| |
CartoonTrabant v1.0 cartoon trabant polska 1.0 |
 |
Ogólnie - Wyjazd do Bośni, czy warto kupić trabanta
Adam Mańczuk - 2007-06-30, 08:21
W tym roku planuję wyjazd do Bośni, dotychczas poruszałem się wyłącznie autostopem, ale 2 tyg urlopu uniemożliwiają mi to.
Po za tym w wieku lat 31 warto zacząć samemu ludzi wozić.
Szukałem czegoś prostego, taniego w utrzymaniu i z duszą i znalazłem coś takiego:
http://www.otomoto.pl/ind...how&id=C2927181
Zwracam się z prośbą do szanownych forumowiczów o ocenę moich szans na dojechanie do celu i ew. powrót.
Na niedzielę umówiłem się wstępnie z właścicielem, na co mam zwrócić szczególną uwagę przy zakupie (czytałem dokładnie forum, wiem już że mam wziąść młotek i trochę popukać podwozie i ew. siebie w główkę)
Czy jeszcze jakieś sugestie, szczególnie dotyczące silnika.
A może sami macie na oku coś do zaoferowania w tym przedziale cenowym nadające się na taką wyprawę (prawdopodobieństwo dotarcia i powrotu zakładam na ok. 90%).
Dziękuję z góry za wszelkie uwagi, obiecuję ze swojej strony dokładne sprawozdanie z podróży (zakładając że do niej dojdzie).
wartborgini - 2007-06-30, 11:37
szukaj raczej czegoś nieco droższego, żeby było w lepszym stanie, no ale zobaczyć i ocenić musisz sam.
A co do niezawodności sprzętu jakim będziesz się poruszał, to sprawa musi być postawiona jasno. Dojedzie na 100% i innej możliwości nie możesz zakładać, bo jak ci sie ten sprzęt rozkraczy gdzieś na tych zadupiach za granicą to co z tym zrobisz ???? Każda opcja jest mocno kosztowna....
Najlepiej więc gdybyś takie auto kupił i jeździł nim ze dwa miesiące na co dzień, po swojej okolicy, wtedy wyjdzie każda usterka i nabierzesz pewności (albo niepewności) co do auta....
Ja bym się bał jechać nowo kupionym autem za takie pieniądze bez żadnej asekuracji, nawet po polsce...
Sebastian Kias - 2007-06-30, 20:54
Ogólnie posprawdzaj samochód tak jak każde inne autko,a najlepiej jedz na diagnostykę i tam za 50 zł sprawdzą ci samochód i zobaczysz sam je od spodu(czyli zawieszenie,podłogę i jaskółkę) i ogólnie wyjdzie czy ma sprawne zawieszenie i hamulce... I jak właściciel ci powie że samochód za takie pieniądze i nie chce jechać to nie warto ryzykować...
A jeśli chcesz uniknąć takiego kosztu to mogłeś zagadać z kimś z forum kto ma blisko i na pewno pojechał by z tobą i doradził przy oglądaniu samochodu..
Bo cena jest atrakcyjna i samochód ma jeszcze gaz,ale wszystko okaże sie na miejscu...
ZBuK - 2007-07-03, 11:48
Ja bym tam nie jechał w nieznane ŻADNYM nowo kupionym autem używanym... Bo możesz kupić dwusuwa, który wygląda jak kupa nieszczęścia i zatrzyma Cię dopiero adriatyk, a możesz kupić lśniącą A3 z 96' i nie dojechać do granicy polsko-czeskiej...
To jest loteria przy takim postawieniu sprawy. Kup, wypróbuj dwa miesiące pojeździj jak zauważył Wartborgini i dopiero wtedy planuj Bochnię&Heroinę
Piotr Stańczewski - 2007-07-03, 20:13
przykladem moze byc znajomy, kupil piekne subaru legacy gdzies w niemcach, po 200km silnik sie rozsypal na autostradzie, niby odpalal, plyny i reszta byly ok, mechnik po zwleczeniu zwolk stwierdizl ze jest szansa ze byla minimalnie czepnieta uszczelka pod glowica, i ze zdaje samochod stal z woda/wilgocia w silniku co sprawilo ze minimalnie przykorodowal... tak czy inaczej samochod kupiony okazyjnie okazal sie bardzo drogi...
KamiL_ON - 2007-07-04, 07:39
skoro w masz to auto w kępnie... i jesteś świeży w temacie Trabów... poprosć Jakiegoś Trabistranta o pomoc ....
Poszukaj 1,8 z Kępna :)
radzieckii - 2007-07-05, 19:43
Moim pierwszym Trabantem przejechałem 30 tysięcy i stanął z 10 razy. Za każdym razem dlatego, że skończyło się paliwo. Zawsze w pobliżu stacji, kilka razy nawet podjechałem pod dystrybutor siłą rozpędu. Jak padł rozrusznik, to go pchałem. Jak się rozsypał tunel i dźwignia zmiany biegów została w ręku, to posklejałem na taśmę klejącą i też dojechałem. Jak poszedł czujnik oleju, to dolałem 2 litry na 120 km i po wymianie umyłem silnik. Wyglądał jak totalny szrot, ale do Władysławowa z Warszawy w 4,5 godziny dojechał
Drugi już nie był taki fajny, bo za dużo "patentów" w nim było. Miał za to 1,3 pod machą i ładniejszy lakier, ale nad Morze pojechałem Cordobą.
Dariusz Drabik - 2007-07-05, 21:18
okazyjnie kupilem mazde mx-3, za kupe kasy
, padla po tygodniu, po remoncie silnika , katowalem ja 2 lata, i jadac na dzilke wybuchlo wszysto, teraz stoi od 4 lat pod blokiem , a ja splacam kredyt( ile nie powiem ) ale zostalo mi jeszcze 9 lat :) to sa wlasnie okazje! pseldonim mojej mazdy to " droga ,juz stara, chyba najdrozsza mazda w eurpie"
P.S. kazde moje autko ma jakis psełdonim :)
radzieckii - 2007-07-07, 11:33
Ja bym kupił drugi silnik...
qbak - 2007-07-23, 08:41
W byłej Jugosławii podstawą motoryzacji są - oprócz Zastawy - Renault 4 ;) Do dwusuwów nie mają tam zacięcia, więc wybrać się Trabantem nie zaryzykowałbym. Trabantem polecam wyjazd na Węgry
Za to jakaś porządna Zastawa? Jest szansa, że po powrocie będzie w lepszym stanie niż przed, jak się "tambylcy" za nią zabiorą ;)
Renault 4 nie proponuję, bo to u nas rarytasik. Z Trabantem ma tyle wspólnego, że ma podobną dźwignię zmiany biegów - tylko, że obróconą o 90 stopni . . .
|
|