CartoonTrabant v1.0
cartoon trabant polska 1.0

Technicznie - kopci z rury wydechowej trabipolo 1,1

Trabanciarz DDR - 2010-10-12, 09:30

Witam:)
niepokojącym staje się fakt tego, że od jakiegoś czasu mój tramp 1,1 strasznie kopci bardziej niż dwusów. Niby silnik pracuje w porządku, ale zobaczyłem że gaźnik jest z wierzchu zanieczyszczony jakby brudny w oleju. Nie wiem gdzie szukać przyczyny tankuję paliwo na orlenie na różnych stacjach myślałem że to może wina benzyny, ale chyba nie. Może ktoś miał podobne objawy? Proszę o podpowiedź pozDDRawiam

magik - 2010-10-12, 09:51

Pamiętam jak kupiłem polówkę to od razu mi napisali żebym gruszkę wyczyścił (ta na gaźniku) więcej nie pisze bo sie nie znam :) Filtry i świece w porządku ?
Galant - YuLaS - 2010-10-12, 10:00

Jakiego koloru są spaliny:
- niebieskawe
- czarne
- białe ?

Czy zauważyłeś spadek ilości oleju (olej mierzymy po dłuższej przerwie pracy silnika)?
Jak wygląda korek od wlewania oleju od spodu ?

Kulka - 2010-10-12, 10:29

może być, że z odmy strzelił w dolot. Rozbierz, wyczyść, złóż, daj się wypalić resztkom oleju i powinno być ok.

Znajomemu kiedyś mk1 strzeliło olejem z odmy to zakopcił pół osiedla na niebiesko ;]

papieju - 2010-10-12, 13:12

W normalnym układzie nic nie powinno strzelać w żaden dolot. Odma nie należy do najczystszych rzeczy w aucie, ale nie powinno nią nic wywalać w dolot. Coś tu nie halo. Kolor spalin pozwoli na bliższe zdiagnozowanie.
Rubens (Pomarańczowy) - 2010-10-12, 14:50

Też tak miałem. Może masz gaz jeszcze zamontowany?

Kopci na siwo-niebiesko.

Masz przedmuchy na silniku i jest za duże ciśnienie powietrza w górnej części silnika. Tak jak magik powiedział trzeba zdjąć odmę z układu dolotowego a ten przewód co tobie zostanie trzeba wyprowadzić pod silnik.

Czasami będzie tobie z tej rurki dymić na siwo ale nie ma co się tym przejmować.

Trabanciarz DDR - 2010-10-12, 16:10

trab nie ma instalacji gazowej jeżdżę na benzynie a spaliny są koloru białego
Trabanciarz DDR - 2010-10-12, 17:06

gruszkę przeczyściłem i dalej kopci z rury, sprawdzę jeszcze poziom oleju świece i filtry były wymieniane latem
papieju - 2010-10-12, 17:29

Na moje oko uszczelka głowicy. Zdejmij korek zbiorniczka wyrównawczego na pracującym silniku i zobacz czy bąbelkuje, aczkolwiek jeśli nic nie będzie to nie znaczy że nie jest wadliwa. A temperaturka nie skacze?
Piotr Kucharski (kuchar) - 2010-10-12, 17:50

spaliny są koloru białego

a na pewno są to spaliny? Może to tylko para wodna, jako normalny produkt spalania, jest widoczna o tej chłodnej porze roku do czasu rozgrzania układu wydechowego? Przejedź po trasie normalnym tempem z 10 km i zobacz czy będzie dalej "kopcić".
Biały kolor to para wodna, możesz profilaktycznie sprawdzić, czy nie ubywa cieczy z układu chłodzenia. Z rury "kurzy' też na biało, gdy uszkodzi się uszczelka pod głowicą.
Jak silnik pali olej, z rury dymi na niebiesko.
Czarne spaliny, to niespalone cząstki paliwa, gaźnik podaje za bogato.


jest za duże ciśnienie powietrza w górnej części silnika

możesz coś jaśniej na ten temat? Do tej pory byłem przekonany, że jak ciśnienie "u góry" wysokie, to tym bardziej auto ma ochotę jechać :)

a ten przewód co tobie zostanie trzeba wyprowadzić pod silnik

z całym możliwym w tej sytuacji szacunkiem, ale nic bardziej bzdurnego. Odmę, i owszem, możesz profilaktycznie wyczyścić, ale węże załóż na swoje miejsce. Po to ktoś dawno temu wymyślił zamknięty obieg wyrównywania ciśnienia w skrzyni korbowej silnika, aby nie smrodzić wyziewami innym kierowcom. Tak postępowali taksówkarze 25-30 lat temu, gdy im było szkoda pieniędzy na remont silnika.
Pozdro
kuchar

Rubens (Pomarańczowy) - 2010-10-12, 18:20

Ale przed zimą nie będzie się robiło remontu silnika. Przynajmniej ja z takiego założenia wychodziłem. A jak masz przedmuchy na zaworach to niestety masz większe ciśnienie pod pokrywą rozrządu.

Może i stosowali to taksiarze 30 lat temu ale to działa i można poczekać na lepszy moment na remont maszyny.

A jeżeli chodzi o biały kolor lub siwy to w rzeczy samej jest to problem uszczelki pod głowicą i to mimo wszystko nawet w zimę trzeba zrobić bo silnik może nie przetrwać (na pewno nie da rady).

Piotr Kucharski (kuchar) - 2010-10-12, 18:26

@rubens: chyba piszemy o innych silnikach, a intencję tego, co napisałem o odmie wyrzuconej pod auto też inaczej zinterpretowałeś, więc ze swojej strony zamykam dyskusję :)
Trabanciarz DDR - 2010-10-12, 19:24

no właśnie jeśli chodzi o płyn w zbiorniczku to też go ubywa bo nie trzyma zaworek po przejechaniu wyłączyłem silnik i coś syczało, okazało się że zaworek puścił, czy to też może być tego przyczyna, ze tak kopci?
papieju - 2010-10-12, 19:46

Jaki zaworek? Mówisz o korku? Korkiem nie wywala, miałbyś mokro. Jak ubywa i kopci na biało to właśnie sam sobie odpowiedziałeś na co cierpi Twój silnik. Szykuj uszczelkę, rozrząd, płyny, no i kasiorkę na mechanika. Będzie miał co robić.
Bogdan 611 - 2010-10-12, 21:49

Albo dołożyć i zesłapować 1.3 ale to zależy w jakim stanie masz obecny silnik.Żeby mechanik zrobił Ci przyzwoicie wymianę uszczelki to przynajmniej 400zł musisz mieć bo jeszcze pasek będzie trzeba przy okazji zrobić olej wymienić i nowy płyn chłodniczy wlać.
Uszczelka do wymiany objawy:olej w płynie,płyn w oleju co się objawia masłem pod korkiem(ale to nie zawsze reguła,bo u mnie parę razy było tak w okresie zimowym przy jeździe na krótkim dystansie),nierówna praca silnika,w skrajnych wypadkach nawet nie jest w stanie odpalić,biały dym(para),o ubywaniu płynów ustrojowych nie piszę bo to jest oczywiste a nie zawsze idzie to sprawdzić bo nie zawsze wszystko jest szczelne,a oleju może przybywać jak auto jeździ na bogatej mieszance(czyt. rozregulowany gaźnik lub jazda na ssaniu)nie spalone paliwo spływa do skrzyni korbowej.Niebieski dym z rury to masz do wymiany pierścienie tłokowe(dobrze zrobić pomiar kompresji)i dymienie z rurki odmy,jeżeli po przygazowaniu silnie zadymi na niebiesko to uszczelniacze zaworowe już nie trzymają.
Jeżeli gruszkę odmy masz często całą czarną od oleju to silnik był w przeszłości przegrzany.

Piotr Kucharski (kuchar) - 2010-10-13, 07:33

koledzy, nie róbcie od razu remontu silnika:) Syczenie z korka, gdy silnik stygnie jest normalne (wyrównywanie ciśnień). Poza tym mało która polówka nie wymaga uzupełniania płynu chłodniczego ze względu na nawet małe wycieki. Ja bym jej uzupełnił olej i wodę, przgonił dobrze po trasie , zestudził i wtedy sprawdził czego ile ubyło. Nie piszmy od razu czarnych scenariuszy, to dobre i wytrzymałe silniki.
Trabanciarz DDR - 2010-10-13, 10:01

grucha jak ją zdjąłem nie była w środku brudna wiadomo osad jakiś jest ale nie było tragedii. Jednak dziękuję kolegom za podpowiedzi i jak sądzicie pewnie do wymiany uszczelka będzie. Dzięki za podpowiedzi
Dymatorek - 2010-10-13, 11:02

papieju, wymianę uszczelki pod głowicą zrobiłem mając lat 19 i żadnego pojęcia o działaniu silnika, z pomocą informacji na forum czy też innych źródeł zajęło mi to 2 dni. Nawet F.Rawski w swej lekturze pełnej prostoty nic nowszego nie napisał. Trabanciarz DDR jakby chciał zaoszczędzić niemałą sumę zielonych banknotów i liznąć choć trochę wiedzy wykonał by to również sam i jeszcze byłby z tego dumny ;] Najprostszą radą jest wysłać kogoś do mechanika utrwalić ciemnotę techniczną i zubożyć portfel na rzecz speca który wcale nie musi być asem w dziedzinie. Mechanior też człowiek, popełnia błędy a w przypadku "trabanta" są szanse że odwali kitę. Mowa np. o dokręcaniu głowicy zwykłą grzechotką , z momentem na wyczucie czy bez odpowiedniej kolejności. Może popadłem w skrajności ale takich rzeczy nie da się wykluczyć. Klucz dynamometryczny zawsze można pożyczyć, uszczelka, pasek, planowanie zamknie się w 200 zł no niechby i 250 zł, mechanik jak dobry nie zawoła mniej jak 500, czy za różnice nie fajniej by było wymienić np. szklanki zaworowe lub kupić oleje, płyny a za resztę opić sukces? ;)
XXL24H - 2010-10-13, 12:35

Ja powiem tylko tyle (wiem że to druciarstwo) ale u siebie dokręcałem głowicę bez klucza ale w kolejności (była po planowaniu) z dobijaniem i zrobiłem 15 tyś. i nic się nie dzieje. Ale jeśli ktoś chce to robić to tylko na własną odpowiedzialność. W nowszym silniku bym się nie odważył!
papieju - 2010-10-13, 13:28

To jest druciarstwo. Do n-tej potęgi. Gdybym ja zrobił tak u siebie, daleko bym nie zajechał - auto robi 5tysi miesięcznie, więc - szybko by się tandeta wysrała. Zawsze może zrobić jak mój kolega w swojej Favorit - odkręcił głowicę, wysunął starą uszczelkę, wsunął nową, skręcił - i też jeździł. Koszty minimalne, radochy dużo. Oczywiście skodziana od dawna już na złomie, bo inaczej skończyć się nie mogło.
Ja co nieco dłubię w aucie, ale tego bym się samodzielnie nie podjął. Raz że trzeba mieć narzędzia - dynanometrycznym dokręcasz nie tylko głowicę, ale i koło na wałku - po prostu trzeba wiedzieć co i jak. A jak coś mu nie pójdzie jak trzeba, spotka problem w postaci pęknięcia tego koła choćby - pojedziesz mu pomóc, bo trzeba oszczędzić kilka zł i szkoda ne machanika? Prosty przykład - śruby głowicy. Mój mechanik zalecił wymianę, pukałem się w czoło. Potam porównał mi stare do nowych - dobry 1cm różnicy - stare są wyciągnięte. Nie było mowy aby dało się dokręcić zgodnie z instrukcją i żeby nie puściło dość szybko. Nie stać Cię na auto - jeździj autobusem, jak mawia stare ludowe przysłowie.
A potem posty na forum typu wali olejem, gdzie podziewa się płyn, zerwałem poasek itd. Przez domorosłe rady druciarzy. To niech ci druciarze będą wspaniałomyślni i mu to zrobią jak sam nie da rady.

magik - 2010-10-17, 16:11

i nic w temacie tylko czytam kto i jak uszczelkę wymieniał....człowiek chciałby się czegoś nauczyć a nie tylko czyjeś wydumki czytać.... do rzeczy !
Dymatorek - 2010-10-18, 11:13

No to przecież o czym mówię Magiku, zachęcam kolegę do zagłębienia się w temat. Nie trzeba zakładać nowego tematu żeby się coś dowiedzieć, są ich tu dziesiątki i nie tylko tu, forum VW też porusza te same wątki. A Rawski naprawdę nie posługuje się przesadnie nazewnictwem fachowym co by mogło być powodem jego niezrozumienia. Moim skromnym zdaniem jak mężczyzna choć w 1/10 nie potrafi obsłużyć wozu (mowa o obsłudze technicznej, płyny oleje i te sprawy) to nigdzie indziej takiego Pana nie widzę jak przy kuchni. Wszystko z racji przyrodzenia ;]

PS.
Już kiedyś opowiadałem o wujku do którego musiałem przyjechać o 10-tej wieczór żeby wymienić żarówkę bo on się boi że kopnie go prąd a musi się ogolić na rano do pracy. W zeszłym tygodniu byłem u niego wywiercić otwór w ścianie i wstawić kołek rozporowy, (przygotował mi drewniany i gwoździa) wieszał pamiątkę z komunii. Ech. tzw. dwie lewe ręce ;]

papieju - 2010-10-18, 11:26

Przyznaj jednak że wymiana oleju a wymiana uszczelki głowicy to jednak dwie odmienne i zupełnie inaczej zaawansowane prace garażowe. Pierwsze zrobi nawet małpa jak się dobrze wyszkoli. Drugie - sami wiecie. Wmawianie komuś kto przyznaje że średnio się zna że poczyta na forum i wiedza ta pozwoli mi na samodzielne naprawienie poważnej awarii silnika - zakrawa o robienie sobie z tego kogoś jaj.
Dymatorek - 2010-10-18, 13:17

A teraz następuje próba wmówienia koledze jaka to skomplikowana operacja. Jak to mówią, dla chcącego nic trudnego. Nie dla mechanika ustanowiono znaki na kołach bo mechanik w tak prostym silniku jak trampek może to zrobić z zamkniętymi oczami. ;] Trochę więcej wiary we własne siły. ;]
Heniu Portier - 2010-10-18, 20:55

Temperatury obecnie panujące powodują, że auto ma prawo dymić jak parowóz. Ale oczywiście tylko parą. Jeżeli nie ubywa ci oleju ani wody w układzie chłodzenia, nie przejmuj sie, to normalne.
robak - 2010-10-20, 02:39

zobacz mu pod korek czy bialy osad sie nie zbiera. sprawdz wode w zbiorniku wyrownawczym, czy nie jest jakby z pianka. potem sprawdz stan oleju i cieczy chlodzacej. zrob pare km (tak z 10 minimum) i sprawdz poziom tych cieczy ponownie. jesli oleju i cieczy chlodzacej nie ubywa, to ciesz sie zyciem. jesli ktoregos z nich ubywa, ty obczaj co spotyka sie z czym. czy to olej idzie w wode, czy woda w olej. jak olej w wode, to jeszcze pol biedy, jak woda w olej, to z jezdzenia od razu nici.
Dymatorek - 2010-10-20, 08:01

A między kanałem wodnym a cylindrem już nie może być? ;)
robak - 2010-10-21, 02:09

no dobra. tu mnie masz :) tej opcji pod uwage nie wzialem, ale ze plyn bedzie wtedy uciekal, to i tak bedzie wiadomo o co lotto :)
Dymatorek - 2010-10-21, 07:42

ja tak miałem u siebie w lipcu i po zmianie uszczelki różnicy w laniu z rury nie zauważyłem a powodem może być lub jest zasilanie LPG ;]
Dymatorek - 2010-10-21, 07:49

Nie zawahał bym się zmienić na diesla gdyby trampek był w stanie to łyknąć konstrukcyjnie pod względem wibracji i problem lania z rury znika i wydech wiekowy.
papieju - 2010-10-21, 08:16

Z rury leje jak się jeździ na gazie na krótkie trasy, gdzie wydech się nie zdąży rozgrzać. Jednak taka jazda mija się z celowością montażu LPG w aucie, bo wydech szybciutko leci, a i inne problemy się robią. U mnie nic nie leci po 60km, sucho pod autem, po 3 - owszem.
papieju - 2010-10-21, 08:22

A co do dizla, to nie opłaca się jeździć dizlem jak się robi trasy i nie ma firmy. Co z tego że pali 4-5, jak paliwa za 4.50 - daje nam to 22zł za 100km. Gazu bierze powiedzmy 8, co daje 17.60 - 4zł 40 gr na każde 100km. Pomnóżmy tę różnicę razy 50 (robię średnio 5tys miesięcznie, a więc 50 setek) - daje mi to 220zł miesięcznie. Pomnóżmy razy 12 miesięcy - 2640. Zaokrąglimy na 2500zł - jak dla mnie mogę wydech robić raz w roku - koszt 400zł, droższy przegląd - 60zł, doliczmy świece i kable WN - 150zł, oraz gazownika co wymienia filtry i ustawia raz w roku - koszt powiedzmy 80zł. Razem - około 700zł. Jak by nie liczył, te 1800-1900 zeta zostaje w kieszeni. Przy tych przebiegach - instalacja zwraca się z nawiązką po roku i jeszcze sporo zostaje. Potem czysty zysk.
Dalej nie rozumiem uwielbienia dla kopciuchów w bolandzie. Nie ma tańszego paliwa niż LPG, nie ma. Może CNG, ale jest na tyle niepopularne, że można je nazwać niszowym i nie brać pod uwagę.
To po co katować trampka dyzlem?

Piotr Kucharski (kuchar) - 2010-10-21, 09:06

@papieju, oprócz przeliczania wszystkiego na złotówki, istnieje jeszcze coś takiego jak osobiste preferencje i przyjemność z jazdy. Nie jestem przeciwnikiem lpg, wręcz przeciwnie. Sam miałem na lpg różne auta, które łacznie zrobiły z pół miliona km, nawet nasza polówka, którą holujemy qeka, też jest na lpg. Nigdy nie miałem większych kłopotów z autami zasilanymi lpg i szybko kończę rozmowę z osobnikiem, który uważa, że lpg niszczy silniki lub, że "gaz jest dobry do zapalniczek". Jak dla mnie świadczy to tylko o ograniczeniu takiego osobnika, bo dziś nie wiemy na czym będą jeszcze jeździć samochody w przyszłości.
Ale przyjemność mi daje jazda dieslami, lubię ich równomierny klekot i praktycznie bezobsługowość przez setki tysięcy kilometrów (poza wymianą oleju rzecz jasna). Lubię ich chęć do oddawania dużej mocy już od niskich obrotów i łatwość z jaką wdrapują się na wzniesienia, nawet z pełnym obciążeniem. Nic tak dobrze nie ciągnie przyczep, czy lawet jak diesle. Poza tym nie odwiedzam stacji co 200-300km, tylko co 1000. Nie wiem, dlaczego używasz sformułowania "kopciuchów", ta era już minęła, nawet 20-letnie diesle mają katalizatory. Wiem natomiast, że smród spalonego lpg emitowanego przez auto bez katalizatora (m.in. wartburg i trabant) jest na dłuższą metę nie do zniesienia.
@dymatorek, w dieslach też się leje z wydechu, gdy jest zimno. Woda jest zawsze jednym z produktów spalania węglowodorów, praw fizyki nie oszukasz.

papieju - 2010-10-21, 09:48

Wiesz, era dizli do których się nie zaglądało minęła bezpowrotnie, teraz masz dwumasy, pompy wielociśnieniowe, filtry cząstek stałych (tylko w bolandzie ktoś mógł wpaść na pomysł wycinania zamiast naprawy/wymiany - ale to już koszty, a środowisko i kopcenie to sprawa drugorzędna - dyzel ma być tani!!) i cała masa innych bzdetów, które drastycznie obniżają trwałość nie tyle samego silnika, co ogólnie auta jako takiego. Kolega miał 3 letnie Clio 1.5Dci, najpierw padła pompa wtryskowa za którą dał regenerowaną coś koło 2 koła, potem 2 z 4 wtrysków, w serwisie powiedzieli za 1 1500 zeta, ale wymieniają tylko komplety, więc 6kola + robota. Kupił regenerowane i kilka dni później opylił auto jakiemuś nawiedzonemu fascynatowi dizla, który cieszył się że pojeździ za grosze i zrobi miliony kilometrów nie otwierając maski. Obecnie jeździ Golfem IV 1.6b i nachwalić się nie może.
Dizle ładnie ciągną ciężary, ale nie wolnossące. Spróbuj pociągnąć coś autem z silnikiem SDI, powodzenia. A tu już przy awarii - koszty.
Dobrze Ci się jeździ dizlami, bo pewnie powozisz czymś ze stajni VW na pompowtryskach klasy 1.9 TDI. To są ostatnie jako-tako niezniszczalne silniki, jednak co 300tys wymagają ingerencji w turbinę. Za to klekotają i trzęsą autem niemiłosiernie, osobiście mam odruch wymiotny jak słyszę dizla o poranku. W życiu nie przekonam się do kopciucha, podobnie jak i w życiu nie posiądę Opla. Są pewne zasady...
Współczesne dizle to nie to samo co dizle w mercach beczkach 200D które bez otwierania maski potrafiły zrobić milion km. Dziś nie jest już tak, że prędzej auto zgnije niż zajeździsz silnik. Nie te czasy, to se ne wrati.

Piotr Kucharski (kuchar) - 2010-10-21, 10:15

@papieju, napisz, ile kilometrów przejeździłeś dieslami i z jakimi silnikami, znasz diesle z autopsji, czy tylko z opowieści kolegów? Wtedy może będzie jakaś płaszczyzna do dalszej polemiki. Ja mam w "życiorysie" wolnossącego 1,6D (54KM)i absolutnie się nie zgadzam z tym co napisałeś, bowiem auto to holowało mi i przyczepę kempingową, i towarówki i lawetę z autem z Holandii, sprawnie, oszczędnie, bezproblemowo.
Pisałem o osobistych preferencjach, tylko tyle. Wartburgiem jeździsz z biedy, czy dlatego, że lubisz wartburgi?

papieju - 2010-10-21, 10:46

jeżdżę, bo lubię. I póki co spełnia moje wymagania. Pali niedużo, taniego paliwa, nie jest upierdliwy w serwisie, dla mnie bardzo wygodny.
W poprzedniej robocie jeździłem dizlami, przeważnie VW 1.9TDI, ale Berlingo 1.9 też się zdarzało. O ile VW jako tako, tak Berlingo miało zero mocy, za to klekot niemiłosierny. Może ja uczulony jestem.
1.6D - no to też masz praktykę. Stara konstrukcja z tych niezajeżdżalnych. Spróbuj zrobić tyle km współczesnym, powodzenia. W poprzedniej firmie zajmowałem się min obsługą softu dla floty, więc siłą rzeczy widziałem co się dzieje z autami. Jak padają turbiny (ale to można akurat zwalić na usera), jak w HDI są kłopoty z pompami, wtryskami, jak czułe są na paliwo - mimo że lane tylko w ramach floty na Orlenie, jak głupiały komputery - a auta były różne, od prostego Berlingo 1.9 poprzez Golfy IV 1.9TDI (później V-tki) aż do P307, Kia Ceed. Wszystko w dizlu i wszystko sprawiało mniejsze lub większe kłopoty. Szczytem był pożar silnika w 307 które miało 3 tysiaki nakręcone - nie bardzo chcieli uznać gwarancyjnie, ale jednak się udało - po podniesieniu maski był to jeden wielki stopiony plastik i popalone kable. Współczuję gościom którzy wyjmowali ten silnik, pół dnia zeszło na zeskrobywaniu żeby się do mocowań dostać.
Tak więc kolego o dizlach mam pojęcie większe niż z gazet, acz ekspertem się nie nazwę. I dalej twierdzę że nie ma tańszego paliwa jak LPG. I że współczesny dizel to nie to samo i o milionowych przebiegach bez dotykania należy zapomnieć.

Piotr Kucharski (kuchar) - 2010-10-21, 11:43

ja mam preferencje, Ty uprzedzenia: diesle, klekot, ople etc., których ja nie mam. Wsiadam i jadę, diesel, benzyna, lpg, kopcący dwusuw, wszystko jedno. Co do marek aut, to również mam preferencje, a nie uprzedzenia.
Współczesne diesle - tylko takich aut używają moi różni znajomi we flotach firmowych, gdyby mieli choć szóstą część tych usterek, które opisujesz, nie mogliby normalnie pracować i pewnikiem by dawno splajtowali. A póki co kierowcy i handlowcy nawijają na koła każdemu autu 300-400 tys. km. i kupują nowe. Różne marki: fiat, renault, bmw, mercedes, peugeot...
Zaś co się tyczy awarii: wg tzw. teorii niezawodności i odnowy, każdy mechanizm prędzej, czy później ulegnie awarii, a moment tej awarii można przewidzieć, z określonym odchyleniem. Ale nie znaczy to, że mechanizm ten nie ulegnie awarii lub zniszczeniu wcześniej, bo wszelkie tego typu obliczenia obarczone są granicą błędu. Nie psują się tylko rzeczy, których nie ma i dlatego stara spartańska 601-ka jest taka doskonale niezawodna. Ja osobiście od samochodu nie oczekuję, że przejedzie milion kilometrów, bo życie jest za krótkie, aby przykuć się do jednego auta i nie posmakować jazdy innymi :)
Pozdro
Kuchar

papieju - 2010-10-21, 12:11

Jak tam uważasz. Widzę że znasz też z opowieści, więc gdybać możemy. Pogadaj z tym, kto tą flotą zarządza, a nie z tym co używa auto - bo ja znam to z doświadczenia a nie opowiadań kierowcy. Dziwne tylko że 90% dizli jakie widzę na drodze po dodaniu gazu zostawiają za sobą większą lub mniejszą zasłonę dymną. Mówię Ci, wdychać to to sama przyjemność i zdrowie. Zjawisko widoczne zwłaszcza jak właśnie siądzie im na ogonie auto klasy Wartburga i muszą koniecznie pokazać jakie mają odejście.
Swoją drogą dziwię się czemu dizle są tak popularne we flotach. Nowoczesne benzyniaki wcale nie palą więcej, przebiegi robią te same a może nawet i większe bo nie mają aż tylu cudeniek pod maską, paliwo i tak się odlicza - w kosztach wychodzi jeden grzyb. To chyba jeszcze pogląd z czasów komuny że dizel, panie, to nieśmiertelny jest, w dodatku benzyna na kartki a ropa nie...

Piotr Kucharski (kuchar) - 2010-10-21, 16:09

Odniosłem wrażenie, że Twoja niechęć do diesli zakrawa na fobię, a nie moja rola Ciebie do czegokolwiek przekonywać. Zwróciłem jedynie uwagę, że koszty eksploatacji to nie jedyne kryterium wyboru auta, czym pragnąłem poszerzyć Twój horyzont. Zdaj sobie sprawę, że nie wszyscy posiadacze samochodów żyją tym, czy auto przejedzie 100 km za 17,25 zł, czy za 17,56 zł, tylko są zadowoleni, gdy zmieszczą się np. w 50 zł za 100km. I jadą pojazdem napędzanym wg własnych upodobań.
W nawiązaniu do tego co napisałeś: ja nie teoretyzuję, bo mamy trzy turbodiesle, z których każdy ma inny system zasilania; z żadnym nie mieliśmy i nie mamy kłopotów, ale też nie piszę, że diesel i tylko diesel. Napisałem, że lubię diesle dlatego, dlatego i dlatego. Koniec. Kropka. I niemożliwe, abyś Ty, zapatrzony w tanie jeżdżenie na lpg, zmienił moje poglądy po ponad dwudziestu latach mojej styczności z dieslami.
Poza tym, pisząc o znajomych, pisałem o właścicielach tych flot firmowych, od nich mam bowiem bieżące informacje. Kierowców jeżdżących ich samochodami, nie znam i nie znam też ich opinii.
Na koniec wyjaśnię Ci dlaczego diesle są popularne we flotach: kupujesz nowe auto dla handlowca, on robi nim w 3 lata, powiedzmy 200-250 tys. km, po czym to auto sprzedajesz. Jeżeli to był diesel, to nie dość, że sprzedajesz od razu, to jeszcze za dobre pieniądze. Poza tym w firmach, większość aut służy do przewożenia towarów. Wyobrażasz sobie ducato maxi w benzynie?
Pozdrawiam, idę sprawdzić, czy da się puścić czarną chmurę z rury :)
Kuchar

Bogdan 611 - 2010-10-21, 21:54

Ja się wypowiem obiektywnie nt.LPG,mimo że teraz posiadam auto z LPG(niestety bez diód i neonów)to nie jestem fanem tego źródła napędu ale nie mam zamiaru rzucać haseł typu"gaz do zapalniczek".Napewno do wad LPG należy zarzucić ograniczenie dynamiki(nawet jak się jedzie na benzynie,bo mikser robi za zwenżkę a instalacja dodaje kilogramów)szczególnie w autach starszej generacji o mniejszej pojemności i wyposażonych w prostsze instalacje LPG które nie zawsze są prawidłowo wyregulowane i dostosowane wydajnością do wielkości silnika.Z tą ekologią też bym uważał,o ile starsze auta może i są ekologiczniejsze to w nowszych konstrukcjach nie jest to oczywiste.Wszelakie kłopoty z instalacją LPG biorą się raczej z zaniedbań użytkownika,niewłaściwego serwisu i tandetnej instalacji LPG,silnik może i w jakimś stopniu cierpi jeżeli chodzi o trwałość ale to może być różnica że zamiast 300tyś przejedziemy 270tyś,znam szybsze i skuteczniejsze sposoby zakatowania silnika,napewno bardziej obciążone są elementy silnika tzn.świece,przewody,cewki i oś przepustnicy i zawory od spalania zbyt ubogiej mieszanki(wina regulacji).Sam teraz zastanawiam się czy zostawić LPG bo akurat wyszła mi homologacja na butlę a jeżdżę mało tzn.trasy 15-25km a spalanie mam na benzynie 8-13l a LPG 11-18L.Jeżeli chodzi o Diesle to może bym się skusił na Turbodiesle z połowy lat 90'bo wcześniejsze są muły a późniejsze wymagają drogiego serwisu,w dieslu wkurza mnie mały zakres obrotów i kultura pracy(w szczególności VW)już wolę żeby LPG śmierdziało niż silnik walił jak gwoździe w metalowym wiaderku.W szczególności jestem przeciwny zakładania LPG w klasykach i małych autach np.Tico lub CC(jest to już zakrawa na dziadowanie).
papieju - 2010-10-22, 06:08

Mówiąc o dizlach w firmach miałem na myśli osobówki, tak gwoli ścisłości. Domyślam się że benzyna w Ducato nie będzie ekonomicznym wyjściem. Chociaż mój ojciec za komuny jeździł ziłem wywrotką i jeździło toto na wachę.
Ok, Ty dizle lubisz, ja nie bo drażni mnie klekot i tyle. A co do dymu z rury, to podejrzewam że dzieje się tak w autach zaniedbanych, jeżdżących ba byle jakim tanim paliwie z walniętym którymś wtryskiem. Mając dizla powinieneś wiedzieć że wystarczy że nie dopala na jednym cylindrze i już mamy piękny czarny dym przy dodawania gazu, zwłaszcza gwałtownym. Być może Twoje są zadbane - to bardzo dobrze. Bo wdychać to - nic przyjemnego.
A koszty jazdy liczę, bo codziennie robię 120-150km w ramach akcji praca i dla mnie cena dojazdu do roboty jest kwestią zasadniczą - żeby nie robić na dojazdy. Dlatego LPG jest najtańszym rozwiązaniem. Gdybym miał za 50zł zrobić 100km, to wolałbym w domu na bezrobociu siedzieć...
Zależy kto do czego auta używa.

Dymatorek - 2010-10-22, 07:55

To co ma powiedzieć ktoś kto zagazował klekota albo 5-cio litrowy silnik?
Trabanciarz DDR - 2010-11-02, 15:52

zajrzałem na tę wzmiankę i widzę że koledzy mocne dywagacje prowadzili co lepsze dizle czy LPG??? Nie wiem, nie znam się na tym!!! Ja miałem problem bo mi kopciło jak z parowozu, okazało się że uszczelka głowicy była już mocno przepalona i do wymiany. Poza tym mechanik ustawił mi gaźnik i robocizna z uszczelką wyniosła jakieś 170 zł. Od tamtego czasu silnik pracuje dobrze:))))))
Bogdan 611 - 2010-11-02, 22:21

Tanio...........
Dymatorek - 2010-11-03, 09:10

Bardzo tanio... Za 250 to ja ciocie skasowałem, i tak ją wyszło dużo taniej a tak za 170 to nawet ja bym się nie podjął. Albo baaaardzo dobry znajomy albo smakosz dobrych trunków( Finlandia albo Smirnoff 2 litry :D ) Ciekawe czy już się ktoś spotkał z dwu litrową flaszką czy tylko mój sklep jest taki za***ty :D
Bogdan 611 - 2010-11-03, 10:26

Tyle to kosztuje w normalnym aucie i normalnym serwisie wymiana ale uszczelki pod deklem........
Bartek Dobrzyński - 2010-11-03, 11:11

Bo to robił MECHANIK nie serwis. Różnica jest spora między MECHANIKIEM a WYMIENIACZEM z serwisu jest kolosalna...
Dymatorek - 2010-11-03, 12:28

Najniższa u speca jaką usłyszałem to 300 zł. Pod opolem wołali 600... Pytałem czy do tego czyszczenie tapicerek i 5 warst wosku.
XXL24H - 2010-11-03, 13:39

Mój znajomy który dorabia sobie jako mechanik za wymianę sprzęgał w trabim zawołał 250 zł + cena sprzęgła. Robił już 2 inne samochody moich kumpli i na prawdę facet na poziomie techniczny i do tego zajebiście uczciwy! :D Aso opla za demontaż i montaż skrzyni w corsie c zawołali 915zł plus klamoty. A ja za uszczelkę pod głowicę do traba płaciłem 23 zł i dokręcałem bez klucza dynamometryczny i śmigam na lpg i chodzi, nic nie ubywa! :D
gonzo - 2010-11-03, 15:27

brawo
Dymatorek - 2010-11-03, 21:19

Nie no XXL24H, z tym dokręcaniem bez klucza to, że tak powiem poważny błąd, jakby mi mechanik tak zrobił to kręcenie wora na dzień dobry. Pół biedy bo to polo 1.1, chyba najtańszy z silników ale nie dałeś sobie 100% pewności że na tym pojeździsz trochę dłużej :D
XXL24H - 2010-11-03, 22:03

Spoko w planach zmiana na coś innego! Silnik malca nie jest raczej wyjątkiem w tej dziedzinie a jeździły po 50 yś od kapitalki i jeszcze by pewnie pośmigały gdyby nie szrot!
kuzyn353 - 2010-11-05, 14:19

Mój znajomy który dorabia sobie jako mechanik za wymianę sprzęgał w trabim zawołał 250 zł + cena sprzęgła

Jeśli dorabia sobie w garażu i nie płaci podatków i zusów to dużo. To normalna cena wymiany sprzęgła brutto.

XXL24H - 2010-11-05, 18:22

a przepraszam gdzie??? to chętnie tam pojadę bo za micre zaśpiewali 400zł za demontaż w normalnym warsztacie! za samą robociznę!
kuzyn353 - 2010-11-06, 00:00

Na wtorek jestem umówiony z Felicją na 300zł brutto. Miasto Katowice.
Bartek Dobrzyński - 2010-11-06, 16:59

120 w normalnym warsztacie. U fachowca. Swoją drogą głowica Ci błogosławi za takie dokręcanie

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group