CartoonTrabant v1.0
cartoon trabant polska 1.0

Ogólnie - TRABANT A WAŻNE ŻYCIOWE WYDARZENIA

Kozak - 2007-01-28, 20:38

Zapraszam wszystkich do podzielenia się miłymi okolicznościami w których uczestniczył Wasz Trabancik
Nowożeńcy Trabantem

wartborgini - 2007-01-28, 22:07

nienajgorsza ta panna młoda ;-P ale niestety trabant nie nadaje się ABSOLUTNIE na wóz nowożeńców, choćby z tego powodu, że ci siedzieć powinni z tyłu, a nie z przodu, i "pan młody" nie może być kierowcą ;-)

trabant ma wielki wpływ na ważne sytuacje życiowe, bo zazwyczaj wtedy najbardziej lubi się zepsuć ;-) )))

arek_353 - 2007-01-28, 22:49

każdy lubi co innego
osobiście też pojade (jak popełnie małżeństwo) trabem :)

nie kazdy musi jechac toyotą czy bememką
a zauważyłem, że tobie to wogóle trabi do niczego nie pasuje, co za tym idzie do niczego się nie nadaje ...

ZBuK - 2007-01-29, 09:20

Hehe... łza się może w oku zakręcić :)
W sumie znam kilku agentów, którzy do ślubu się wozili Trabiszonami. Czasem nawet mieli całe kawalkady trabiszonów...
W sumie z wykończeniem 601z też spieszyłem się żeby zdąrzyć na ślub kumpla. W sumie wyszło, że to ja wraz z trójką innych gości weselnych dymaliśmy trampkiem w białych od stóp do głów połyskliwych strojach w stylu beegees (torsy na wierzchu + spodnie dzwony) z prezentem weselnym w postaci mega krasnala ogrodowego... :) Jazda...
Ale sraczyk (czyli mój poprzedni Trampuś) wiózł moją żonę i mnie do porodu :) A potem jeszcze mnie kilka raz na trasie szpital-dom.
Można się wzruszyć :)

Kędzior - 2007-01-29, 09:26

mi się ostatnio rozleciał uszczelniacz na wale :/
papieju - 2007-01-29, 10:17

Jeśli idzie o temat ślubów, to z doświadczenia doradzę - nie bawcie się w auta 2-drzwiowe, nawet jeśli to Wasz ukochany trabant, chyba że panna młoda ma wąską suknię, bez koła i dodatków. Powód prozaiczny - nie wysiądzie bez przygód, pogniecenia, a w skrajnym przypadku porwania sukni. Zakładam tutaj, że młodzi są wiezieni, a nie sami jadą - bo to trochę nie wypada samemu jechać, chyba że to ślub tylko dla Was, bez wesela i całej tej oprawy, ale wtedy i kreacje skromniejsze. My jechaliśmy Jaguarem kumpla i były problemy, nie widziałbym nas w aucie z 1 parą drzwi. Tak więc mimo sentymentu - racjonalnie jest wziąć do ślubu większe auto. No chyba że to trabi Zbyszka Ołdaka, ale to inna historia
Kasia "Xiędzowa& - 2007-01-30, 22:04

A ja się nie zgadzam z hasłem że trabant nie nadaje sie do ślubu. Pare lat temu razem z "Xiędzem", powiedzieliśmy sobie sakramentalne TAK i zgodnie z życzeniem mojej mamy DO ŚLUBU NIE pojechaliśmy naszą 601 - ale nic nie mówiła o powrocie z kościoła, wiec już po wszystkim zapakowaliśmy się z "Xiędzem" w trabika i dalej na długą przejażdzkę po Łodzi bo do zdjeć mieliśmy jeszcze ok godzinki i było SUPER, on za kółkiem ja obok. Ale mama do dziś nam to wypomina :-)
Kasia "Xiędzowa& - 2007-01-30, 22:08

A tak a propo zdjecia nowożencó czy ten trabik to była własność "Bombiego"?, czy tylko taki podobny?
Marcin & Marta - 2007-01-31, 06:36

My również Trabim pojechaliśmy do ślubu.Musiałem tylko wyjąć fotel pasażera co by żonka mogła wejść do tyłu no i jakoś poszło.Tylko na bramach kierowca musiał wysiadać pierwszy, potem ja i biegiem do lewych drzwi aby żonę wysadzić.Zdjęcia są na portalu polskajazda.Mój nick tam to DDR.W Trabie się tylko rozrusznik zawieszał, dlatego kierowcy nie kazałem go gasic aby przypału nie było.
Pozdrawiamy!

Kasia "Xiędzowa& - 2007-01-31, 22:24

a my z "Xiędzem" nic nie wyciągaliśmy z traba, On kierowca ja obok a kieckę miałam na "drucie", więc trochę miejsca zajmowała i się pomieściłam. trochę mi welon przeszkadał ale on mi wogóle przeszkadzał wiec sie nie liczy do uniedogodnień
robak - 2007-02-01, 11:45

Trabant, slub, piekna sprawa. Taka wersja zupelnie idealnie starczala a i panna mloda byla zadowolona:



..tylko kierownik samochodu ktory jechal nim 2 raz zyciu, z czego pierwszy raz na pyrkomani II co jakis zas mowil pod nosem "ku*wa... jedynka nie wchodzi, dwojka tez" na co slyszal moja odpowiedz "to smigaj z trojki" i dalismy rade hehehehe.
potem moim plastikiem zrobilismy ponad 1000km w podrozy poslubnej, co zreszta potwierdzic moze sam grzegorz b. bo i krakow zahaczylismy ;)

emi - 2007-02-01, 13:53

ha! jeśli chodzi o ważne wydarzenia związane z trabantem to mojego przyszłego męża poznałam na spocie trabantowym :) a on poznał tam swoją przyszłą żonę :) na pierwszą randkę pojechaliśmy trabantem, na drugą też :) jakże by inaczej , wszyscy zgadną gdzie daliśmy sobie pierwszego buziaka :) jako prezenty dostawałam części do traba, kierownicę , kołpaki, silniczek do wycieraczek itp.

a teraz zstanawiamy się czym do ślubu :) Kasia , dyplomatyczne rozwiązanie zastosowaliście!
Moja mama tez sie bulwersuje jak słyszy że pojedziemy trabem. Ale...
1. w zeszłym roku całe trabantowe trójmiasto uczestniczyło w pięknym ślubie Marci i Adasia Trzomskiego w Gdyni. Pan młody osobiście prowadził swojego traba wioząć swoja małżonke z paradą przez całą Gdynię ( co to się działo to już zupełnie inna historia :) )Nie widzę w tym nic złego że sam prowadził, świadkowie jechali za nimi drugim trabem, potem my czyli kawalkada trabów, tyły osłaniała reszta familii i było super.
2. już tyle par jechało trabem że szok! nawet w moim mieście , jchali szarym 1,1 udekorowanym słonecznikami , widziałam zdjecia, było super i pan młody prowadził! bo o to chyba chodzi ludziom z miksolem zamiast płynów fizjologicznych! jechać samemu!!! bo to ważna rzecz prowadzić w takim ważnym dniu, zawieźć tabem wybrankę do ołtarza i spod niego odjechać w chmurze spalin! a nie być wiezionym jak jakiś pierwszy lepszy :) co nie?

Nie zmierzam przyodziewać sukni z stylu "zsapa śnieżna" czy też "namiot dwuosobowy z przedsionkiem" wiec trab sie nada. A jak nie trab to w ostatecznosci jakiś inny "klasyk" : wartburg, warszawa, fiat 125p, jakiś mercedes z tamtych czasów, ha! teraz wymyśliłam, biały polonez! kiedyś to przeciez był szał jechać czyms takim do ślubu :)


a wartborgini na koniec wypowiedzi o tym że pan młody nie może praowadzic dał uśnieszek wiec uważam że on tak wcale nie uważa :)

ZBuK - 2007-02-01, 16:38

Mnie się wydaje jednak że ten ;) uśmieszek Wartborginiego dotyczył faktu, że zazwyczaj Pan Młody sam nie powinien prowadzić auta bo albo jest już nagrzmocony od rana żeby jakoś to przeżyć, albo ma mega kacora po kawalerskim, albo najzwyczajniej w świecie mu się tak nogi trzęsą, że pedałów się nie tyka :)
Pozdro dla Trabimaniaków!!

Kasia "Xiędzowa& - 2007-02-01, 21:50

jeżeli pan młody nie daje rady to przecież ostatecznie może prowadzić panna młoda jak by nie było wiekszosc z nas i tak ma prawka i swoje cacuszka którymi pomyka albo bedzie miała bo to juz taki styl życia.
mi "Xiedzu" w tamtych czasach nie chciał dawać swojej perełeczki dopuki go porządnie nie zjechałam, ale to było juz po ślibie i się nie bałam że sie rozmyśli:-)

Kasia "Xiędzowa& - 2007-02-01, 21:58

pozaty w tamtych czasach zawsze powtarzałam że kiedys spalę tego traba, bo na pierwszym miejscu był on, potem komputer (dopuki sie nie spalił), potem Ekipa Łódź, którą stworzył z "Lewym",modelarstwo, potem już nie pamietam co i gdzieś na 9 -10 miejscu dopiero ja.
jednak po latach stwierdzilam że albo sie rozstajemy albo ja pokocham koniki mojego chłopa i oto jesteśmy jedna wielką rodziną: ja, "Xiedzu", "Po-Tomek" i "Po-Matka" i 3 traby na chodzie w skali 1:1 (2 szt 1.1 i jedna 601)oraz ze 4 sztuki nie koniecznie na chodzie, bo "Xiedzu" sprężynki dzieciom powyjmował, w skali ? (ale małe)

Lewy_81 - 2007-02-01, 22:43

Elo... Trabant...to kawal mojego zycia....

Od zawsze chcialem Trabanta...nigdy nie bylem zmuszony do jego posiadania... jak zrobilem prawko.. Starzy nawet nie chcieli slyszec o trabancie..bo male kartonowe i niebezpieczne..wtedy jako biedny student wynioslem z pokoju i zamienilem za pierwszego kartona telewizor i playstation :) Ale byla awantura...:) Mile wydarzenia..Hmm Trabant wiozl do slubu znajomych.. bral udzial w dwoch reklamach TV Zywiec i Warta..:) Zawiozl nas na koniec swiata..:) Czasami mial humory ale ..zajebiscie..Poznalismy z Ania mase ludzi..mase ludzi na ktorych zawsze mozna liczyc. .... Ehh fajne sa trabanty... Szkoda ze duza ilosc Trabanciarzy to ludzie z przymusu jezdzacy tym autem ale to inny temat....

Syl - 2007-02-01, 23:06

Nabycie pierwszego Trabanta zdecydowanie skierowało moje życie na inne tory...

Zmieniło punkt widzenia zza kierownicy i nauczyło, że na samochód warto czasem spojrzeć od środka i od spodu. Poznałam trochę narzędzi i wzbogaciłam swoje słownictwo ;-) zwłaszcza na zlotach :-D

A potem znienacka poznałam takiego biało-niebieskiego ze śląską rejestracją no i zmieniłam resory, fotele, zderzaki i ostatecznie nazwisko :-) Na zaręczyny otrzymałam wał korbowy (montaż wliczony), a do ślubu pojechaliśmy Czajką, bo starsi na Traba niestety okrutnie się marszczyli, ale ostatecznie też było fajnie.

Przy okazji warto pogratulować Trabantowi mojego obecnego męża, że przez niemal rok przemierzał tygodniowo niemal tysiąc kilometrów wahadłowo Warszawa-Katowice. Ale było warto, nie? :-P

miedelnica - 2007-02-02, 01:12

Pan młody jak najbardziej może prowadzić autko, jeżeli to autko znaczy więcej niż kasiura jaką na nie wydał.Całe życie w trabancie, niczym pierwsze dziecko, a do ślubu ma prowadzić kto inny? druga sprawa-całe życie za kółkiem trabika a do ślubu jaguarem? w życiu... postanowiliśmy wziąć ślub w wyjątkowym miejscu więc padło na góralski kościółek w ustrzykach górnych. wesele-zajazd w rodzinnej miejscowości żony. 120km różnicy. oczywiście dystans pokonany trabantem. JAZDA ŻYCIA. w życiu bym nie zamienił na jazdę jaguarem z szoferem. nie po dziewięciu latach przygody z duroplastem.

foto 1
foto 2
foto 3



a i jeszcze jedno: za dwa lata nikt by nie pamiętał że jechaliśmy jaguarem. a po weselu z trabantem w pierwszym planie za 20 lat goście będą pewnie kojarzyć jego rocznik i kolor spalin.

i zdanie do Kasi Xiędzowej : gratuluję zmieszczenia się do traba z sukienką na drucie, zastanawialiśmy się nad tym czy się zmieści ale w końcu wybraliśmy sukienkę w stylu "rybka" i nie było tego problemu. ale jak ta z drutem weszła to już do traba chyba wszystko wejdzie
ZBuK - 2007-02-02, 10:20

Ech... no i jak tu się nie wzruszyć? Tylko Kędzior się nie bardzo wzruszył bo coś ma z wałem...
Wszyscy piszecie o ślubach, bo to jest oczywiste i niezwykle przyjemne, ale pamiętajcie że są też inne okazje. Teraz sobie przypomniałem, że jak zakładałem firmę to wszystkie sprawy, wszystkie urzędy itd. zawsze odwiedzałem Trabim. Może to nie tak istotne jak ślub czy pierwsza komunia, ale akurat to była ważna decyzja w moim życiu po różnych zakrętasach i Trabi był przy mnie i mi służył :)

Kasia "Xiędzowa& - 2007-02-03, 00:57

to fakt są inne okazje, pamietam rozczarowanie "Xiędza" gdy przed moim pierwszym porodem rozwalił świeżo wyreomontowanego "drewniaka" po przejechaniu niecałych 10 km (nie dokręcił koła i zaliczył wywrotke na bok)i niestety swojego pierworodnego nie przywiózł do domy TRABIM tylko starą Ładą(też prawie klasyk:-)), dlatego przed narodzinami córy był bardziej ostrożny i "Po-Matka" swoją pierwszą przejażdzke zaliczyła na przednim siedzeniu pasażera obok bardzo dumnego ojca jego osobistym Trabim, ale już niestety nie 601, która przeszła na moja własność, tylko 1.1.
Emi, uważam że spokojnie trabik, chyba że nie chcecie kierować, bo Para Młoda i kierowca to stanowczo z dużo nawet bez kiecki z drutem :-)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group