papieju
Gość
|
Wysłany: 2007-02-09, 13:23
|
|
|
| Jadę, silnik na etapie rozgrzewania po całym dniu stania na dworze, przejechałem około 1.5km. 3 bieg, benzyna, przymiarka do zmiany pasa, ja mu gaz a on... zgasł. Na biegu, oczywiście. Puszczam go na biegu, może załapie. No i załapał, na kilka sekund, po czym znowu zdechł. Zjazd na pobocze, awaryjne, kręcę chwilkę - nic. Myślę - może elektrozawór poszli, wrzucę na gaz- nic z tego. Zaglądam pod maskę, paliwo w przewodach jest, poruszałem kabelkami przy aparacie zapłonowym (te 3 we wtyczce na froncie i tym czerwonym na zwykłą wsuwkę nad nimi), uderzyłem ręką w gaźnik - zapalił od strzału na benzynie. Pytanie - co mogło być przyczyną? Dodam, że to nie pierwszy raz mu się zdarza, tylko że jakoś te wcześniejsze razy uznałem za wilgoć w powietrzu, żyły wodne itd. Teraz mnie to ruszyło, bo zgasł kilka metrów przed dużym skrzyżowaniem. U zawieszony zaworek iglicowy nie wierzę - bo chyba na gazie by zapalił? To co innego może generować takie awarie? |
|