|
Trabant istotą żywą... |
| Autor |
Wiadomość |
Misio601
Gość
|
Wysłany: 2007-03-27, 15:38
|
|
|
| Witam. Trabant, którego posiadam, nigdy nie miał najmniejszych problemów z zapalaniem. Czy trzaskający mróz, czy ściana wody z nieba, po przekręceniu kluczyka w stacyjce witał się ze światem radosnym "den-dren-dren". Ale pewnego razu odmówił współpracy... Odpalił dopiero "na pych" ale pomyślałem, że to jednorazowy wyskok. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła i kolejnego też... Wobec tego pewnego piątku podłączyłem akumulator do prostownika i problemy z odpalaniem się skończyły. Ale mimo że kręcił już dziarsko rozrusznikiem, to i tak nie chciał odpalić. Dopiero po długotrwałym kręceniu i "pompowaniu gazu" odpalił z ociąganiem, wyrzucając kilometry sześcienne biało-niebieskiego dymu. Wyruszyłem w drogę i wtedy... Następnego poniedziałku wjechałem na kanał - diagnoza: dziura w skrzyni biegów, cały olej wypłynął, urwana śruba poduszki silnika (część została w skrzyni, ale bez możliwości normalnego wykręcenia), cały napęd luźny. I wtedy zrozumiałem - mój dzielny towarzysz nie okazał nieposłuszeństwa, tylko usiłował mi przekazać. A ja go zlekceważyłem... |
|
|
|
 |
gajos
Gość
|
Wysłany: 2007-03-27, 20:05
|
|
|
| znaczy sie, ze Ci sie samochod popsul? |
|
|
|
 |
Jendrej
Gość
|
Wysłany: 2007-03-27, 20:22
|
|
|
a ze zyja to tez prawda:]
kolega niedzwiedz z gdyni ma rosnacego na zielono boczka w drzwiach :]
a moja polowka po 4 miesiacach stania tez zaczela rosnac na pasach wykaldzinie i kierownicy ;p
' sie zyje elo ':D |
|
|
|
 |
emi
Gość
|
Wysłany: 2007-03-27, 22:58
|
|
|
| mój trab poznaje obcych i nie odpala im :) hehe |
|
|
|
 |
Prorok601
Gość
|
Wysłany: 2007-03-28, 11:00
|
|
|
| moj zielony po przestanej zimie tez zaczął obrastac w penicyline i na zielono i na bialo na wykladzinie na kocyku który lezał na tylnej kanapie... najgorsze ze krecik na lusterku tez zaczął obrastac w zielone futerko ale dzieki gnusnym rączkom pewnej Arcyzacnej Osoby kryzys zostal zazegnany i krecik znow jest czarny... tylko wąsy mu sie powykrecaly... a wspomniany zielony jeszcze strzela fochy jak my za cieplo i nie chce odpalac... |
|
|
|
 |
John'ek
Gość
|
Wysłany: 2007-03-28, 14:01
|
|
|
| heheh:D kazdy Trabant zyje moje cuda tez zyja znaczy blue nie... dlatego ze jego serducho jest naprawiane...itp...:D heheh ale tak to jak ozyje i nie podoba mu sie cos to takie fochy ze na leb:D green tez mial swoje chocki... jak przyjechal jeden klijent to wcale nie zapal zeby go nie sprzedac...widac nie spodobal mu sie facet heheh:D i znam inne traby ktore okazuja uczucia...np gdy osoba patrz w silnik zamykaja maske:D hehhe chca by przytulic sie itp...itd... |
|
|
|
 |
Misio601
Gość
|
Wysłany: 2007-03-28, 14:59
|
|
|
| Gajos: Znaczy się, że Trabi nie chciał odpalać, bo czuł nadciągającą awarię i usiłował mnie o tym powiadomić... Emi i John'ek: Mimo że Trabant to maszyna, to jednak rozumna. :) |
|
|
|
 |
szkielu
Gość
|
Wysłany: 2007-04-02, 15:16
|
|
|
| nie dosc ze zyja to jak na facetów /ten trabant/ sa kaprysne czasem jak TA trabanta |
|
|
|
 |
Misio601
Gość
|
Wysłany: 2007-04-02, 16:49
|
|
|
| No tak Szkielu, ale czy bez powodu? Myślę, że jeśli Trabi stroi fochy to ma ku temu wyraźne powody... |
|
|
|
 |
macq
Gość
|
Wysłany: 2007-04-05, 19:47
|
|
|
oj misio masz racje ;] Wczoraj mi przy jezdzie zaczela migac lampka ladowania, no to podnioslem maske i oprocz tego, ze poprawilem przewod od alternatora to sobie przypomnialem ze z poprzednim tankowaniem oleju nie zalalem... na szczescie daleko bez tego oleju nie jechalem...
żyje, żyje :] |
|
|
|
 |
emi
Gość
|
Wysłany: 2007-04-11, 09:18
|
|
|
| nic dziwnego zatem że " kobiety lubią trabanta" :) kto ma na ścianie ten wie o co chodzi :) |
|
|
|
 |
emi
Gość
|
Wysłany: 2007-04-11, 09:20
|
|
|
| a ja raz zignorowałam wołanie mojego trabika o pomoc i umarło mu coś w silniku na amen. Ale po transplantacji znów jesteśmy razem :) |
|
|
|
 |
Goofy
Gość
|
Wysłany: 2007-04-11, 22:05
|
|
|
Ha, a ja dziś na przeglądzie byłem :)Przed wyjazdem posprawdzalem czy wszystko swieci jak należy - świeciło. Na przeglądzie Pan polecił światła zapalić. Lewe działa, w prawym tylko postój...Pan mówi "a teraz długie"..
macham dzwigienką i nic...szybko daje nura od deskę zmieniam ręcznie - długie świecą:)...Pan stwierdza "żarówka- wymienić"... Dodam że tydzień wcześniej z tego wlasnie powodu wymienialem na nową;). Poza tym incydentem przegląd przeszedł bez problemów. Podjeżdżam pod dom sprawdzam światła - działa jak w zegarku... Żartowniś jeden :P:P:P
Trabanty żyją, to pewne :D |
|
|
|
 |
yachoo
Gość
|
Wysłany: 2007-04-23, 14:40
|
|
|
| Taaa, trabik mojej dziewczyny na przykład psuł się (ale nie poważnie) tylko wtedy kiedy ja nim jechałem, albo jechałem z nia.Kiedy jechała ona sama - najmniejszych problemów. pi namyśle doszlismy do wniosku, ze trabik niechcac byc zbyt uciazliwym, psuje sie tylko wtedy kiedy w poblizu jest ktos, kto bedzie go umiał naprawic :) |
|
|
|
 |
Misio601
Gość
|
Wysłany: 2007-04-23, 20:52
|
|
|
| Otóż to. Zauważ również, że jeśli już się zepsuje, to w większości kilka-kilkaset metrów od celu podróży tak, że jeszcze jakoś można dojechać. Na trasie to najczęściej z powodu długotrwałego ignorowania jego potrzeb. |
|
|
|
 |
|
|