnosta mnie zauważył miło sie rozesmiał i powiedział "Wjezdzaj pan popatrzymy sobie"

No to pierwszy krok byl za mną:)
Po ogledzinach pan diagnosta stwierdził że hamulce w tylnich koła cos nie tak i gałka kierownicza do wymiany.
Powiedział zeby zrobić i sie zgłosić ponownie nie wzioł grosza i to rozumiem darmowe porady.
Zrobiłem co trzeba jeszcze w tym samym dniu i przed zamknieciem jeszcze zdązyłem wrócić podbić dowodzik.
Pieczatka kosztowała mnie 100zł i do tego jeszcze ja otrzymałem tabliczke czekolady :D
 
 
alan-p
Gość
Wysłany: 2006-07-22, 22:30   

Instalacja jest legalna, jest wbita w dowód (i ja myślałem że to wystarczy) Nigdy wcześniej nie miałem doczynienia z instalacją gazową w aucie i to był pierwszy przeglą na którym byłem z takową a to że nie mam papierów z butli to wina poprzednich właścicieli bo to jeden z nich przy sprzedaży nie dał papierów. Doszedłem do 3 właściciela przedemną i dowiedziałem sie że instalacja jest z 93 roku więc butla nawet jakby miała papiery to na nic mi sie nie przydadzą bo 10 lat minęło a z tego co sie dowiedziałem to przedłużenie ważności to 70% ceny nowej butli.
Co do diagnosty to wziął 20zł, podbił papier na rok i kazał donieść papiery z butli więc teraz jestem w poszukiwaniu nowej i sprawa będzie zamknięta.
A co do jechania niesprawnym autem na badanie to nie każdy jest mechanikiem i takie badanie traktuje jako źródło informacji co trzeba naprawić...
 
 
papieju
Gość
Wysłany: 2006-07-24, 10:29   

kurde, dziwne te papiery na butle, bo... kazda butl ama tabliczke zmanionowa. na tabliczce oprocz masy dziwnych danych jest data produkcji, nr hmologacji i data waznosci owej homologacji. To po co papier? Mam na papierz epotwierdzic to co jest przyspawane do butli na tabliczce? Kupielm auto bez takiego papierka i mam ambitny zamiar dostac przeglad. nawet moj loklany gazownik sie usmial i stwierdzil, ze nie da mi papiera, bo nie ma potrzeby - jest tabliczka. i takiej wersji sie bede trzymal u diagnosty
 
 
qbak
Gość
Wysłany: 2006-07-25, 10:59   

dlaczego jeździcie niesprawnymi i wymagającymi remontu samochodami na badanie techniczne?

Byłem przekonany, że samochód jest sprawny!! Zawsze trochę ściągał przy hamowaniu, a na rolkach wychodziło OK. Poza tym jeżdżę tylko po suchym, więc nawet nie miałem okazji (i całe szczęście!!!!) przekonać się, że coś jest nie tak. Więc i tym razem bezstresowo podjechałem na przegląd licząc na to, że jak co roku będzie wszystko w porządku.

Jak widać, nawet pozornie sprawny samochód może mieć takie kryminalne ciągoty!!

Całą sytuację opisałem tylko dlatego, że aż dwóch diagnostów okazało się przyjaciółmi Trabantów ;-) Gdyby się uparli, to miałbym spore wydatki (laweta, etc.), które mogłyby znacznie podnieść wartość mojego Trabika.

Ostatecznie mam sprawne auto i 100% legalny przegląd - czego i Wam życzę!!
 
 
Kuzyn
Gość
Wysłany: 2006-07-25, 19:06   

A co do jechania niesprawnym autem na badanie to nie każdy jest mechanikiem i takie badanie traktuje jako źródło informacji co trzeba naprawić

Nikt natomiast nie zabrania podjechać na stację diagnostyczną w celu zlokalizowania stuków, bądź rozwiania wątpliwości związanych z innymi rzeczami jeśli nie jsteśmy tego pewni. Do stacji diagnostycznej powinno się zaglądać (jeśli się nie jest mechaniekiem, albo się nim jest ale nie ma sprzętu do diagnozowania), gdy coś zaczyna nas niepokoić.
I jak coś będzie nie tak to nikt pieczątki zprzed kilku miesięcy nie zgumuje w dowodzie :)

Ostatnio pare dni temu podjechałem bo stukało mi cosik z tyłu. Koleś przeglądnął i tył i przód. Przy okazji hamulce sprawdził. Koszt 20 zł. Wymienilem amortyzator i znowu można się cieszyć sprawnym autem.
 
 
emilia j.
Gość
Wysłany: 2006-07-25, 19:23   

mnie się ostatnio trafił skrupulatny diagnosta - wlazł do kanału i pod spodem oglądał. Wyczaił sworzeń do wymiany ( o którym sama dobrze wiedziałam ze jest) :) hamulce sprawdził, wszystko git. Stempelek dał, powiedział, że "nie ma podstaw by stwierdzić że stan techniczny pojazdu mógłby być przyczyną wypadku". Ale na koniec mi powiedział że mam sobie kupić nowy samochód bo ten jest "wyeksploatowany" i uwierzcie mi to nie było żartobliwe. Jest czy nie jest wyeksploatowany nie jego sprawa a taki tekst, uważam, był lekko niesmaczny. Aczkolwiek sama stacja diagnostyczna jest naprawdę przyjazna i jak mój brat kiedyś walczył z hamulcami w swoim aucie (i w moim zresztą też kiedyś) to mu za free sprawdzali czy jest już dobrze.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,01 sekundy. Zapytań do SQL: 12