|
[(S)] Trabantowe Trips & Tracks |
| Autor |
Wiadomość |
KamiL_ON
Gość
|
Wysłany: 2004-09-06, 13:55
|
|
|
Chciał bym zacząć wątek który będzie opisywać pomysły jak uruchomić traba na drodze po nieoczekiwanej usterce.
poprostu krótko i na temat.
problem i jak sobie poradziliście z nim ...
Oczywiście mówie o prowizorkach , które pozwoliły wam dotrzeć do puntu przeznaczenia Waszymi ukochanymi maszynami , czyli Trabantami... :) |
|
|
|
 |
KamiL_ON
Gość
|
Wysłany: 2004-09-06, 14:00
|
|
|
Trabant 1,1
Objawy:
Samochód dziwnie się zachowuje, silnik przestaje pracować.
Diagnoza:
Zdjąć kopułkę od rozdzielacza i zobaczyć co się dzieje z "palcem"
W moim przypadku plastikowy sworzeń uległ ukręceniu i palec obracał się na wałku.
Profilaktyka.
1 zapałka.
Należy włożyć tak zapałkę aby zablokować palec by się nie obracał.
Należy pamiętać o tym żeby ustawić go poprawnie.
W ten sposób można ponownie uruchomić Traba i dojechać na miejsce przeznaczenia.
W moim przypadku to zadziałało.... :) |
|
|
|
 |
Zbyszek 601
Gość
|
Wysłany: 2004-09-06, 14:24
|
|
|
Czujnik światła stop w trabie 601:
1. Przyklejenie urwanych kabelków wraz z konektorkami do czujnika na gumę do żucia.
2. Przedłużenie kabelków i zamontowanie pstryczka w środku: gdy hamujesz, pstryczkiem włączasz światła . (dobre, gdy z czujnika nie wystaje już żaden konektorek) |
|
|
|
 |
marmoore
Gość
|
Wysłany: 2004-09-06, 15:11
|
|
|
urwana linka sprzegla:
Wrzucasz na postoju dwojke. odpalasz , rozrusznik go rozpedza, jedziesz do najblizszego skrzyzowania , wylaczasz zaplon i hamujesz. swiatlo sie zmienia , rozrusznikiem rozpedzsz i tak dalej . nie polecam osiagac zawrotnych predkosci , ale mi sie udalo wrocic do domu dobre 10 kilosow. |
|
|
|
 |
kuba_krakow (WLADZIO)
Gość
|
Wysłany: 2004-09-06, 17:20
|
|
|
nie polecam osiagac zawrotnych predkosci , ale mi sie udalo wrocic do domu dobre 10 kilosow.
W każdym aucie da się bez problemów zmieniać biegi bez wyłączania sprzęgła - kwestia jest wyczucia prędkości no i troche synchronizatory to rypie ale jak już wiemy jak ruszyć to możemy normalnie jechać :)
Mi kiedyś brakło iskry daleko od domu w nocy i podczas deszczy... jeden garnek został i jak się okazało trzeba było zdjąc tą gumę z przewodu WN co na cewkę wchodziła... |
|
|
|
 |
Newwer
Gość
|
Wysłany: 2004-09-07, 04:47
|
|
|
peknieta linka gazu:)
zawiazac zylke do gaznika i pentelke na palec srodkowy->30km do domu:))) |
|
|
|
 |
marmoore
Gość
|
Wysłany: 2004-09-07, 07:46
|
|
|
| popsute wcieraczki: mi kiedys w dwutakcie poszly te plastikowe bolce w prowadnicach- na super glue sie trzymaly i dzialaly wycieruchy jeszcze dluuuugo |
|
|
|
 |
gonzo
Gość
|
Wysłany: 2004-09-07, 14:27
|
|
|
urwany wahacz tylni:
kablem/linka itp przywiazac do budy poprzez naciagniecie.
linke przeciagnac przez otwor na lewarek i przytrzasnac drzwiami
jechac powoli, hamowac silnikiem
cieszyc sie ze sie udalo |
|
|
|
 |
Joonior
Gość
|
Wysłany: 2004-09-07, 19:59
|
|
|
| powrut bez sprzęgła z otrębus do michałowic..powrót z grodziska do michałowic z pękniętym przewodem hamulcowym.naprawa:obciąć pęknięty gumowy wężyk,wepchnąć do niego nit cieńszą stroną i zacisnąć opaską śrubową do wężyków np paliwa...jazda bez stopu,włączanie i wyłączanie światęł postojowych w trakcie chamowania |
|
|
|
 |
JaJer
Gość
|
Wysłany: 2004-09-08, 05:50
|
|
|
-pływak w gaźniku się "utopił" i silnik zalewało paliwo, a mnie krew (ciemna noc i 20 km do domu).
Po oczyszczeniu świec i wydmuchaniu paliwa z silnika - lewa ręka na kierownicę, prawa na kurek paliwa i otwierając i zamykając paliwo ręcznie dojechałem do domu.
A co by było gdyby nie było kurka pliwa? :)
Pozdrawiam. |
|
|
|
 |
GrzegorzG (Greg)
Gość
|
Wysłany: 2004-09-08, 08:39
|
|
|
Wyciek płynu hamulcowego z cylinderka w tylnym kole.
Wziąć kombineki, ścisnąć nimi przewód gumowy i zawinąć kombinerki drutem tak żeby były cały czas były ściśnięte, całość przywiązać do wachacza. Jeźdźiłem tak jeszcze przez ok. tydzień, i nie musiałem ciąć przewodu. |
|
|
|
 |
Szulcz
Gość
|
Wysłany: 2004-09-08, 11:57
|
|
|
problem:trabant nagle zdycha podczas jazdy, a mam 601 i elektorniczny zapłon.
rada: zdejmujemy dekielek i na aparacie zapłonowym zakładam wypanięte kabelki.
śmiejecie się? miałem tak 3 razy w dwóch róznych trabantach
rada doraźna: nie zatrzymujemy się nigdzie żeby zaden złośliwiec nie mógł nam np. na skrzyzowaniu na czerwonym świetle wyjąć kabelków z aparatu zapłonowego
problem: wjechałem w kałuże mam 601 i elektroniczny zapłon. trabant traci moc - chodzi an jednym garze, albo milczy wogóle
rada: nie wjeżdżamy w kałuże - chyab ze baaaardzo szybko i prześlizugejmys ie wykorzystujać napiećie powierzchniowe wody tak żeby nie zachlapać w aucie niczego.
rada doraźna: gdy juz trabant stanie zdejmujemy dekielek chroniący aparat zapłonowy - wszystko tam dokąłdnie wycieramy chusteczką. chusteczką traktuejmy takze cewki i kable WN.
problem: zamek od drzwi odmawia współpracy a mamy 601 sedan i brzuch nie pozwala przecisnąć się przez bagażnik
rada: 4 okrążenia dookoła osiedla dziennie - brzuch zmaleje i się przeciśniemy bez problemu.
rada doraźna: bierzemy gałąź albo kijek jakiś i przez bagażnik próbujemy walnać w dzyndzel blokujacy drzwi pasażera |
|
|
|
 |
GrzegorzB
Gość
|
Wysłany: 2004-09-08, 16:18
|
|
|
W 1,1 - wyrwany zardzewialy kanal i podstawa lewarka od biegow - najpierw nitowane wzmocnienia z panewek od poloneza, na koniec jak i to zawiodlo i wszystko sie wyrwalo - jedna strona powiazana z podloga opaskami zaciskowymi, a druga przytrzymana wielkim kluczem francuskim - i tak 300km trasy ;)
... a pozniej 150km po Warszawie zmieniajac biegi reka za wodzik (nie bylo przeciez kanalu) ;)))
Jak strzelily zawiasy tylnej klapy -
przywiazalem ja do "zawiasow" kanapy
przewodem od latarki samochodowej ;) |
|
|
|
 |
KamiL_ON
Gość
|
Wysłany: 2004-09-08, 17:12
|
|
|
o widze ze temacik się przyją.....
Cool pomysly :))))
Trzymajcie tak dalej |
|
|
|
 |
Wojtuś D
Gość
|
Wysłany: 2004-09-08, 17:39
|
|
|
problem: jedzie jedzie i nagle gasnie - sprawdzenie - brak iskry (zaplon elektroniczny) Demontaz pokrywki aparatu zaplonowego - i okazuje sie, ze urwany jest hallotron.
Rada: wziac srubke, nakretke, wkrecic w miejsce urwanego metalowego bolca.owinać srubke izolacja, posmarowac czyms. obciac od spodu ( niewiem jak sie to nazywa) ten bialy plastik, zalozyc na przygotowany wczesniej bolec. Powrot do domu 30 km i potem jazda do samego konca istnienia silnika ( jakies 10000km) :) |
|
|
|
 |
|
|