Strona Główna CartoonTrabant v1.0
cartoon trabant polska 1.0

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przewodnik dla idiotów - sugestia
Autor Wiadomość
Syl
Gość
Wysłany: 2005-04-17, 14:37   

Ostatnio przy okazji zmagań z Trabikiem przeżyłam kolejną traumę. Znowu rzecz absolutnie podstawowa okazała się dla mnie barierą nie do przeskoczenia. Po prostu nie wiem jak ten element prawidłowo zamontować i już. W tym poście natura problemu jest najmniej istotna. Ważniejsze jest sformułowanie "rzecz absolutnie podstawowa"...

No właśnie. Nie lubię zawracać ludziom doopy o głupoty, a tu taka rzecz. Wspomaganie fachową literaturą pana Skurskiego nie na wiele się zdało, bo to już wyższa szkoła jazdy, tam mówią po prostu "odkręcić/przykręcić to i to", ale nie wdają się w szeczegóły JAK bo przecież każdy to wie!

Podobnie z fachowym słownictwem. Dla mnie zarzucanie poszczególnymi nazwami często nic nie daje. Dla mnie najczęściej to jest typu "ta mała część na cztery śrubki z tyłu za tą grubą rurą" i takie wytłumaczenie jest najwłaściwsze. Potem mogę się uczyć jak się to nazywa fachowo.

Do czego zmierzam. W klubie jest sporo osób, które siedzą w temacie Trabantów od lat (a w temacie motoryzacja jeszcze dłużej) i pewne rzeczy wydają się być oczywiste. Tymczasem jest trochę ludzi (w tym ja), którzy do niedawna nie mieli o tym zielonego pojęcia, cylinder kojarzył się im z XIX-wiecznym kapeluszem, a tłok z dużą ilością ludzi w jednym miejscu (to już oczywiście przegięcie, ale obrazuje naturę problemu). Nie każdy potrafi intuicyjnie założyć prawidłowo linkę gazu, a postawić odpowiednią diagnozę przy awarii (poza: no i znowu nie jeździ) nie jest łatwo.

''Każdy kiedyś zaczynał'' jak widziałam niedawno w jednym z postów. I tu moja sugestia, choć zapewne trudna do zrealizowania: stworzyć coś w rodzaju przewodnika dla początkujących. Same podstawy - później już przecież samo pójdzie. Nazwy i elementy. Absolutne podstawy montażu podstawowych elementów, w tym linek, cięgien i jak sprawdzić, czy się nie sknociło.

Proszę nie bluzgać tylko ewentualnie przypomnieć sobie moment, kiedy pierwszy raz zajrzało się pod maskę samochodu...
 
 
JaJer
Gość
Wysłany: 2005-04-17, 15:44   

Witaj!
Myślę że jak zadasz pytanie: "ta mała część na cztery śrubki z tyłu za tą grubą rurą", nie pozostanie ono bez odpowiedzi.
Pewnie bedzie ich wiele np. w stylu "na giełdę" lub inne. Właśnie w tych innych powinna być prawidłowa odpowiedź.
Zawsze można zatelefonować do zaprzyjaźnionej (albo zupełnie obcej) osoby z pytaniem o radę, można też za pomocą wiadomości prywatnej, ale to może trwac zbyt długo.

Pozdrawiam i życzę wytrwałości w poznawaniu konstrukcji trabanta.
 
 
ZBuK
Gość
Wysłany: 2005-04-17, 17:11   

Sylu!
Ponad rok temu kiedy zaczynałem moją przygodę z Trabantem, nie wiedziałem gdzie gaźnik, gdzie alternator, ani nawet jak się żarówki wymienia.
Początkowo też mi się wydawało, że wystarczy, żeby ktoś raz siadł i wszystko pięknie opisał. Nawet w tym celu zrobiłem polskie tłumaczenie z czaskiego rysunkowego katoalogu części do Trabanta. Dzięki niemu z grubsza wiedziałem jak wyglada wał korbowy, jak wachacz i z czego to się składa.
Trabant niestety psuje się często ludziom, którzy nie potrafią w porę zdiagnozować lub ocenić stanu pojazdu - czyli najczęściej osobom ŚWIEŻYM - wiem coś o tym, bo z początku z byle kłopotem leciałem do mechanika, holowanie raz na tydzień, psucie się raz na dwa...
Też złościłem się na forumowiczów, że mało obrazowo niekiedy opisują jak zaradzić danej usterce. No i znów mechanik.
Ale po roku czasu z przyjemnością zauważyłem, że Trabik mniej się psuje, że potrafię wymienić żarówkę, wymienić układ wydechowy, przerabiać elektrykę, montować szyby, zamki, wymienić resor, hamulce itd.
A trabik psuje się coraz rzadziej, bo coraz częściej WIEM co i kiedy trzeba obejrzeć i ew. w porę wymienić, nasmarować, dokręcić.
Naoglądałem się mistrzów trabantowych, naoglądałem się napraw przy moim trabancie, przeżyłem tysiące awarii mojego bolida, przeczytałem wszystkie książki, własnoręcznie zrobiłem to i owo - NO I COŚ TAM JUŻ UMIEM (nie jestem oczywiście ekspertem, ale już nie boję się trabiawarii)

Wiedzy nie można posiąść od przeczytania jednej książki pisanej w stylu "nakrętka od lewej, co ma sześć boków i ząbek"... Nawet dwóch takich książek. Trzeba czytać, oglądać, jeździć, podpatrywać, kukać, kręcić, dokręcać, zdejmować, zakładać, dzwonić, pytać, często PŁACIĆ (zwłaszcza na początku) - i pewnego dnia, jak trabi stanie na drodze po objawach stwierdzisz - zatkał się przewód paliwowy - krótki test i juz wszystko jasne.

Ponadto stworzenie takiej księgi to nie lada wyczyn i nikt sie go nie podejmie! To tak jakby opisać w jednym miejscu temat zachowania ludzkie w warunkach stresu - konkretna recepta na konkretny przypadek - BEZ SZANS!!!
Dlatego słuchaj JaJera - jeżeli na forum za "mądrze" Ci odpowiedzą, łap za teflon i wydzwaniaj do sympatycznego trabanciarza z okolicy - każdy ci pomoże, da numer do eksperta, albo sam przyjedzie za piwko. Na żywo zobaczysz co i jak i po dziesięciu takich razach naprawiasz sam. Zwrócisz uwagę czy przypadkiem nie trzeba tłumika przeczyścić z rdzy i pomalować srebrzanką, czy rura nie gnije, czy smarowania nie czas wykonać, co z hamulcami itd itd itd.

NIE ZRAŻAJ SIĘ TYLKO OBSERWUJ KOMBINUJ I UCZ SIĘ JAK BOZIA PRZYKAZAŁA.

Koniec elaboratu pt. T-Freestyle :)))
 
 
Paweł
Gość
Wysłany: 2005-04-17, 17:17   

ZBuKowi pewnie nie wypadało się reklamować, ale polecam wszystkim mniej lub bardziej zielonym jego tłumaczenie katalogu trabiczęści - tam jest wszystko rozrysowane i ponazywane, jak ktoś ma problem z nazwaniem "tej blaszki po prawej przy tym okrągłym" to jt. strzał w dychę.

Ale powiem wam jedno - taka wiedza procentuje, potem niezależnie od tego jakim autem będzie się jeździło człowiek czuje się bezpieczniej - fakt, komputera nie podłączy ale przynajmniej oceni, kiedy warto to zrobić.
 
 
Sebastian Kurantowicz (re
Gość
Wysłany: 2005-04-17, 20:44   

Pamietam jak kiedys..... moj pierwszy post. Do czego jest przykrecony i gdzie sie znajduje kranik od paliwa, dzisiaj sie z tego smieje ale troche mi sie oberwalo za to ze takich podstawowych rzeczy nie wiedzialem ale bylo minelo. Ale im dluzej siedzialem przy Trabie dlubalem patrzylem tym wiecej wiedzialem, czytalem forum, pytalem osoby z mojego miasta lub gg jak mialem z czyms problem albo czegos nie rozumialem. Zawsze na tyle ile mogli to pomagali czy doradzali. Teraz sam pomagam mojemu bratu jak ma z nim problem i czasami mi sie smiac chce ze nie wie takich "podstawowych" rzeczy. Nikt nie rodzi sie wszechwiedzacym. Trzeba pytac, podgladywac jak problem rozwiazuja inni a bedziesz miala coraz mniej problemow z autkiem.
Kazdy byl kiedys zielony w tych sprawach czasem warto sobie o tym przypomniec.
Pozdrowienia dla wszystkich.
 
 
Syl
Gość
Wysłany: 2005-04-17, 22:36   

uhm, trochę czuję w czym rzecz... Zdaję sobie sprawę, że najwięcej wiedzy praktycznej zdobywa się... no właśnie w praktyce :-) Czasem tylko niesamowicie mnie irytuje fakt braków w kwestiach podstawowych i że o każdą za przeproszeniem pierdołę muszę pytać, aż mi wstyd, że takich rzeczy nie wiem. A nie wiem, bo skąd?

Dobrze że przynajmniej wiem jak zdjąć i założyć koło :P

PozDDRawiam
 
 
Michał & Ela
Gość
Wysłany: 2005-04-18, 18:45   

Hej! Nie przejmuj sie swoim brakiem wiedzy- tez to mialem:) Na poczatku trabant to byl... pojazd kosmiczny:) Olej do baku.. duzo dymu, w kabinie glosno i trzesaco itp. Generalnie wiedzialem gdzie ma silnik i bagaznik:) Ale trabi jak to trabi- lubi sie czasem popsuc. Denerwowaly mnie wizyty w warsztacie ( a wlasciwie ceny za uslugi) i postanowilem sam zajac sie naprawianiem. Na forum pytalem sie o rozne podstawowe sprawy. Nie raz i nie dwa ktos odpisal mi " Na Gielde" albo " jest opcja szukaj". Poza tym ( tu bedzie reklama) nabylem katalog czesci do trabanta 601 od ZBuKa (ZBuk- chwala Ci za to tlumaczenie!!) Genialna ksiazeczka i warta kazdej ceny! Narysowane co jak wyglada, z czym sie laczy i w jakiej kolejnosci- super sprawa. No i jak ktos mi odpisal na forum "jaskolka" lub "wrona" to nie lecialem do lasu szukac ptakow tylko wchodzilem pod traba:)

Na zakonczenie powiem Ci jedno- KTO PYTA NIE BLADZI - pytaj ile wlezie. Ja ze swej strony moge napisac ze na kazde pytania nawet te najbardziej oczywiste bede sie staral odpowiadac ( o ile bede wiedzial:)) Pozdrawiam!
 
 
Narwaniec
Gość
Wysłany: 2005-04-19, 20:14   

...hmm nie wiem czy to będzie pocieszenie czy stwierdzenie faktu,ale może jeszcze pamiętasz jak się "zapoznawałaś" z Trabantem?
"...przyjde może go sobie umyje..."
tak zaczynałaś a teraz słysze że sama wymieniłaś to albo tamto,że zzłożyłaś gaźnik sama
nie martw się nikt chyba z nas nie zna trabanta idealnie,większość potrafi na kilkadziesiąt procent określić jego awarie bądź dolegliwość...
"Ucz się i pracuj a dojdziesz do celu
Takim sposobem doszło już wielu"
a taki cytat mi się na koniec przypomniał :)
 
 
myszy
Gość
Wysłany: 2005-04-20, 09:23   

Polecam wybrać się na bazar do budki z używanymi książkami i kupić jakiś stary "poradnik kierowcy", "obsługę samochodów improtowanych" albo "budowę pojazdów samochodowych" (podręcznik z technikum).
Znajdziesz tam podstawowe informacje o budowie samochodu, diagnostyce i naprawach. Jeżeli będzie to książka z lat 60/70 to stan techniki będzie adekwatny do tej, którą znajdizesz w Tabancie. Nawet pewnie część pzykładowych elemntów będzie właśnie z niego.

Pozdrawiam,
 
 
Paweł
Gość
Wysłany: 2005-04-20, 14:37   

Najlepszy jest Skurski, tam jest większość rzeczy opisanych i zilustrowanych dość dokładnie - po pobieżnej lekturze dziś np. wreszcie ustawiłem sobie wolne obroty tak jak chciałem (tzn. żeby nie gasł na zimnym silniku) - ale nie wiem czy były wydania dot. nowszych modeli. Tam jest tak jak ja mam - stary gaźnik, prądnica, te sprawy... a rok wydania 1971 :-)

Do podstawowej obsługi wystarczą te granatowe instrukcje obsługi, ale tam w większości sytuacji odsyłają do firmowych stacji naprawczych Trabanta :-) ))))) więc przydatność jest miejscami mocno ograniczona. Ale i tak warto - ja sobie wymyśliłem, że uzbieram wszystkie wydania jakie były i będę miał rejestr zmian, jakie zaszły w trabantach, a potem opracuję to i wrzucę gdzieś na stronkę ;-)
 
 
BaseBall
Gość
Wysłany: 2005-05-09, 08:46   

A ja powiem tak jestem bardzo świeżym użytkownikiem mojego Traba nawet jeszcze nie mam normalnego dowodu bo mam karte pojazdu....i powiem szczerze że nie mam zielonego pojecia o mechanice...ale spotkalem tutaj bardzo życzliwych ludzi..
Mama też ma traba ale zabardzo nic przy nim nie robilem bo balem sie...jedyne co to dumnie świece czyściłem...a teraz mam swojego traba i przy Wirtualnej pomocy Robaka[wielke podziękowania] zdiagnozowaliśmy że pływak mi się zawiesił w Trabie...i jak powiedzał że mam odkręcić komore pływakową to szok...strach a jak nie znajde śrubki..a to a tamto...(bardziej potrafie rozebrać komputer i złożyć go nasmarowując wentylatory ;P)
Zalookalem do ksiazki mam 2: 1.Instrukcja użytkowania Trabant 601 z 1978...2.Intrukcja napraw samochodu osobowego Trabant 601...z roku 1974 z kolorowymi niektórymi ilustracjami...do teraz nie wiem jak wyglada alternator etc...robak mówił gaźnik...no to ja w obu ksiazka szukam gaźnik..czytam ogladam rzut z góry z boku z dołu...i patrze jest komora..Kochani zrobiłem tak jak Robak mnie na kierował...wczoraj odpalam Traba i chodzi...wiecie jaka radocha że sam coś zrobiłem normalnie SZOK!!! tak się ciesze..tak wlasnie zaczynam :-)
Bardzo Ciesz sie że są tutaj tak życzliwi ludzie. Oczywiscie jesli bede mógł w jakiejś kwesti pomóc to pomoge..

Pozdrawiam!!!

PS.
Głowa do góry już poprawiam sobie elektryke!
Po trochu i znów się czegoś nowego nauczę :-) Tego i Tobie życze Syl
 
 
Syl
Gość
Wysłany: 2005-05-09, 22:53   

Moja wiedza faktycznie sie ciutek zwieksza. Po Trampkowisku 2005 wzrosła o wielkości astronomiczne ;-)
Najbardziej nadal mnie jednak wkurza kwestia
a) czynności podstawowych (jak np. mocowanie linki gazu na gaźniku, albo gdzie właściwie powinno się podłączyć masę z akumulatora (po Bełchatowie już wiem :-) I na pewno nie do baku! :P) Takich rzeczy w podręcznikach nie piszą)
b) nazewnictwa, na widok którego czasem oczy same się rozjeżdżają a ręce opadają razem z majtkami...

No nic... W sumie Narwaniec ma rację, początki miałam jeszcze ciekawsze :-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,01 sekundy. Zapytań do SQL: 13