|
kap kap kap... i po benzynie |
| Autor |
Wiadomość |
Butcher
Gość
|
Wysłany: 2005-11-24, 23:48
|
|
|
Hello...
mam taki problem, otoz rzadko jezdze swoim Trabantem (jakos ciągle w remoncie) i ciagle zapominam o kraniku... Czy to jest zupełnie normlana sprawa, że jak sie nie zakreci to w ciagu paru godzin wszystko wycieknie?
Chcialem zrobic taki patent, w rodzaju bramki AND... Podac na wejscia sygnal odkreconego kranika i zanegowany sygnal zaplonu. Zeby palila mi sie dioda jak odkrece kranik a nie wlacze zaplonu... Wie ktoś czy można kupić jakieś takie układy? |
|
|
|
 |
halogen
Gość
|
Wysłany: 2005-11-24, 23:55
|
|
|
| NO TO RACZEJ NORMALNE W 2T KUP SOBIE ELEKTRO ZAWÓR OD DIESELA JAKIEGOŚ I PODEPNIJ POD ZAPŁON :) |
|
|
|
 |
kuzyn
Gość
|
Wysłany: 2005-11-25, 01:21
|
|
|
| może być elektrozawór taki jak w instalacjach gazowych do zamykania dopływu benzyny |
|
|
|
 |
Wojtek Brzozowski
Gość
|
Wysłany: 2005-11-25, 20:29
|
|
|
| le zeby w ciagu kilku godzin. Dziwne. U mnie stal cala dobe i nie zauwazylem ubytku. To moze u mnie cos nie gra. |
|
|
|
 |
Maciek
Gość
|
Wysłany: 2005-11-25, 20:51
|
|
|
| Ja nieraz na noc zostawiałem i ewentualnie małą plamę pod samochodem miałem |
|
|
|
 |
emilia j.
Gość
|
Wysłany: 2005-11-25, 20:51
|
|
|
| ja tez wczoraj zostawiłam nieopatrznie na odkręconym kraniku! całą noc tak stał, ale plama nie była duża! norma że kapie jak sie nie zakręci ale tak na oko, to nawet nie szklanka mu wyciekła. Zimno było, benzyna gęstnieje na zimnie czy nie? bo ja sie nie znam na materiałach pędnych :) Tylko potem gażnik troche za bardzo zalany i problemy z odpaleniem, ale zawsze pokręci pokreci i zapali! taki urok dwutakcika jak napisał halogen! |
|
|
|
 |
halogen
Gość
|
Wysłany: 2005-11-25, 21:09
|
|
|
| hehehe znam ten bul tylko że u mnie to 4godziny i 5L w tył ;/ mam gaźnik do wywalenia bierze wiatry wszędzie wolne i wogule dysze są już za duże :/ rozregulowany ;/ Chyba pozostaje kupić na szrocie gaxniczek nic w nim nie ruszać i włożyć może będzie lepiej ;/ bo teraz to chodzi zaleznie od kaprysu. |
|
|
|
 |
Butcher
Gość
|
Wysłany: 2005-11-26, 10:04
|
|
|
czyli to moze byc wina gaznika? mam jeszcze ze 2 w zapasie, wiec wymiana to nie problem (nie liczac temperatury na zewnatrz, brrr).
Elektrozawór raczej odpada... jakby akumulator nie miał siły to bym nie miał szans ruszyć :> Już kupiłem sobie diodę która będzie mi migać jak odkrece kranik :) |
|
|
|
 |
misza
Gość
|
Wysłany: 2005-11-26, 11:13
|
|
|
Kochani,jako że od tygodnia mam ten sam problem, a nigdy go nie miałem, proponuję wymianę zaworu iglicowego w komorze pływakowej gażnika. nie wiem tylko jaki to koszt i martwię się żeby teraz w sklepach nie zabrakło.
u mnie objawia się to także utrudnionym rozruchem zimnego silnika. pali zwykle bez ssania- paliwa w komorze jest tak dużo że najpierw kręcąć rozrusznikiem trzeba nadmiar "wycisnąć" na ulicę. akcyzę podnoszą więc do roboty. |
|
|
|
 |
wartborgini
Gość
|
Wysłany: 2005-11-26, 13:05
|
|
|
jakby akumulator nie miał siły to bym nie miał szans ruszyć
Elektrozawór to nie rozrusznik... Jemu trzeba tylko odrobinkę prądu... Jak by Ci akumulator nie "uciągnął" zaworu to zapomnij o tym że zapalisz nawet na "pych" bo cewki zapłonowe będą mieć za mało prądu...
No ale róbta co chceta. Zawór jest extra wygodny bo odkręcasz kranik i masz wszystko gdzieś... Jedynie na rezerwę od czasu do czasu możesz przełączyć jak sobie zapomnisz zatankować :)
A ciekawe jak umieścisz jakiś włącznik który włączy się po otwarciu kranika a wyłączy po zamknięciu... Żeby to było niezawodne i działało długo to jest dość skomplikowana konstrukcja mechaniczna...
Ale cóż, z tego co widzę to Ty zawsze wszystko przy tym trabancie robisz "od tyłu" (do Buthera to było).
Powodzenia |
|
|
|
 |
Butcher
Gość
|
Wysłany: 2005-11-26, 14:20
|
|
|
do drucika na ktorym jest pokrętło kranika przymocuję blaszkę, która będzie naciskac przycisk (w pozycji zakreconego kranika) ktory rozłączy układ diody. Dioda bedzie sobie migac kolo stacyjki, wiec nie bedzie widoczna, tylko jak bede wyciagal kluczyk to sobie przypomne...
No moze i robie o tylu. Ale teraz ten trabant powoli zaczyna przypominac trabanta. Wyciagnalem z niego chyba z 20 m niepotrzebnych kabli, a pod maską z części po poprzednim wlascicielu została tylko skrzynia biegow (do wymiany), cewki, gaźnik, prawa półoś, bębny. Reszta była do dupy. A podobno stan był "bardzo dobry"... |
|
|
|
 |
Syl
Gość
|
Wysłany: 2005-11-29, 22:56
|
|
|
Po pierwsze - to NIE JEST normalne, że CAŁA benzyna ucieka z baku po kilku godzinach. Poza kranikiem, Trabant wyposażony jest przecież w zawór iglicowy, a kranik jest tylko elementem wspomagającym, chroniącym przed właśnie ewentualną utratą cennego płynu.
Po drugie Zimno było, benzyna gęstnieje na zimnie czy nie? bo ja sie nie znam na materiałach pędnych :)
Zadałam sobie trochę trudu i pomimo oczywistego wniosku, że JEŻELI NAWET TO ZANIEDBYWALNIE (bo wówczas w zimę nic by nie jeździło), sprawdziłam w źródłach co następuje.
Benzyna składa się z alkanów o liczbie atomów węgla od 5 do 10 i z cykloalkanów. Te akurat węglowodory mają temperaturę topnienia od -150 C do -30 C. n-Oktan sam ma temperaturę topnienia -57 C.
Wziąwszy pod uwagę jeszcze wszystkie zjawiska eutektyczne i ebuliometryczne, można śmiało wysunąć przypuszczenie, że temperatura topnienia benzyny (oczywiście, zależy jeszcze JAKIEJ, bo każda będzie inna) będzie zdecydowania niższa od tej, jaką możemy osiągnąć w naszych warunkach klimatycznych.
BTW - na pewno jakoś tam benzyna gęstnieje. Przy zmianie temperatury gęstość zawsze się zmienia, więc np. przy zmianie temperatury otoczenia od +4 do -2 zmiana ta może wynieść (hipotetynie i przykładowo) od 0,703 kg/m3 do 0,705 kg/m3. Znaczy zaniedbywalnie
Jeśli komuś to coś wyjaśniło, to dobrze |
|
|
|
 |
Sebastian Kurantowicz (re
Gość
|
Wysłany: 2005-11-30, 17:36
|
|
|
| A ja tylko dodam ze procz zaworka iglicowego trabant wyposazony jest rowniez w plywak, ktory lubi sie baaardzo czesto zawieszac (dziurawic etc) i nie zamyka przez to zaworka iglicowego. Wiec radze zwrocic uwage na to czy blaszka na w/w plywaku jest odpowiednio wygieta i czy calosc unosi sie na benzynie. Nie zawsze jest winny tylko zaworek chociaz zauwazylem ze duzo osob o nim pisze jakby byl zrodlem calego zla :D |
|
|
|
 |
mtrabant
Gość
|
Wysłany: 2005-12-11, 21:54
|
|
|
| co do zaworka iglicowego to kosztuje 5 zl max, powinien byc dostepny bez problemu.jako jest szczelny to nie ma prawa kapac pod trabem (zakladam dobry plywak). Co do elektrycznych zaworka to ktos pomyslal produkujac i jest zamkniety bez napiecia, wiec prad czerpie tylko gdy jest otwarty a wtedy silnik pracuje (albo zaraz bedzie)= jest ladowanie wiec nie ma obaw o akumulator. |
|
|
|
 |
wartborgini
Gość
|
Wysłany: 2005-12-12, 12:56
|
|
|
jasne. Zastosowanie zaworu elektrycznego to doskonały pomysł. Tyle że jak paliwo kapie to tak czy owak TRZEBA to zrobić, bo jest zbyt wysoki poziom w komorze pływakowej, przez co wuz znacznie więcej pali, i wylewa (kapie) się też podczas jazdy...
Na dodatek kapie na alternator !!! Gdyby się zapaliło, to płomień natychmiast dosięga gaźnika, a potem to już chyba wiadomo co się stanie...
Kolega oddał trabanta do mechanika i podczas prac spawalniczych samochód się spalił... Nie było szans uratować... Spalił się też garaż z całym wyposażeniem, narzędziami,itp
Przezorny zawsze ubezpieczony, z paliwem nie ma żartów !!!!
Tak samo ostro tępię gości którzy wożą "na dolewkę" paliwo w bagażniku, a nie daj Boże jeszcze w plastikowych nieatestowanych pojemnikach, lub - O ZGROZO - w butelkach po napojach typu pepsi...
Po to ktoś wymyślił wskaźnik paliwa, rezerwę itp. żeby takich rzeczy nie wozić... No ale ktoś musi sobie auto spalić żeby zmądrzeć.... |
|
|
|
 |
|
|