CartoonTrabant v1.0
cartoon trabant polska 1.0

Ogólnie - Kącik prawny

Bogdan 611 - 2010-01-26, 17:49

Proponuje nowy dział z którego można by się dowiedzieć jak odzyskać kase za urwane zawieszenie ,co zrobić po kolizji, jak sie nie dać rąbać drogówce ubespieczycielowi itp......
Arek Mikuła (Miki) - 2010-01-26, 19:08

To może niech wypowiedzą się koledzy, którzy mieli takowe przypadłości. Mi narazie przydarzyło się, że koleś zahamował gwałtownie niby chcąc skręcić w prawo na krzyżówce bez włączonego kierunkowskazu. Zatrzymał się dosłownie niemalże w miejscu. Miałem zachowaną odpowiednią odległość i jechaliśmy niecałe 40km/h. Jechałem Fiatem Ducato z przyczepą dwuosiową niehamowaną i była połowa grudnia, padał mocno deszcz ze sniegiem. Były duże koleiny, w których stała woda i w zasadzie dopłynąłem do Astry II. Przepchnąłem gościa przez skrzyżowanie, nikomu się nic nie stało. Była policja, dmuchanie w alkomat, wszyscy trzeźwi. Dowalili mi 6 punktów i 250 zyla, a gościowi nic nie zrobili, pomimo, że mówiłem o zaistniałej sytuacji z brakiem kierunkowskazu i gwałtownym zatrzymaniu. Dodatkowo policjant chciał mi zatrzymać dowód rej. za uszkodzenia, czyli rozbity reflektor, kierunkowskaz złamany zderzak i wgietą maskę. Dogadałem się żeby mi go niezatrzymywał, bo kłopot będzie z odbiorem dowodu urzędy w Słupsku, a ja zamieszkuję w Koszalinie i zabiorą mnie koledzy lawetą. Oczywiście nie czekałem na lawetę tylko 330km do koszalina pojechalem na kołach. Ale tu chodzi o to, że niemożna było udowodnić, że ten 20latek też jest winien. Muszę zmontować sobie rejestrator trasy, oparty na conajmniej 2 kamerkach. Dowód na niewinnoś, lub wskazujący na ewidentną winę jak znalazł. Miałem wiele niebezpiecznych sytuacji na drogach, gdzie inni kierowcy dali dupy i z których wyszło się obronną ręką.
Heniu Portier - 2010-01-26, 19:21

Miałem taką samą sytuację. Beknąłem 1800 PLN za naprawę samochodu tego barana.
machoony - 2010-01-26, 19:27

czemu nie z OC?
Arek Mikuła (Miki) - 2010-01-26, 19:39

Na naprawę astry poszło z mojego OC, a Ducato po 10 dniach naprawiłem sam, wydając ok 1700zł na części i wygląda jak by nie miał wogóle kolizji. Udało dorwać mi się błotnik, maskę i pas ozdobny w kolorze o tym samym kodzie. Dotego spawanie chłodnicy, dwa nowe reflektory, kierunkowskazy i zderzak i śladu nie ma. A koledze to mogli ściągnąć z OC chyba, że szkoda zniżek było? Ja bym wolał żeby zabrali te 10% ze zniżek.
J.J. - 2010-01-26, 19:47

chyba, że mówi o swoim.
albo przeglądu nie miał.

GrzegorzB - 2010-01-26, 20:30

Miał być kącik prawny a jest opowiadanie historyjek!!!
Chyba nie o to chodzi...

Idea fajna - wykonanie już nie.

Hajs - 2010-01-26, 22:33

Spokojnie, wszystko jest dobrze, najpierw trzeba przykładem naświetlić sytuację, a potem bedą dyskusje prawne... :)
Heniu Portier - 2010-01-26, 22:35

Beknąłem 1800 PLN za naprawę samochodu tego barana

Było zamieszanie z OC ;o)

Arek Mikuła (Miki) - 2010-01-26, 23:35

Hajs podniosłeś mnie na duchu, a już myślałem, że za dużo gadam:) i oberwie mi się mocniej.
GrzegorzB - 2010-01-27, 08:44

O jakim "obrywaniu" piszesz? Ciekawa historia, z resztą już zakończona, ale wytłumaczcie mi jak ma się do tytułu tematu?!
Piotr S. - 2010-01-27, 09:19

Skoro o prawie - jeżeli nie wyhamowałeś i uderzyłeś w niego - to znaczy że nie zachowałeś bezpiecznej (odpowiedniej - jak napisałeś) odległości. Bezpieczna odległość to taka, która umożliwia zatrzymanie naszego pojazdu w przypadku zatrzymania pojazdu jadącego przed nami.
Wiem, że w przypadku gwałtownego hamowania jest to kontrowersyjne, ale takie są przepisy. Jeśli tylko gość miał działające światła "stop" to Ty - jadący za nim - jesteś winien najechania.

panmajor - 2010-01-28, 23:17

Jak się uwali zawieszenie na dziurce,to telefonik na straż miejską,przynajmniej jeden świadek chętny potwierdzić naszą wersję,fota dziurki jak się ma aparacik akurat przy sobie,albo musimy dopilnować co by zawezwane na miejsce organa to zrobiły.Na koniec idziemy z notatką do zarządu dróg,dajemy te wszystkie papierzyska i czekamy.Co do naprawy autka,to trzeba pamiętać że żaden ubezpieczyciel nie ma prawa nam nażucać warsztatu w którym mamy usunąć usterkę,ani rodzaju części które zostaną użyte do naprawy.W tym miejscu chodzi o to żeby nie ulegać naciskom ubezpieczyciela z wciskaniem wyceny naprawy,gdzie w rubryce ,,części"znajdziemy ceny które ni jak się mają do cen oryginalnych części.O jakości tych zamienników nie wspomnę,bo szkoda się denerwować,mimo to wszystkie firmy ubezpieczeniowe,z uporem maniaka prubują wciskać ludziom syf.Na to jest jeden sposób,używamy części oryginalnych,bierzemy rachuneczki,i razem z rachunkami za naprawę składamy na dzienniku podawczym u ubezpieczyciela wraz, z wezwaniem do zapłaty w ciągu 7 dni.Powinni wypłacić całość przez nas wydanej na naprawę sumy,jeśli zakres napraw ściśle odpowiada specyfikacji zrobionej przez ubezpieczyciela.Trzeba tylko przypilnować żeby warsztat za daleko nie wywindował cen za usługę,tu musi się wszystko zmięścić w ramach cennika.Pamiętajcie jeszcze o tym,że czasem w warsztacie,podczas naprawy może się okazać iż jeszcze mechanicy znajdą jakieś uszkodzone elemęty,których nie wzięto pod uwagę podczas pierwszych oględzin u ubezpieczyciela.Należy wówczas zgłosić ubezpieczycielowi,że prosimy o dodatkowe oględziny celem dopisania dodatkowych pozycji w kosztorysie.Ubezpieczyciel wysyła wtedy swojego niewolnika z aparatem w miejsce gdzie naprawiamy auto,celem dokonania dodatkowych oględzin.Tak to po krutce wygląda jak mamy dzwona nie ze swojej winy,albo załadujemy się w dziurę,zostawiając tam pół zawieszenia.
panmajor - 2010-01-28, 23:26

Chcę tylko jeszcze dodać, ze poszkodowany w wypadku,ma tak przejebane,że to tylko u nas w kraju jest możliwe.Natomiast sprawca,leży w domciu,i ma w dupie,bo nie musi nic robić,jak nam papierów nie wypełni(a takowych jest trochę)to do 14dni ubezpieczyciel automatycznie orzeka o jego winie.A poszkodowany lata póżniej jak z piórkiem w dupie i walczy o swoje czasem parę miesięcy.
Bogdan 611 - 2010-01-28, 23:58

Ok, ja zrobiłem tak urwałem zawias na dziurce ,wezwałem policje oni zrobili foto ale nie mam swiadka czy moze mi to utrudnic dochodzenie sie z zarzadcą drogi.
panmajor - 2010-01-29, 10:20

Zawsze to dla nich jakiś argument,ale myślę że nie będziesz mieć więkrzych problemów,no chyba tylko z czasem wypłaty kasy,lubią walić w gumy.
Czarny,M - 2010-01-30, 14:01

Więc tak.
w Październiku zeszłego roku Golfem IV uszkodziliśmy na dziurze:
-rozcięta opona
-zagięta aluminiowa felga 18
-wylał się amortyzator

zadzwoniliśmy po policję, przyjechali pytają która dziura, zmierzyli - 20cm głęboka, zrobili zdjęcie auta
wypisali protokół. Do odszkodowania potrzebne było:
zaświadczenie z zakładu w którym prostują felgi że nie nadaje się do naprawy.
przegląd na którym wykazało że prawy amortyzator jest uszkodzony i "nie trzyma"

Sprawa prowadzona jest przez firmę EUCO (Europejskie Centrum Odszkodowań) z odszkodowania zabierają 15%
do dzisiaj niema jeszcze nie wiadomo co i jak... Bardzo ciężko jest wyrwać pieniądze od zarządcy dróg.

Jak będzie coś więcej wiadomo to dam znać. pozDDRawiam

Bartek Dobrzyński - 2010-02-19, 21:34

Dziura.
Urwany wahacz i skrzywiona felga.
Wezwana policja i spisany protokół.
Dokumentacja fotograficzna miejsca (wykonana na drugi dzień)
Naprawa z fakturą
Pismo do właściciela drogi (to wskaże nam policja) wraz z załącznikami: dokumentacją fotograficzną i kserokopią faktur
Czekamy...
Czekamy...
Wezwanie do stawienia się u rzeczoznawcy
Czekamy...
Stawiamy się u w/w
Czekamy...
Czekamy...
Czekamy...
(...)
Na podane konto wpływa 280,-PLN

Wzór pisma wrzucę prawdopodobnie jutro.

panmajor - 2010-02-19, 23:14

No,to,ci nawalili tej kasy że cho,cho.
Bogdan 611 - 2010-02-20, 12:03

a umnie było tak odpadł wahacz i..
-wzywam policje oni robią foto i protokół
-ide do zarzadcy zgłaszam szkode
-przyjezda do mnie rzeczoznawca z firmy ubespieczającej zarządce drogi robi pare fot wycenia szkode na 270zł a jak bede chciał wiecej to faktury za częci lawete... itp tylko zeby nie przekroczyło wartosci pojazdu
-Teraz sobie czekam na pieniązki

Qbs - 2010-02-20, 12:29

chyba urwę coś sobie i zadzwonię po policje, bo teraz to miejsc jest tyle do urwania, że każdy mieszkaniec miasta znajdzie swoje.
kuzyn353 - 2010-03-01, 11:25

Arek Mikula, z tego co czytam to jednak nie miałeś zachowanej bezpiecznej odległości. Na nic by się zdał wideorejestrator. Bezpieczna odległość byłaby taka kiedy zdążyłbyś wyhamować.
Arek Mikuła (Miki) - 2010-03-01, 13:40

W zasadzie było minęło. Ja nawet nie pamiętam, czy mu się STOP zapalił. Jeżeli był by taki zapis filmu z kolizji, miałbym możliwość przeanalizowania zaistniałej sytuacji. Odległość była zachowana, ale pusty bus i załadowana przyczepa, oraz warunki na drodze spowodowały, że dopłynąłem do gościa. Każdy uczy się na własnych błędach. Zostaje mi nauczka na przyszłość:)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group