| |
CartoonTrabant v1.0 cartoon trabant polska 1.0 |
 |
Technicznie - 1500 km wartburgiem bez oleju
wartborgini - 2007-12-21, 16:17
Witam...
Taka oto mała ciekawostka dla niedowiarków i panicznie bojących się o swoje autka...
Dotyczy mojego wartburgera, którego sprzedałem końcem wakacji znajomemu. Z racji tego, że w owym czasie miałem cztery samochody, wartburgerem nie jeździłem - rzecz jasna do kościoła , a raczej do hurtowni po 6 worków cementu, worek nawozu, trochę żelaza itp... Ewentualnie, w sytuacji kiedy zabrakło alkoholu - wartburger był "wypożyczany" celem dostarczenia deficytowego specyfiku... W związku z powyższym rocznie przejeżdżał 1000-1500 km. Od zakupu do sprzedaży przejechał jakieś 5 tyś km (w ciągu chyba 3 lat). Raz na pół roku podczas ogólnych kontroli dolewałem conieco oleju do skrzyni biegów, bo jak wiadomo te wynalazki pocą się na simeringach i oleju ubywa. Co pół roku musiałem wlać jakie 0,5 litra żeby poziom był w normie.
Kolega który to auto kupił jeździ nim jak najęty, i przez 4 miesiące namłucił 6 tyś km Oczywiście powiedziałem mu przy zakupie że raz na jakiś czas wypadało by sprawdzić olej...
Jakiś miesiąc temu (z racji że często z nim jeżdżę tym autem - to wiem) zaczęła dziwnie wyskakiwać trójka, najpierw pod górę, potem nawet na prostym. Ze skrzyni zaczęły wydobywać się coraz głośniejsze gwizdy itd, ale kolega nadmiernie się tym nie przejmował i jeździł dalej.
Później trójki już nie dało się włączyć, ani jadąc, ani na postoju, ani na zgaszonym silniku. Skrzynia wyła coraz bardziej. Ten jeździł dalej
Później trudno wogóle było zmienić biegi "w górę", a "w dół" - np. z 4 na 2 (bo 3 nie było , albo z 2 na 1 nie dało się wcale, trzabyło się zatrzymać i od zera się rozpędzać .
No i w końcu, kiedy już w zasadzie autem się jeździć prawie nie dało, zajechał do mnie na warsztat coby obadać co się spierdzieliło i ewentualnie wymienić skrzynię biegów, bo wszystko wskazywało na to że ją doszczętnie szlak trafił, a dobra skrzynia leży u mnie i czaka na lepsze czasy.
Postanowiłem spuścic olej, coby zobaczyć ile w nim opiłków po spiłowanych trybach i ile oleju a tu ZONK... ANI KROPLI OLEJU...
Pojechaliśmy więc po "zapasy" , zalaliśmy skrzynię lotosem mineralnym do silników coby przesmarowało (po zalaniu stwierdziliśmy, że trzabyło najpierw ropą zalać coby ją wypłukało i odświerzyło, no ale to po fakcie więc został ten lotos w skrzyni).
Odpalam, i jadę... ;-O
Biegi chodzą (OD RAZU !!!!) jak malowanie, każdy bieg mogę włączać jak mi się tylko spodoba, nic nie wyskakuje. Jedyny dorbny minus i ślad po miesiącu jazdy bez oleju - po wyłączeniu radia (!!!!) delikatnie słychać leciutki gwizd skrzyni, ale naprawdę leciutki. Jak radio gra (wcale nie głośno oczywiście) absolutnie nic nie słychać...
Tak więc nie taki diabeł straszny jak go malują, nie taka straszna jazda bez oleju , a i ceramizery i inne tego typu specyfiki swoje robią...
Tonio - 2007-12-21, 17:23
U mnie w trabie było podobnie, poprzedni właściciele (debile) nie dbali w ogóle o autko. Przez nich mój trabi narobił kilka tysięcy kilometrów z 0,5 litra oleju w skrzyni biegów. Po wymianie oleju. Efekt tego jest taki że pomiędzy 50km/h a 60km/h skrzynia wyje bardzo głośno, czasami aż głowa zaboli.
W przyszłym roku pewnie czeka mnie jej wymiana.
WeT(macq) - 2007-12-25, 11:28
skrzynia zwykle chodzi na gnoju, bo kto wymienia olej o czasie? Ci, co dbaja, albo ci, co maja drogie autka. Wiekszosc nie zdaje sobie nawet sprawy, co ma w skrzyni i czy to jeszcze olej przypomina ;) Raz zrobilem test, mianowicie do calkowicie oproznionej i wyplukanej z oleju skrzyni nalalem pol litra kujawskiego...oprocz tego, ze wylewalo sie skad tylko sie dalo, robilo sie maselko itp. to nawet to zdawalo egzamin ;) Dodam, ze to byl test na praktycznie zarznietym silniku w motorze, takze prosze mnie nie 'opieprzac' :}
bRq - 2007-12-26, 15:55
Pogratulowac tym co jezdza bez oleju. Co do ceramizerow...
[quote="Jacek Chojnacki"]
[...]
Postaram się co nieco ustosunkować do "afery" z ceramizerem Smile
Nie muszę chyba dodawać, że ścigam a nawet szydzę czasem z różnych genialnych rozwiązań tuningowych oraz z magii tuningowej. Zna Pan moje zdanie od wielu lat i często przyjmował je za dobrą monetę unikając niepotrzebnych, nieskutecznych, kosztownych rozwiązań, które odradzałem w oparciu o swoje doświadczenie.
Nieco chaotycznie odniosę się do niektórych stwierdzeń z forum bo taki sposób zabierze mi mniej czasu, którego jak zwykle mam bardzo mało a nawet coraz mniej Smile Na koniec już w miarę uporządkowany sposób odniosę się do tego wszystkiego oraz podam najnowsze moje spostrzeżenia a są one niezwykle istotne i czasu mi było trzeba oraz dalszych zawziętych czynności by samemu sobie odpowiedzieć na te zjawisko. Tych spostrzeżeń nigdzie nie publikowałem, pojawiły się wczoraj i w dużej mierze wyjaśniają fenomen ceramizerów w aspekcie tej nieprawdopodobnej odporności silnika na zatarcie pomimo spuszczenia oleju i kilkuset km jazdy bez niego.
pierwszy link reklamujący ceramizer napisał:
Zmniejszenie oporów tarcia po ceramizacji spowodowało zmniejszenie obrotów biegu jałowego z 1080 obr/min do 920 obr/min i jednocześnie wyrównanie pracy silnika.
Oczywista nadinterpretacja oparta na złych podstawach i błędna. Nie zgadzam się się z nią i nie ma tu co tłumaczyć.
Velture napisał:
Omfg. Jak gadałem z Jackiem Chojnackim ok. rok temu [grudzien 2006] to mi mowil ze ceramizery to pic na wode fotomontaż. Mowił ze testował u siebie i gówno a teraz zmienił zdanie? Hmmmm.....
Różne preparaty sprawdzam na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Zakładam, że Autorowi tej wypowiedzi chodziło od powszechne a nie szczegółowe określenie tych dodatków do olejów jako "ceramizery". Wiemy, że w ciągu ostatnich 30 lat różne preparaty lansowano i oparte były o różne rozwiązania ale zgadzam się, że pojawiły się preparaty określanie mianem "ceramizerów" Dla przykładu : Xeramic czy ostatni "ceramizer". Nie wiem z jakiej rodziny pochodzi np. Moto Doktor ale ustalmy, że każdy z tych preparatów jest "uszlachetniaczem" oleju.
Zgłosił się do mnie kiedyś internetowy sprzedawca ceramizera i prosił o ... Podam tutaj typową odpowiedź jaką na przestrzeni blisko 2 lat wysyłam wszystkim pytającym mnie o wiarygodność tego preparatu, skoro sprzedawca powołuje się na "badania" w mojej firmie. Owe "badania" to oczywiście płatne zlecenie pomiaru parametrów silnika na hamowni oraz pomiar ciśnienia sprężania.
Oto moje dwie typowe odpowiedzi dotyczące pomiarów jakie wykonałem około 2 lata temu :
"[...]
Pierwszy pomiar ciśnienia sprężania został wykonany w mojej firmie a drugi o ile dobrze pamiętam, już w innej. Nic nie wiem na temat efektów stosowania tego preparatu, nie miałem już potem kontaktu ze Zleceniodawcą wykonania pomiaru ciśnienia sprężania oraz pomiarów na hamowni. Dla większej pewności należałoby taką próbę przeprowadzić na kilku samochodach i porównać efekty, gdyż przyrost mocy silnika rzędu 2 KM w odstępie miesiąca ma prawo być spowodowany wieloma przyczynami a głównie zmianą warunków atmosferycznych, tak samo zresztą jak spadek parametrów. Zleceniodawca chciał jak najtaniej przeprowadzić badania i dlatego uważam, że sama metodyka pomiarów nie jest zbyt wiarygodna ale nie można wykluczyć, że preparat działa pozytywnie. Reakcje Użytkowników zademonstrowane na poparcie skuteczności preparatu, jako żywo przypominają mi reakcje po zastosowaniu słynnych magnetyzerów. Człowiek to bardzo niedoskonałe urządzenie, łatwo kierować jego psychiką. Uważam, że powoływanie się na autorytet mojej firmy jest przede wszystkim chwytem marketingowym i jeśli silnik Pańskiego samochodu jest pełnosprawny, nie jestem przekonany do stosowania takich preparatów w ramach profilaktyki. Myślę, że wystarczy porządny markowy olej i wymiana oleju co 10000 km. Jeśli silnik jest już w kiepskim stanie wtedy pewnie żaden taki preparat mu nie zaszkodzi a wszystko co tylko nieco zagęści olej przyczyni się do pewnej poprawy kondycji silnika.
Pozdrawiam serdecznie
Jacek Chojnacki"
I druga typowa odpowiedź a udzieliłem ich kilkadziesiąt.
"Ja nie wykonywałem prób, tylko klient wlał preparat a ja wcześniej zmierzyłem ciśnienia sprężania i o ile pamiętam to następny pomiar ciśnienia sprężania był robiony w innej firmie po jakimś czasie. Powoływanie się na opinię mojej firmy jest chwytem reklamowym mającym uwiarygodnić ten preparat. Pański list nie jest pierwszy w tej sprawie. Nie twierdzę, że ten preparat nie działa ale nie mam ku temu żadnych dowodów. Niech Pan go zastosuje, będzie miał odpowiedź. Myślę, że nawet jeśli ewentualnie nie pomoże to nie powinien zaszkodzić silnikowi. Takie zużycie oleju, jakie Pan podał, przy dynamicznej jeździe, zwłaszcza na trasie, można uważać za prawie normalne. Może niech Pan zastosuje olej o charakterystyce 15W40 jeśli zastosowany jest "modny" ostatnio o charakterystyce 0 W/coś tam lub 5 W/coś tam, w dodatku syntetyk oczywiście.
Pozdrawiam
Jacek Chojnacki"
Myślę, że obie moje wypowiedzi jasno określają stanowisko w tej sprawie ale dotyczy one okresu do listopada bieżącego roku od czasów gdy obecni i świadomi uczestnicy Forum, byli jeszcze w planie lub nosili w zębach przysłowiowe szelki. Smile
Mniej więcej miesiąc temu zgłosił się do mnie Producent ceramizera i zaproponował wykonanie serii testów w oparciu o silnik Hondy Civic. Wykonałem pomiar charakterystyki zewnętrznej silnika na hamowni, zmierzyłem ciśnienie sprężania, wykonałem analizę spalin. Nadmieniam, że wystawiłem Klientowi FV ponieważ jest to ostatecznie moja praca. Został wlany jakiś preparat do silnika po tych pomiarach. Po niecałym miesiącu i około 2000 km przebiegu Hondy ponownie wykonałem pomiary. Efekty podane są w materiałach informacyjnych Producenta preparatu. Podpisuję się pod tymi wynikami. Byłem świadkiem wszystkich pomiarów i kiedy zobaczyłem efekt pomiaru ciśnienia sprężania, natychmiast powiedziałem, że praktycznie każdy oglądający te wyniki posądzi mnie o manipulację i gigantyczną ściemę. Zażartowałem nawet, że mój pracownik po prostu zmierzył czterokrotnie ciśnienie sprężania I cylindra. Efekt był równie zadziwiający jak i niezrozumiały a właściwie niewytłumaczalny. Przeszedłem nad tym do porządku dziennego czekając na test jazdy bez oleju. W międzyczasie czekał mnie ostatni wyścig w sezonie niezwykle ważny, gdyż bezpośrednio decydujący o miejscu na podium w klasyfikacji generalnej Klasy 2 Mistrzostw Polski w Rallycrossie. Silnik mego Seicento był już bardzo zużyty czego dowodem były chmury dymu w hamowni podczas pomiaru kilka dni przed zawodami. Powinienem wykonać remont silnika ale jak zwykle nawał pracy to uniemożliwiał. Wlałem dwie "działki" ceramizera i po 4 godzinach pracy silnika z prędkością obrotową 1400 rpm uznałem, że to musi wystarczyć. Pojechałem na zawody i zapomniałem o silniku, oleju, dymieniu. Silnik nic nie stracił ze swego wigoru, nie stwierdziłem także zauważalnego zużycia oleju i nie widziałem charakterystycznego dymienia. Trudno bym mając takie bezpośrednie doświadczenie nie nabrał do preparatu pewnego zaufania.
Producentowi preparatu powiedziałem, że nie zgadzam się z kilkoma punktami z ulotki reklamowej uważając, że są co najmniej "naciągnięte" i nie wdając się w głębsze rozważania na ten temat.
Zgadzam się zatem z Velture z Forum, no może niekoniecznie co do tych punktów jakie podał, bo dodałbym jeszcze parę.
Potem już wiemy, że: w obecności dwóch Telewizji, kilku redaktorów z pism (prawdopodobnie) motoryzacyjnych lub Działów Motoryzacyjnych codziennych pism, spuszczony został olej z nagrzanego silnika. Czekaliśmy ze 20 minut aż praktycznie przestanie kapać. Całe towarzystwo zapakowało się w różne pojazdy i pomknęło w kierunku Katowic z lawetą w odwodzie. Wpierw spokojnie, około 80 km/h ale w drodze powrotnej czym bliżej Nadarzyna, tym szybciej, bo po prostu się już ludziom spieszyło. O ile dobrze wiem, 4 kierowców na zmianę ujeżdżało Hondę a ostatnich 100 km to była już jazda podobno w okolicy 120 km/h w porywach. Autko postało kilka dni w firmie i ze sto razy było na zimno odpalane dla różnych niedowiarków, że jeszcze działa. Potem komisyjne zdjęcie miski, demontaż panewek korbowodowych i oględziny. W 100% podpisuję się pod tym co stwierdziłem. Zero nienaturalnego zużycia panewek. Typowe zużycie po co najmniej 150000 km. Twierdzę, że Honda powinna przejechać spokojnie na tych panewkach jeszcze ze 100000 km. Jest klawo ! Telewizja i redaktorzy się rozjeżdżają a ja zostaję z pracownikami w firmie przy Hondzie i myślimy. Co mogło się zdarzyć, że panewki wytrzymały właściwie pracę "na sucho" na tak znaczącym dystansie? Doświadczenie mówi mi, że nie jest to możliwe ale... widzę to co widzę. Tomek (pracownik) przechyla miskę olejową i ścieka z niej około 0,3 L oleju. Ta miska ma nieco nad dnem osłonę z otworem na smok pompy oleju by chronić olej przed przemieszczaniem się podczas ostrej sportowej jazdy. Wiadomo ! Honda ostatecznie a nie jakieś ścierwo samochodowe. To jest olej, który pozostał w misce, dostał się tam z filtra oleju, którego nie odkręciliśmy ( teraz wiem, że jest to błąd) oraz z górnej powierzchni głowicy pod wpływem sił powstających przy przyspieszaniu lub hamowaniu. Ta ilość oleju wystarczyła by smok pompy oleju, czasami zassał co nieco oleju. Trudno określić czas podczas próby w jakim olej pod ciśnieniem dopływał do panewek i pozostałych elementów silnika. Należy założyć, że podczas jazdy z ustabilizowaną prędkością po poziomej nawierzchni, to zjawisko nie było wcale takie rzadkie. Ostatecznie taka ilość oleju to około 7%-8% w porównaniu z wyjściowymi 4 litrami oleju silnikowego. Umyliśmy zatem miskę oleju w benzynie ekstrakcyjnej do czysta. Panewek nie czyściliśmy ani nie wycieraliśmy. Zmontowaliśmy wszystko do kupy i 4 kilometry jazdy wystarczyły by usłyszeć już wyraźną pracę umierających panewek silnika.
Myślę, że właśnie najbardziej trafne spostrzeżenie dał pieszy które cytuję poniżej :
pieszy napisał:
A, i jeszcze jedno. Dlaczego silnik się nie zatarł przez 500km. Bo:
- w węzłach ciernych pozostało jeszcze trochę oleju, który bez napływu świerzego oleju sam nie odpłynie zbyt szybko,
- silnik działał w miarę stabilnych warunkach. Stała prędkość obrotowa, niska temperatura. Zero pałowania.
Ja bym go zatarł w 3 minuty. Jazda pod górę z prędkością obrotową silnika powyżej 4-5tyś/obr i wystarczy. Latem jeszcze szybciej - max 2 minuty. Tłoki spuchną od temperatury i koniec.
Reasumując zatem - preparat nie ma cudownych właściwości. I nie chodzi o to, że kolejny mit został obalony - jesteśmy niedoskonali i popełniamy także błędy ale... uczymy się na błędach i najważniejsze, że potrafimy się zorientować, że popełniliśmy błąd. Zawsze jednak podpiszę się pod stwierdzeniem, że warto zastosować go w ramach profilaktyki, gdyż bardzo poważnie złagodzi zjawisko "zimnego startu" lub "suchego startu" a zastosowany w silniku dość poważnie zużytym, daje szansę przedłużenia jego żywota. W dalszym ciągu również nie wiem na czym polega fenomen znakomitego ciśnienia sprężania i dlaczego ten fenomen nie ujawnił się podczas pomiarów porównawczych na hamowni w postaci ewidentnej zwyżki parametrów silnika, nie wychodząc jednak poza błąd pomiaru a mieszcząc się w przysłowiowym 1 KM i o ile dobrze pamiętam 2 Nm. Należy przeprowadzić jeszcze kilka takich pomiarów na różnych samochodach by móc wyciągnąć bardziej autoryzowane i obciążone mniejszym błędem wnioski.
Dodam, że eksperyment z "praniem" miski w benzynie i następstwami jazdy po tej czynności, nie był nigdzie publikowany dotychczas i Pan Panie Robercie jest pierwszą osobą, której o tym powiedziałem.
Pozdrawiam serdecznie
Jacek Chojnacki
PS. Jak zwykle może Pan wykorzystać całość lub część mojej wypowiedzi i nie mam zamiaru niczego cenzurować Smile Prawdy nie można ocenzurować !! I tak wylezie [/quote]
wartborgini - 2007-12-26, 18:09
teraz brygada fanów forda pod kierownictwem KUZYNA znanego z tego forum, będą robić profesjonalny test ceramizerów łącznie z hamownią, pomiarami ciśnień i jazdą długodystansową BEZ OLEJU, więc się okaże... Ja tam swoje wiem i każdemu powiem z własnego doświadczenia że ceramizer działa, a jak ktoś nie chce wierzyć (bo mu szkoda 50 zł - to jego problem...)
Gdyby specyfik ten rozdawali za darmo to każdy z Was by go nalał jawnie lub ukratkiem i się cieszył...
Co do tego cytatu powyższego...
Ostatnio producent ceramizera zrobił test na hondzie civic z LPG, z przebiegiem 180 tyś...
Z tego co widzę (z pierwszych pomiarów) silnik jak na hondę po takim przebiegu był kosmicznie wyeksploatowany bo ciśnienie miał na jednym tłoku chyba 5 atm... no ale to jest "zaleta LPG"... Po zadziałaniu ceramizera te cisnienia mu tam powzrastały do jakichś w miarę przyzwoitych wartości.
Co do stwierdzenia o wolnych obrotach, to pewno testerzy nie mieli wielkiego pojęcia o silnikach hondy, bo tam są specjalne mechanizmy regulujące obroty biegu jałowego, zalezy to m.in. od obciążenia alternatora, pracy klimatyzacji, temperatury, itp itd i obroty te mogą się samorzutnie zmieniać w takim zakresie jak oni stwierdzili że się im akurat obniżyły...
To samo mogło być z tą emisją spalin, bo jeden pomiar zrobili na wyższych obrotach, drugi na niższych i nie dziwi mnie że emisja spalin się w związku z tym zmieniła.
Więc te testy ceramizera co oni tam pokazują to są takie trochę "na chłopski rozum, łopatologicznie pokazać". Przeciętnemu CHŁOPU koło cyki lata jaką ma emisję spalin, i czy wolne obroty ma na 900 obr czy 1050...
Ważne jest żeby auto szło lepiej, ciszej i dalej...
I temu ceramizer służy, a to czy ktoś na nim przejedzie bez oleju pół polski, czy może przejedzie kilometr i zatrze motor - to nie w tym rzecz...
bRq - 2007-12-28, 20:05
Do zajechanych silnikow nic nie zaszkodzi sprobowac, ale po co lac to do dobrego silnika, ktory nie bierze oleju, sprezanie ma w normie itd. ? Do mojego 1.3 na pewno tego bym nie wlal, ale do nowego kto wie. Moze sprobuje, bo i tak go musze remontowac, wiec nic mu nie zaszkodzi...
|
|