|
Dusi sie , strzela z rury i zwalnia;]... |
| Autor |
Wiadomość |
myha
Gość
|
Wysłany: 2007-11-13, 19:24
|
|
|
| Witam, ostatnio (nie wiem czy to przypadek) od kiedy temperatura zaczęła spadac pojawił sie problem w moim Trabanciku 1.1. Chodzi o to, że podczas jazdy po około 15-20 km Trabant zaczyna sie tak jakby dusi 0 mocy czasem strzeli z rury i zwalnia, jednak nie gaśnie. Po zjechaniu na pobocze podniosłem maske i słysząc syk spod korka do zbiornika płynu chłodniczego odkręciłem, syknęło dośc mocno zakręciłem korek i jazda dalej. Po kilku kolejnych kilometrach to samo. Nie wiem czy to wina korka (zaworka ciśnieniowego w nim) czy może coś innego. Ostatnio znalazłem tez pęknięcie na obudowie gaźnika (tej wielkiej gumowej do której dochodzi powietrze miedzy innymi od filtra) czy możliwe jest żeby autko łapało obce powietrze i przez to się tak dławiło?? Może ktoś miał coś podobnego i już to rozgryzł?? Pozdrowka... |
|
|
|
 |
Piotr Czaiński
Gość
|
Wysłany: 2007-11-14, 07:36
|
|
|
| zaklei to porządnie taśmą izolazyjna albo kup nową to gume i sie dowiesz czy to jest przyczyna |
|
|
|
 |
Ojciec Jakub
Gość
|
Wysłany: 2007-11-14, 10:49
|
|
|
| zobacz moze tez ten korek od zbiornika wyrównawczego :)) Moze poprostu zapchany. Mi moj 1.1 gasł i sie okazało ze w korku to odpowietrzanie bylo zapchane:) |
|
|
|
 |
szkielu
Gość
|
Wysłany: 2007-11-20, 21:51
|
|
|
albo wsadz korek o nizszym cisnieniu:)
kolejna rzecz - od zbiornika wyrownawczego obok korka odchodzi waż zalozony na krociec. zdejmij weza i sprawdz czy jest to drozne - u mnie bylo zabite na amen - stad bral sie problem z za duzym cisnieniem w ukladzie chlodzenia |
|
|
|
 |
Ojciec Jakub
Gość
|
Wysłany: 2007-11-21, 10:04
|
|
|
| a u mnie wogole zbiorniczek nie miał otworu. Tzn był ten taki krucieć ale jakby fabrycznie zatkany. Musialem cieniutkim wiertelkiem robić otwor :D |
|
|
|
 |
szkielu
Gość
|
Wysłany: 2007-11-21, 12:40
|
|
|
| wada fabryczna:) tez tak miałem :) pomogło? |
|
|
|
 |
myha
Gość
|
Wysłany: 2007-12-07, 14:37
|
|
|
| Witam ponownie, opisze na początku co już zrobiłem: Gumę dochodzącą do gaźnika uszczelniłem porządnie silikonem. Korek w zbiorniku wyrównawczym wymieniłem na nowy (o niższym ciśnieniu)króciec przy dolocie do zbiornika wyrównawczego faktycznie był jakby fabrycznie zalepiony więc go rozwierciłem, wymieniłem również wąż powrotny z chłodnicy..... no i niestety znowu klapa... dzieje sie to samo z tym nawet ze ostatnio zgubił mi iskre tzn sprawdziłem to tak ze kolega przekręcił rozrusznikiem a przystawiłem przewód napięciowy od cewki do masy...zero pojawiających się iskierek... z czasem jednak załapał... i znowu normalnie dotoczyłem sie do domu;]... może macie jeszcze jakieś propozycje co mógłbym przejżec, lub może ktoś z Lublina (ja mieszkam w Nałęczowie) mógłby zerknac na Trampka, chętnie podjadę (jeśli dojadę:) kiedyś na tygodniu w umówione miejsce.... |
|
|
|
 |
Jendrej
Gość
|
Wysłany: 2007-12-07, 16:01
|
|
|
a moze iskra ci ucieka?
jak mi iskra uciekala to sobie prychal i nie jechal... |
|
|
|
 |
TrabiWarsaw
Gość
|
Wysłany: 2007-12-07, 20:38
|
|
|
| sprawdź aparat zapłonowy,być może źle ustawiony |
|
|
|
 |
michał wójcik
Gość
|
Wysłany: 2009-11-05, 17:55
|
|
|
witam. odgrzebuję temat bo mam podobny problem. po kolei:
1. od kiedy zaczęło robić się zimniej, zaczęły pojawiać się problemy z zapłonem. rozrusznik jakby się wieszał na sekundę, dwie, trzy, po czym zaczynał palić (jak bozia da)
2. czasem nie palił w ogóle tylko "cyk". ale rzadko i to już od dłuższego czasu więc nie wiem czy to związane z tematem...
3. podczas jazdy strzelił, buchnął, zaczął się dusić i zgasł. zaczynał już prawie palić, w momencie jak odpuszczałem...w końcu ruszył na popych, ale ledwo. dało się jechać tylko na półsprzęgle i na wysokich obrotach, przy czym dusiło go niemiłosiernie. potem zaczął odpalać normalnie, ale telepie go a z tłumika wydobywa się stukot i kaszlenie jakby tłumik był uszkodzony.
rozdzielacz zapłonu był zawilgocony, ale już jest przeczyszczony.
pytania:
1. czy zatkany/dziurawy/zużyty tłumik (tylni) może powodować taką nierówną, rozpaczliwą pracę?
2. czy to raczej element zapłonu? świece/cewka?
tak wiem, jasnowidztwo. ale chcę spróbować sam z nim powalczyć zanim oddam do mechanika, bo mnie kurde nie stać |
|
|
|
 |
Pelu
Gość
|
Wysłany: 2009-11-05, 23:52
|
|
|
| pierwsze co przewody+swiece |
|
|
|
 |
Prorok601
Gość
|
Wysłany: 2009-11-06, 00:28
|
|
|
| Pierwsze co trzeba zrobić to przejrzeć układ zapłonowy ... mają tendencje do wilgotnienia jak się oziębi na dworze jesienią :) |
|
|
|
 |
JaJer
Gość
|
Wysłany: 2009-11-06, 07:17
|
|
|
Jeszcze jedna rzecz: do aparatu zapłonowego dochodzą przewody zakończone wtyczką z gumowym kapturkiem. Przewody "leżą" na chłodnicy, izolacja lubi właśnie tam się przecierać. Przy samej wtyczce (pod gumowym kapturkiem) przewody lubią się przerwać.
Powodzenia. |
|
|
|
 |
papieju
Gość
|
Wysłany: 2009-11-06, 10:29
|
|
|
| Kolego, objaw numer 3 to uwalony czujnik halla w aparacie zapłonowym, a konkretniej któryś z kabelków. One mają tendencję do przerywania się w środku, izolacja jest cała i tego nie widać. Miałem tak - gasł, nie chciał zapalić, czasem ledwo, czasem wcale, zdarzało się walnięcie w gaźnik. Wymiana aparatu - jak ręka odjął. Załóż inny na testy i sam zobacz. Temat wałkowany na forum Wartburga |
|
|
|
 |
timonxxx
Gość
|
Wysłany: 2009-11-06, 19:28
|
|
|
| Witam. Potwierdzę poprzednią wypowiedź. Dokładnie to samo miałem z tym że wogóle nie dało się jechać. Zimny samochód ledwo co się przesuwał, a nagrzany wogóle. Okazał się właśnie aparat zapłonowy. |
|
|
|
 |
|
|